Sprzątanie na miarę czasów
Wpisany przez Zofia Zubczewska   
wtorek, 03 października 2017 08:50

Sprzątanie na miarę czasów

Od wieków kobiety odpowiadały za utrzymanie ładu i czystości w domu. I tak jest w czasach współczesnych. Obecnie jednak „odpowiadać” nie znaczy to samo, co „wszystko robić własnymi rękami”. Dzisiaj kobiety mogą zarządzać porządkami, mając do dyspozycji swych partnerów oraz pomysłowe sprzęty mechaniczne.

 

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, iż w 2017 roku wezmę udział w konferencji prasowej, na której usłyszę wiele stwierdzeń znanych mi z lat 70. Moja ówczesna redakcja, „Kobieta i Życie”, już wtedy od dawna toczyła walkę o równouprawnienie kobiet „w domu i zagrodzie”, przekonując mężczyzn do włączenia się w sprzątanie. My dziennikarki, próbowałyśmy złamać tradycyjny podział ról w domu, według którego kobiety były odpowiedzialne za porządek w domu i własnoręcznie utrzymywały go, a mężczyźni tylko wynosili śmieci. Walka z tradycją szła nam opornie do czasu rozpowszechnienia się... odkurzaczy. Okazało się wówczas, że wielu mężów bez większych problemów wzięło się za odkurzanie mieszkań, gdyż mężczyźni lubią posługiwać się sprzętem zmechanizowanym. Na odkurzaczach równouprawnienie w obowiązkach domowych utknęło jednak w miejscu aż do końca XX wieku, czyli do czasów pojawienia się w przystępnych cenach kolejnych sprzętów AGD oraz mody na gotowanie.

Stare problemy w nowym świetle.

