Szczęście - magiczna dziewiątka i parszywa dwunastka PDF Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
niedziela, 02 lipca 2017 08:42

NAJSZCZĘŚLIWSI LUDZIE I MAGICZNA DZIEWIĄTKA

To nasze emocje definiują znaczenie danej sytuacji. To one nadają sens kolejnym chwilom. Emocje dzielone z kimś potęgują się, przeżywane samotnie stają się nieprzetłumaczalne dla każdego, kto nie zna tego, co je wywołało. Jedną z nich, najbardziej zrozumiałą dla wszystkich jest szczęście.

 

Uczucie szczęścia śmiało możemy nazwać emocją. Na ogół jest to emocja najbardziej pożądana, gdyż uniezależnia przynajmniej na krótki moment od codziennego mechanizmu przyczyn i skutków. W jej obliczu najgorsze cechy rzeczywistości zaczynają blednąć, a przyszłość wyglądać pozytywnie. Nie ma człowieka, który nigdy nie przeżył jakiejś szczęśliwej chwili, a potem nie zapragnął jej powtórzyć. Tak, jedną z określających nas cech jest dążenie do szczęścia, możliwie jak najbardziej trwałego. Spór o to, czym ono właściwie jest trwa od lat, próby wprowadzenia jednoznacznej definicji nie zadowalają wszystkich zainteresowanych. Czym jest szczęście? Znamy siebie samych na tyle, iż zdajemy sobie sprawę, że gdybyśmy wiedzieli czego szukamy, już dawno byśmy to dostali.

- Szczęście ma wiele definicji, wiele twarzy i wiele reguł odpowiadających poszczególnym z wymienionych. Podobnie jak każdą emocję, nauka definiuje szczęście we właściwy sobie sposób, czyli jako wynik przemian chemicznych w mózgu. Bez wdawania się w szczegóły możemy się na taki opis wstępnie zgodzić. Dzięki temu jesteśmy w stanie doprowadzić do takich przemian samodzielnie - w wyniku sugestii albo farmakologii. – uważa Krzysztof Sadecki, trener mentalny.

Oczywiście, farmakologia to ryzykowna sprawa, użyta na własną rękę grozi konfliktem z prawem a przy okazji uzależnieniem, ale jeśli spojrzeć na sugestię – zwłaszcza z perspektywy tego, co wiemy o pracy nad sobą - sytuacja zaczyna się wyjaśniać. Sugestię z powodzeniem można zastąpić działaniem. W ten sposób dochodzimy do bardzo starego porzekadła, które brzmi „najszczęśliwsi ludzie nie posiadają najlepszych rzeczy – najszczęśliwsi ludzie robią najlepsze rzeczy”.

Żeby coś robić, trzeba to potrafić

Każda umiejętność jest w gruncie rzeczy umiejętnością panowania nad sobą. Nieczęsto tak myślimy, podobnie jak o tym, że trenowanie umysłu jest jednoznaczne z jego poznawaniem. Poznawanie umysłu zaś to nic innego jak odnajdowanie siebie – nie dysponujemy lepszym wskaźnikiem swojej prawdziwej natury nietkniętej przez cywilizacyjne, społeczne i systemowe uwarunkowania. W ostatecznym rozrachunku liczy się więc tylko to, co można zrobić ze swoim umysłem.

- Możemy skupić się na działaniu, które uczyni nas szczęśliwymi. Działań takich może być jednak wiele, nie za każde możemy się zabrać – na przykład ktoś, kto nie potrafi rysować nie będzie trenować umysłu malowaniem portretów. Spójrzmy więc od drugiej strony – co się stanie kiedy będziemy szczęśliwi? Odnajdziemy spokój, którego tak często i tak bardzo nam brakuje, a ponieważ nie istniejemy w oderwaniu od reszty wszechświata, nasze otoczenie zyska tym samym na harmonii. – mówi mentor biznesu.

Schemat ten ma tendencję do rozwijania się, czyli im spokojniejsi będziemy tym bardziej harmonijne będzie nasze środowisko, im więcej harmonii dostrzeżemy wokół siebie tym głębszy będzie nasz spokój. Punkt początkowy tej spirali oznacza, że w chwili szczęścia mamy wpływ na rzeczywistość. Wpływ ów jest na tyle oddalony od świadomości, tudzież splecionego z nią egoizmu, byśmy nie uczynili sobie krzywdy. Jeśli zdamy sobie z tego sprawę będziemy mogli określić szczęście jako efekt działania pozwalającego zwiększać stopień panowania nad swoim życiem i przy okazji wspomagać najbliższe otoczenie pozytywną energią.

- Każdy z nas zetknął się chyba z regułą „najważniejsze to nie być uciążliwym dla innych i być w porządku wobec siebie”? Ponieważ nie trzeba wiele by ją spełnić, przyjmijmy, że będzie ona naszym symbolicznym kluczem do szczęścia, wskazówką w treningu umysłu i mottem dziewięciu ćwiczeń, dzięki którym nasz umysł sam znajdzie odpowiedź na pytanie, czym jest szczęście i zacznie pomagać nam je osiągnąć – radzi Sadecki.

