Co to jest "kangurowanie" i co ma wspólnego z opieką nad dziećmi? Drukuj Email
Wpisany przez Karolina Ulacha   
wtorek, 26 października 2010 03:16

Co to jest "kangurowanie" i co ma wspólnego z opieką nad dziećmi?

Kangurowanie? To sama przyjemność i słodycz, która ‘przy okazji’ potrafi uratować życie.  Co ma wspólnego z opieką nad dziećmi? Wszystko! :)
Kangurowanie jest metodą opieki nad noworodkami i niemowlakami, a szczególne korzyści przynosi dzieciom urodzonym przedwcześnie. Metoda ta otrzymała swą nazwę – bo praktyka ta z pewnością była stosowana wcześniej - w 1978 w szpitalu San Juan de Dios w Bogocie, gdzie, z braku inkubatorów, wcześniaki ogrzewały się ułożone nagie na nagich piersiach matki ( a ciało matki zaraz po porodzie ma tą niesamowitą właściwość, że potrafi dostosować swą temperaturę do potrzeb dziecka!), która dodatkowo otulała je swoimi rękoma, głaskała, szeptała i śpiewała do ucha. I nie były to minuty czy godziny po porodzie, ale praktycznie cały pobyt w szpitalu. Piękne, prawda?

Kangurowanie bazuje na naturalnej potrzebie bliskości, poczucia, że jest się czule otoczonym ciepłem matczynego ciała, jej zapachem, rytmem bicia jej serca. Znakomicie podnosi jakość życia, poprzez zapewnianie poczucia bezpieczeństwa od samego początku, szczególnie po trudach porodu, który w warunkach szpitalnych jest dla dziecka bardzo stresującym przeżyciem. Wyobraźmy sobie tylko – mieszkamy sobie w ciepłym, o stałej temperaturze, przytulnym, miękkim pomieszczeniu, światło i dźwięki są miło przytłumione, jesteśmy spokojni, ogarnia nas błogostan.. i nagle ten nasz bezpieczny ‘domek’ zaczyna się kurczyć, ściany napierają na nas rytmicznie co jakiś czas, jedyną droga ucieczki przeciskamy się przez ciasny i wąski korytarz z nadzieją, że już za chwileczkę znów poczujemy ukochany błogostan. Ale nic z tego! Wypadamy na zimne powietrze, ostre światło razi nas w oczy, głośne dźwięki ranią nasze uszy, ręce w gumowych rękawiczkach przekładają nas z miejsca na miejsce… znalezienie się wtedy na piersi mamy, której głos tak dobrze znamy jest prawdziwym zbawieniem! Instynktownie znajdujemy sutek, zaczynamy ssać, i koi nas ciepło mleka i ciała mamy.

To oczywiście wersja w miarę optymistyczna – może być bardziej traumatycznie (poród przedwczesny, poród kleszczowy, cesarskie cięcie) albo łagodniej (poród domowy).

W każdej jednak sytuacji kangurowanie przynosi same korzyści! Niesamowite, prawda? Wcześniaki szybciej osiągają właściwą masę ciała, szybciej ‘dochodzą do siebie’ po pobycie w inkubatorze i podanych lekach. Wszystkie kangurowane dzieci spokojniej śpią, mają lepsze napięcie mięśniowe, mniej płaczą, lepiej rozwijają się emocjonalnie, szybciej stabilizuje im się oddech i rytm bicia serca, mają lepszą odporność organizmu. Matki również odczuwają korzyści z kangurowania: łatwiej nawiązują więź emocjonalną z dzieckiem i szybciej odnajdują się w nowej roli, unikając tzw. baby bluesa, czyli depresji poporodowej, karmienie piersią dostarcza samych przyjemności. Kangurowanie ułatwia również ojcu dziecka odnalezienie się w nowej roli – maluch ułożony na klatce piersiowej taty momentalnie zasypia, ukojony biciem serca, a i tacie zdarza się zapaść w drzemkę w takiej sytuacji.

Sama często nazywam moją roczną córkę Weronikę ‘kangurkiem’. Kangurowanie ‘skóra do skóry’ praktykowałyśmy głównie w ciągu kilku pierwszych godzin jej życia, za to od tamtej pory noszę ją w chuście – tak, jak kangury swoje maleństwa.

Więcej na temat chusto noszenia www.klubkangura.com.pl

Trzymanie swojego dziecka blisko jest dla mnie kontynuacją kangurowania, jest intuicyjnym i naturalnym zachowaniem, które praktykuje znakomita większość zwierząt. Zarówno kangurowanie, jak i noszenie w chuście pięknie wiążą się z rodzicielstwem bliskości, które również zyskują coraz więcej zwolenników. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł. J

 

Karolina Ulacha, lektor języka angielskiego w BRITISH CENTRE i mama rocznej Weroniki.

 

Poprawiony: sobota, 11 stycznia 2014 12:19