Instytut badawczy ARC Rynek i Opinia na zlecenie Leifheit, firmy produkującej sprzęt AGD, przeprowadził badanie, z którego wynika, że w 90% polskich domów za większość prac domowych, czyli pranie, sprzątanie i gotowanie odpowiedzialne są kobiety. Nic nowego pod słońcem – można by rzec, gdyby nie małe ale. W czasach mojej matki, lecz już nie moich (a jestem babcią na emeryturze) odpowiedzialność ta była obowiązkowa. Jednak czynności domowe uchodziły za mało wartościowe, „kobiece”, gorsze od pracy zawodowej czyli „męskich” zajęć. Jak jest dzisiaj dowiedziałam się na konferencji prasowej, gdzie przedstawiony został raport z badań ARC. Pani Dorota Zborowska, Kierownik Badania, powiedziała, że podejście do sprzątania, jako kobiecej powinności, odchodzi do historii. Najmłodsze z badanych kobiet (poniżej 25 roku życia) najmniej przejmują się porządkami. Im są starsze tym większą wagę przywiązują do sprzątania. Tak rzeczywiście jest w większości przypadków. Bywam w mieszkaniach dziewczyn, które wyglądają tak, jakby granat w nich wybuchł, lecz gospodynie (a także inni domownicy) tym się nie przejmują tak długo, jak długo udaje się w panującym chaosie odnajdywać telefony komórkowe. Pary w średnim wieku i starsze żyją w otoczeniu wzrastającego z latami ładu. Wynika z tego, jak stwierdza pani Zborowska, że wysprzątany dom przestaje być miarą wartości kobiety. Dbałość o gospodarstwo domowe przestaje być obowiązkiem przypisanym do płci żeńskiej. Porządek wynika głównie z potrzeb domowników, a im jesteśmy starsi tym bardziej lubimy przebywać w uporządkowanym otoczeniu.
Potwierdzam to spostrzeżenie. Im jestem starsza tym bardziej przeszkadza mi bałagan, bo się o niego potykam, bo stale czegoś muszę szukać, bo więcej niż w młodości mam czasu na sprzątanie. Odpowiada mi, gdy wszystko leży na swoim miejscu, staram się aby tak było, mimo to kilka razy dziennie gubią mi się okulary, ponieważ porządek jest stanem nietrwałym, niestety.
Napisałam lekko, że my kobiety możemy odpuścić sobie dbanie o dom, że nikt nas z tego powodu nie ma prawa ganić, tradycja przestała nami rządzić. Pytanie brzmi czy nam to odpowiada? Czy chcemy zrezygnować z obowiązku dbania o dom? A może media wciskają nam kit, buntując przeciwko tradycji? Czy w raporcie ARC znajdziemy odpowiedzi na powyższe pytania?
Znajdziemy i to w stylu powiedzonka niezrównanego naszego Prezydenta, pana Lecha Wałęsy, czyli „jestem za, a nawet przeciw”.
Pani Dorota Zborowska powiedziała, że 75% przebadanych kobiet zadeklarowała, iż stereotyp kobiety jako osoby odpowiadającej za dom uważają za krzywdzący. Jednocześnie te same kobiety przyznały, że lubią tę rolę. Jaki jest powód tak sprzecznych opinii? Prawdopodobnie taki, że gospodynie czystych mieszkań nie chcą być postrzegane jako kury domowe. Zresztą, większość współczesnych kobiet pracuje zawodowo, więc na bycie kurą nie ma po prostu czasu. W ich przypadku porządek jest wynikiem dobrej organizacji pracy całej rodziny, którą pani domu zarządza. No powiedzmy, że usiłuje zarządzać, ponieważ na ogół jest tak, że sama wykonuje większość prac domowych, zwłaszcza tych najmniej lubianych przez domowników, a należą do nich mycie okien, prasowanie, mycie łazienki i mycie podłogi. Na kobiety (którym zależy, aby w domu był porządek) spada więc dużo zajęć i są one wyczerpujące. I tu mamy następny powód niechęci do stereotypu wzorowej pani domu – przemęczenie. Porządek i czystość w domu łatwo bowiem zanikają, toteż wymagają nieustającego wysiłku. Na odpoczynek pozostaje niewiele czasu.
W opinii większości respondentek cytowanego badania, rodzina docenia zaangażowanie kobiet w prowadzenie domu. Pod tym względem wiele się zmieniło od czasów mojej młodości, gdy o sprzątaniu i gotowaniu mawiano z pogardą: babskie zajęcia. Obecnie nikt tak już nie odważy się powiedzieć, zwłaszcza o gotowaniu. Czyżby dlatego, że staje się ono sztuką uprawianą przez wielu panów (29% mężczyzn gotuje codziennie)? Tak, czy siak w niektórych domach panie są zwolnione z gotowania, z czego cieszą się połowicznie, ponieważ zaliczają gotowanie do najbardziej ulubionych swych zajęć (56% odpowiedzi). Najmniej lubianym, czyli myciem okien, muszą zajmować się same, gdyż pracę tę wykonuje tylko 18% mężczyzn. Problemem pozostaje więc to, że nadal mężowie lub partnerzy nie pomagają kobietom w codziennych obowiązkach domowych w takim stopniu, w jakim one tego potrzebują. Ciekawe, że dzieci również rzadko pomagają w domu, lecz matki nie wymagają tego od nich.

