Jak walczyć z rakiem jelita grubego Drukuj Email
Wpisany przez Zofia Zubczewska   
niedziela, 11 lutego 2018 14:27

JAK WALCZYĆ Z RAKIEM JELITA GRUBEGO

Szóstego lutego 2018 roku w siedzibie Centrum Profilaktyki Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie, zostały zaprezentowane i przedyskutowane wnioski oraz rekomendacje raportu, opracowanego przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, pt. Możliwości poprawy opieki nad chorymi na raka jelita grubego w kontekście trendów epidemiologicznych i aspektów ekonomicznych.

Konferencji prasowej towarzyszyła merytoryczna debata, w której udział wzięli m.in., prof. Adam Dziki (założyciel i kierownik Centrum Leczenia Chorób Jelita Grubego w Brzezinach, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Kolorektalnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi), dr hab.. Michał Kamiński (kierownik Zakładu Profilaktyki Nowotworów Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie), prof. Maciej Krzakowski (Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej), prof. Jarosław Reguła (Kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie), oraz przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia.
Kochani Czytelnicy, zabierając się do pisania relacji z powyższej konferencji (dobrze zresztą zorganizowanej), gnębiły mnie poważne wątpliwościami, czy informacje, które tam uzyskałam mogą Wam się do czegokolwiek przydać; że należy wdrożyć oraz zalecić (obecnie mówi się rekomendować) słuszne rozwiązania to my wiemy nie od dzisiaj. Tymczasem kolejne dekady naszego życia mijają, wielu z nas pokończyło 60 lat, wchodząc tym samym w okres, gdy największym ryzykiem zachorowania na raka jest wiek. A wśród nowotworów drugim zabójcą (po raku płuca) jest rak jelita grubego. Musimy więc o nim pamiętać. Musimy gromadzić informacje jak się przed nim chronić i co zrobić, gdy nas dopadnie. O tym napiszę dalej, w punktach przedstawiając zebrane wiadomości.

Drugi zabójca

Zachorowania na raka jelita grubego (czyli raka okrężnicy oraz raka odbytu) stanowią w polskiej populacji drugą najliczniejszą po raku płuca grupę zachorowań na nowotwory oraz drugą przyczynę zgonów z powodów onkologicznych. Dynamika zapadalności jest jedną z najwyższych w Europie. W 2014 roku na raka jelita grubego zachorowało w Polsce 17 400 osób, a zmarło z tego powodu 11 400.
Wg najnowszych danych, opublikowanych w listopadzie 2017, w Polsce wskaźniki 5-letniej przeżywalności chorych na raka okrężnicy wynoszą 52,8%, a chorych na raka odbytu 48,4% i są gorsze od takich krajów jak Turcja, Czechy, Łotwa, Litwa czy Estonia.

Roczne straty dla gospodarki związane z czasową lub trwałą niezdolnością do pracy spowodowaną tymi nowotworami szacowane są na 2 203,5 mln zł do 2 356,2 mln zł. W raporcie mowa jest o tym, iż tak poważne koszty „społeczne” można (i powinno się) obniżyć, podnosząc (i lepiej gospodarując, tymi które już wdajemy) wydatki na profilaktykę, efektywną diagnostykę i skuteczne leczenie raka jelita grubego. Myślę, że z tym spostrzeżeniem każdy się zgodzi. Lepiej jest przecież nie chorować, a jak już, to być dobrze zdiagnozowanym, a następnie leczonym niż odwrotnie, czyli tak, jak jest obecnie.

Autorzy raportu Uczelni Łazarskiego, opierając się na rzetelnie zebranych danych zanalizowali aspekty społeczno-ekonomiczne, wskazali przyczyny niesatysfakcjonujących wskaźników, zidentyfikowali wady organizacji służby zdrowia, stanowiące dla chorych barierę w uzyskaniu optymalnej opieki onkologicznej, a następnie zaproponowali rekomendacje i konkretne rozwiązania. Wyszło im, że nie jest dobrze. Nikogo ten wniosek nie zaskoczył, a niektórych zezłościł tak jak mnie. Nie pierwszy raz bowiem słyszę, że wydaje się pieniądze na mało skuteczne, przestarzałe terapie, które zamieniają pacjentów w inwalidów, generujących „koszty społeczne” ponieważ muszą oni otrzymywać rentę, zamiast skutecznie, aczkolwiek, droższymi lekami wyleczyć tak, aby wrócili na rynek pracy. Już za czasów PRL słyszałam na konferencjach prasowych, że profilaktyka jest tańsza niż leczenie. Obecnie też to słyszę no i co? Profilaktyka jest ciągle niedofinansowana a dostęp do niej utrudniony. Nowością (aczkolwiek nie taką już świeżą) jest krytyka funkcjonowania NFZ, a konkretnie stopnia zbiurokratyzowania tej instytucji, który w przypadku tzw. zielonej karty onkologicznej wzrósł do granic absurdu.


