Chciałabym, lecz nie chce mi się Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
poniedziałek, 17 stycznia 2011 22:54

Chciałabym, lecz nie chce mi się

Zawsze lubiłam seks i w gruncie rzeczy nadal tak jest, mimo że skończyłam 60 lat.

Jednak coś się zmieniło. Za młodu mój mąż nie musiał się wiele starać, by namówić mnie do miłosnych igraszek. Chciało mi się kochać, jakby bez powodu. Wystarczyło, że zapytał: A może byśmy się pokochali? I już byłam gotowa. W zasadzie nie wiem co to jest „gra wstępna”. Nie była nam potrzebna. Zaczęłam o niej myśleć na starość, czy to nie śmieszne

Ale teraz jest tak, że nie wystarczy mi jego zwykłe pytanie, aby popędzić do łóżka.  Po prostu nie jest ono wystarczająco zachęcające, abym podniosła się z fotela. A przecież na tym nie koniec. Trzeba rozebrać się, wyciągnąć żel nawilżający (ta okropna suchość pochwy) i jeszcze go użyć (co nieodmiennie przypomina mi o moim podeszłym wieku). Wiem, że obojgu nam dobrze robi łóżkowa miłość, lubię te wszystkie „dreszcze rozkoszy” ale  z drugiej strony nie chce mi się zabrać do tego wszystkiego co poprzedza orgazm.

Nie wiem Szanowny Dziadku, czy jasno się wyrażam więc powiem jeszcze tak: kiedyś, czyli za młodu, przeczytałam w jakiejś powieści jak bohaterka rozpacza nad utratą kochanka, który w łóżku miał zwyczaj masować ją przez całą godzinę. Wtedy tak długa i wyczerpująca gra  wstępna wydała mi się dziwaczna. Dzisiaj sobie myślę:  niechby mnie mój mąż pomasował chociaż przez 10 minut, niechby mnie objął i tylko raz pocałował może bardziej chciałoby mi się iść z nim do łóżka. Ale tak nie robi. Wiem, że nie przychodzi mu to do głowy. Co mam więc zrobić? Czekać aż również jemu odechce się seksu?

Krystyna  G.

 

 

 

Droga Krysiu G!

Bardzo się cieszę, że temat jesiennego seksu już któryś raz pojawia się na naszym portalu. …Chciała byś, a nie chce  Ci się ? Seks jest to coś, co Bogu gdy stworzył człowieka (na podobieństwo Swoje czyli też to musiał lubić) udało się wspaniale zorganizować poprzez danie nam – ludziom – pewnych narządów… Dlaczego tak jest, że na starość chce się nam rzadziej i miej? Dlaczego starość nie należy do przyjemności? Dlaczego wolimy być młodzi i zdrowi,  (jeszcze lepiej gdy dodatkowo bogaci) niż starzy i  schorowani?

Cóż, jest jak jest i musimy sobie jakoś z tym radzić. Fajnie, że za młodu korzystałaś z tych wspaniałości – myślę o seksie – i że dobrze to wspominasz. Teraz, skoro dobrze Ci robi seks i - jak już do tego dojdzie - nie żałujesz, to nie czekaj aż Twój „dziadek” złoży Ci propozycję tylko czasem weź sprawy w swoje ręce. Jak już będziesz rozebrana, zaraz po kąpieli na przykład, Ty zaproponuj „dziadkowi” figielki. Już jedna z rzeczy, których nie lubisz odpadnie. Będziesz rozebrana!

Żel? Czemu na przykład nie możesz zaproponować „dziadkowi”, aby Cię posmarował tym żelem tu i ówdzie, żeby Cię pomasował tu i tam. Jestem pewien, że wykonując te Twoje propozycje sprawy potoczą się we właściwym dla Ciebie i Niego kierunku. Będzie cudownie! Co do gry wstępnej to właśnie ten masaż takową by był. Poza tym skoro było Wam wspaniale za młodu i nie krępuje Was rozmowa o seksie to po prostu powiedz Mu, że potrzebujesz wstępnej gry. Taka rozmowa już sama w sobie jest początkiem takiej właśnie gry. Ja, gdy to piszę, już myślami jestem przy mojej „Babci” i igraszkach z Nią.

Jeszcze jest pewna delikatna sprawa. Faceci po sześćdziesiątce nie są już takimi samymi „samcami” jak byli w młodości, wiesz, erekcja nie ta itp. Musisz zrozumieć, zbyt długa gra wstępna może spowodować, że gdy dojdzie już do… będzie po erekcji i zostanie tylko plama na honorze męskim. Stąd ten pośpiech i pominięcie wstępnych gierek. Jedno jest pewne – nie czekaj aż mu się odechce seksu. Powtarzam, weź czasem sprawy w swoje ręce, a dosłownie – w rękę…z żelem oczywiście. Spróbuj. Powodzenia.

Zrzędliwy dziadek Funio.

Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 14:07