Czyste okna a samopoczucie

Porządek i czystość mają wymiar emocjonalny, ponieważ to co ułożone i wyczyszczone jest ładne, a przebywanie w estetycznie wyglądającym otoczeniu, podobnie jak przebranie się w czyste, wyprasowane ubrania, poprawia nasze samopoczucie. Niby wszyscy to wiemy, lecz nigdy jeszcze spostrzeżenia tego nie potwierdziły badania dotyczące podejścia do mycia okien. Opinie kobiet na temat mycia okien można podsumować, parafrazą powiedzonka Prezydenta Wałęsy: jestem przeciw a nawet za. Dlaczego?
Niechęć do mycia okien zadeklarowało aż 44% badanych kobiet. Czynność ta zajmuje pierwsze miejsce wśród najmniej lubianych obowiązków domowych. Zaraz po niej jest prasowanie – 36% deklaracji. Większość pań domu myje okna raz lub dwa razy na pół roku. Jesteśmy więc przeciw myciu, głównie dlatego, że zajmuje ono dużo czasu, jest męczące, trzeba sporo wysiłku włożyć w to, aby na szybach nie pozostały denerwujące smugi.
A czemu jesteśmy za – ponieważ aż 69% pań stwierdziło, że czyste okna mają pozytywny wpływ na ich samopoczucie, a także samopoczucie wszystkich domowników. Z tym wnioskiem współgra następny, mówiący o motywach sprzątania. Otóż 33% badanych kobiet uważa, że dbanie o dom jest wyrazem ich troski o rodzinę.
Podczas konferencji prasowej pan Łukasz Mańko, Dyrektor Zarządzający Leifheit Polska pokusił się o odpowiedź na pytanie dlaczego tylko jedna na pięć Polek naprawdę lubi obowiązki domowe. Powiedział, że z międzynarodowego doświadczenia firmy Leifheit wynika, że wielu z nas nie lubi wykonywać domowych prac, gdyż nie dysponuje odpowiednimi narzędziami. Często posługujemy się sprzętem, który nie ułatwia sprzątania, co – zdaniem Pana Dyrektora - w wielu przypadkach wynika nie z oszczędności, a z braku wiedzy na temat odpowiednich akcesoriów i technik sprzątania, prasowania, mycia okien itp., a w tej dziedzinie życia pojawia się naprawdę wiele nowości.
Nawiasem mówiąc, znajdziecie je, Drodzy Czytelnicy, w zakładce Babci Polki zatytułowanej „Gospodarstwo domowe”.
Faktycznie jest coś na rzeczy. Dziwię się, gdy widzę w niektórych mieszkaniach ścierki do usuwania kurzu, czy mycia naczyń zrobione ze staruch koszulek lub ręczników. Używa się je, pierze, suszy, znów używa aż się rozlecą. Sporo z nimi jest zachodu. Ja lubię ścierać kurze, myć szafki, czy łazienkę ściereczkami jednorazowymi przeznaczonymi do poszczególnych czynności. Wybieram je ze względów estetycznych (wyciągam je z opakowania zawsze świeże), a także dlatego że oszczędzają mi pracy, gdyż zużytą ściereczkę po prostu wyrzucam. Nie muszę jej prać. Ściereczki (chusteczki) do sprzątania lepiej spełniają swoje zadanie niż sprane szmatki, no i w większości przypadków nie są drogie.
W sprzęt sprzątający jestem raczej słabo wyposażona, przede wszystkim dlatego, że mam do niego ograniczone zaufanie. Przeważnie są to drogie przedmioty, zaś ich użyteczności nie da się ocenić tylko na podstawie opisu i oglądu. Rzecz trzeba wypróbować i to w swoim mieszkaniu, gdyż każdy z nas sprząta w trochę innych warunkach. Mogę jednak pochwalić się i polecić dwa urządzenia, które nabyłam w ostatnim czasie. Pierwszym z nich jest mop rotacyjny (obrotowy), nazywany mopem wszechczasów. Doskonale myje mi się nim podłogi z drewna lakierowanego, panele a także kafelki w łazience. Urządzenie jest tak skonstruowane, że używam go bez moczenia rąk i bez pochylania się. Specjalny mechanizm umieszczony w rączce mopu powoduje, że woda z nakładki myjącej usuwana jest przez wirowanie. Można to zrobić tak dokładnie, że nakładka staje się tylko lekko wilgotna.
Drugim – odkurzacz do szyb z myjką. Urządzenie myje szklane powierzchnie oraz kabiny prysznicowe do sucha, nie pozostawiając smug. Nie trzeba po nim polerować szyb. Mycie okien jest łatwe, nie męczące i szybkie – używam go. Przede mną jednak odkurzaczem do szyb posłużył się mój mąż i zachwycił nim. Myślę więc, że odkurzacz do szyb może być kolejnym sprzętem (po odkurzaczu do zamiatania), dzięki któremu mężczyźni włączą się do prac domowych. Może już niedługo mycie okien stanie się ulubionym męskim zajęciem w domu, zajmując miejsce tuż za gotowaniem. Obecnie czynność ta znajduje się na ósmej pozycji na liście dwunastu obowiązków męża/partnera.