To tyle luźnych uwag, przechodzę do konkretów.

Jak możemy walczyć z rakiem

1. Poddać się badaniom profilaktycznym, zwłaszcza gdy jesteśmy w tzw. grupie ryzyka czyli w rodzinie, w której ktoś ma (lub miał) ten nowotwór oraz ukończyliśmy 60 (i więcej) lat. Profesor Maciej Krzakowski powiedział, że najlepszym badaniem profilaktycznym jest kolonoskopia, aczkolwiek można ją zastąpić innymi badaniami (badania kału). Kolonoskopia jest jednak badaniem wyjątkowo cennym. Jej możliwości nie ograniczają się tylko do postawienia diagnozy. Tak jest w przypadku np mammografii. Kolonoskopia daje więcej. W trakcie jej wykonywania lekarz widzi wnętrze jelita. Dostrzega też wszystkie nieprawidłowości, a wśród nich zmiany przedrakowe. W trakcie badania zmiany te usuwa, tym samym usuwa radykalnie przyczynę rozwinięcia się raka jelita grubego,. Pan Profesor powiedział, że na 1000 wykonanych kolonoskopii 30 definitywnie zapobiega rozwojowi raka.
2. Zweryfikować swój styl życia, ze szczególnym uwzględnieniem redukcji czynników ryzyka związanych z dietą i paleniem papierosów, oraz małą aktywnością fizyczną, zwrócił na to uwagę prof. Michał Kamiński. Nie będę się o tym rozpisywać po raz kolejny. W skrócie napiszę, że powinniśmy co dziennie maszerować, najlepiej z kijkami, przez co najmniej 40 minut, w posiłkach ograniczać mięso na rzecz warzyw, nie przejadać się. Zachęcam też emerytów, aby poszukali w miejscu swojego zamieszkania ośrodków (klubów) oferujących gimnastykę dla seniorów za małe pieniądze (zajęcia odbywają się przeważnie przed południem) lub nieodpłatnie. Naprawdę dużo jest takich placówek.
3. W przypadku zachorowania objęci zostaniemy opieką onkologiczną (tzw. zielona karta onkologiczna), do której powinniśmy mieć stosunek aktywny – tak wynikało z bardzo emocjonalnej wypowiedzi prof. Adama Dzikiego. Leczenie raka jelita grubego zaczyna się od zabiegu chirurgicznego. Jest on niezbędny, a sposób w jaki zostanie wykonany decyduje o powodzeniu terapii. Tymczasem prof. Dziki straszliwie skrytykował polskich chirurgów. Nazwał ich niedouczonymi zarozumialcami, którzy uważają się za bogów.
- Wiecie Państwo czym się różni Bóg od chirurga? – zapytał nas, po czym sam odpowiedział – Tym, że Bogu nie wydaje się, iż jest chirurgiem.
Co jednak z informacji o marnych kwalifikacjach chirurgów wynika dla pacjentów? Przecież muszą poddać się operacji raka. Co mogą zrobić? Mogą poszukać ośrodków specjalizujących się w takich zabiegach. Nie może to być szpital, w którym wykonuje się rocznie trzy – cztery operacje jelita grubego.

To tyle, a raczej aż tyle możemy osobiście zrobić dla własnego zdrowia. Podczas konferencji mówiono dużo o funkcjonowaniu NFZ: lekarze krytykowali, urzędnicy (przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia - v-ce min. Zdrowia - Katarzyna Głowala i przedstawiciel NFZ - Andrzej Śliwczyński) opowiadali o dalszej poprawie, w tych jednak wypowiedziach nie usłyszałam żadnych uwag, które mogłyby być pożyteczne dla pacjentów. Oczywiście jestem zwolenniczką dalszej poprawy, wolałabym jednak aby ta poprawa nastąpiła za mojego życia.


Tekst Zofia Zubczewska
Zdjęcia Stefan Zubczewski