Faceci lubią gadżety

Z badań Instytutu ARC wyciągam następujący wniosek: kobiety chcą odpowiadać za gospodarstwo domowe, nie chcą jednak, aby na ich barkach spoczywało wykonywanie prawie wszystkich prac domowych. Pragną zarządzać, przydzielając sprawiedliwie różne czynności domownikom, wśród nich również sobie. Jak to osiągnąć?
„Drobnymi krokami” – odpowiedział pan Adrian Majchrzak, Socjolog Płci. Powiedział on, że jakiś czas temu mężczyzna był tylko konsumentem życia domowego, którego kobieta miała obsłużyć, czyli podać ciepły obiad, zadbać, by miał czyste ubranie itp. Dzisiaj to się powoli zmienia. 86% kobiet deklaruje, że mąż/partner pomaga im w obowiązkach domowych. Są to głównie trzy obowiązki : wyrzucanie śmieci, odkurzanie, zmywanie naczyń. Łatwo zauważyć, że dwa z tych obowiązków wykonują maszyny: odkurzacz i zmywarka. Pan Adrian Majchrzak powiedział, że wcale go to nie dziwi, gdyż „faceci lubią gadżety”. Lubią używać różnych urządzeń: robotów kuchennych, maszynek do wszystkiego, elektrycznych obieraczek i ubijaczek. Niestety, mówił dalej, wiele kobiet z racji silnego związania z rolą gospodyni domowej, traktuje męża jako pomocnika, a nie równoprawnego partnera w prowadzeniu domu. Mężczyźni dostrzegają te nierówności i chcą partycypować w życiu domowym – twierdził on. Powinnyśmy więc dopuszczać naszych mężów/partnerów do obowiązków domowych, zwłaszcza, gdy mogą je wykonać przy pomocy różnych gadżetów.
– Panie, nie krytykujcie nas, gdy sprzątamy – apelował pan Adrian Majchrzak. – Na pewno nie zrobimy tego tak dobrze jak wy, lecz przymknijcie na to oko, nie poprawiajcie po nas, bo to nas bardzo spina.
Mówił, że widok przemęczonej, a tym samym bez humoru żony nie jest miły dla żadnego męża. Niech więc panie wyluzują. Będzie to mieć dobry wpływ na atmosferę panującą w domu i w sypialni. W raporcie jest bowiem również wzmianka o seksie. Otóż, Polki nie postrzegają seksu jako jednego z obowiązków domowych ale połowa z nich zgodziła się z tym, że przytłaczająca liczba obowiązków domowych, przynajmniej od czasu do czasu, odbiera im ochotę na seks.
Dzielmy się więc obowiązkami, aby została nam siła i chęć na dzielenie się przyjemnościami.

Podział obowiązków

Konferencję prasową prowadziła pani Urszula Chincz, „Ula Pedantula”, autora bloga i dziennikarka. Robiła to z humorem i energią, zadając ekspertom ciekawe pytania i wtrącając własne opinie. Powiedziała, że w jej domu podział obowiązków poukładał się sam „według predyspozycji” czyli tego, co komu lepiej wychodzi oraz tego, co kto lubi i co dla kogo jest ważne. Takie podejście pozwala uniknąć nieporozumień i w miarę równo rozłożyć obowiązki. W miarę, gdyż zdaniem pani Chincz, tak już jest, że to dziewczyny są motorem porządków i to one pilnują, aby wszystko w domu wyglądało jak należy. Tak już mamy, drogie Czytelniczki, trzeba się nam z tym pogodzić. Pilnujmy więc porządku, lecz tak, aby nie zniechęcać mężczyzn do sprzątania. Zachęcajmy ich do zajmowania się domem we własnym interesie. Wspólna praca jest bowiem lżejsza, pozostaje po niej dość siły, by cieszyć się jej efektami; zaś czysty i uporządkowany dom relaksuje nas i cieszy, chętnie się w nim przebywa.


Tekst: Zofia Zubczewska.
Zdjęcia: Stefan Zubczewski.

Poprawiony: wtorek, 03 października 2017 09:29