Magiczna dziewiątka Krzysztofa Sadeckiego, trenera mentalnego:


1. Przede wszystkim wdzięczność.
Jeśli szczęście przekształci naszą rzeczywistość, z powodzeniem możemy przyjąć, że to jak ona wygląda obecnie jest echem chwil, w których już byliśmy szczęśliwi. Jeśli coś zrobiliśmy, to zapewne w konkretnym celu, który niekoniecznie musi być wyłapany przez świadomość i związane z nią ego ukształtowane przez społeczne oczekiwania i normy. Trudno byłoby określić kryteria, na podstawie których moglibyśmy wyrokować, jakie czynniki chwili bieżącej są pozytywne a jakie negatywne, ani które dadzą początek pozytywnym procesom, które wygasną, a które będą próbowały pogorszyć sytuację. Na wszelki wypadek bądźmy wdzięczni za wszystko co nas spotyka. Wdzięczność poza tym, że wskazuje systemowi nerwowemu drogę do odczuwania szczęścia, dobrze też robi na serce i pogłębia, poprzez umocnienie wewnętrznej akceptacji, samoświadomość. Kto uważa, że to bez sensu, powinien spotkać kogoś, kto ma gorzej od niego.
2. Bądźmy uważni.
Zwrócenie na coś uwagi dostarcza temu energii, a w stanie czujności łatwiej utrzymać równowagę. Świadomość działania pozwala nam odkrywać proste mechanizmy przepływu energii i zobaczyć jak ta pozytywna i życiodajna, która dzięki zwróceniu uwagi przede wszystkim na siebie i swój umysł, otacza nas samych i przyciąga inne. Rozpoznawanie wśród nich takich, które prowokują nieprzyjemne ruchy umysłu – np. skutkujące gniewem – uczy przewidywania skutków własnych działań i poprawia zdolności planowania.
3. Dbałość o dobrą energię.
Koncentracja na pozytywnych aspektach sytuacji (wzmocniona wdzięcznością i uwagą) powoduje, że negatywnym energiom trudniej się przebić, a napędzane przez nie procesy zaczynają przejawiać tendencje do wygasania, a potem zanikać bądź przekształcać się w coś pozytywnego. Ciężka praca przynosi skutki w postaci pozytywnych zbiegów okoliczności, tym milszych im bardziej niespodziewanych. Jeśli zadbamy o dobrą energię, o resztę nie trzeba będzie się martwić, bo wydawać się będzie, że wszystko dzieje się samo.
4. Zwracanie uwagi na podstawy swojego samopoczucia, czyli odpowiednie odżywanie, wodę i sen.
Dieta, nawodnienie organizmu i odpowiednia ilość godzin snu mają bardzo duży wpływ na nasze zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Odpowiednia dieta to lepszy dostęp do energii, odporność na stres i lęk. Natomiast lepsza kondycja ciała poprzez regularne nawadnianie i odpowiednie odżywianie to lepsza projekcja rzeczywistości. Człowiek wyspany, wypoczęty łatwiej się koncentruje, jest przyjazny dla otoczenia i łatwiej mu być zadowolonym z życia.
5. Pomaganie innym.
Wpływ na rzeczywistość nie polega na dowolnym jej przekształcaniu, wszystkie działania wymagają odpowiedzialności, ponieważ wszystkie przyniosą jakieś efekty, te zaś mogą nas uderzyć. Na dodatek rzeczywistość nie jest pustą abstrakcją, znajdują się w niej jeszcze inne istoty, które podobnie jak my cenią spokój i harmonię. Włożenie pozytywnej energii w otoczenie zgodnie z zasadą wzajemności wróci do nas, a chociaż to prawda, że energie są zaraźliwe to sama decyzja o udzieleniu komuś pomocy jest początkiem przekształcenia tej, która reguluje czyjąś sytuację w pozytywną. Nauka takiej energetycznej alchemii zapisana w niesieniu pomocy jest dla naszego umysłu bardzo ważną lekcją.
6. Miej świadomość podstaw, pracuj z myślą o nich.
Nie jesteśmy wersją „super” samych siebie z lat młodzieńczych czy dzieciństwa. Niektóre wydarzenia zmieniły nasze postrzeganie świata i strategie działania, choć my sami nigdy się nie zmieniamy, inaczej trudno byłoby zachować ciągłość wewnętrznej tożsamości. Aby jednak energia, którą tworzymy była naprawdę pozytywna, warto czasem przypomnieć sobie niektóre epizody. Nie możemy już niczego zanegować, wszystko co przeżyliśmy jest cząstką nas samych, a siebie – takich czy innych – nie możemy się wypierać. Niektóre emocje albo działania trzeba czasem wyciągnąć i przynajmniej spróbować rzucić na nie światło zrozumienia i miłości. Lecząc w ten sposób stare rany uwalniamy się od strachu i lepiej rozumiemy, w jakim stopniu jesteśmy odpowiedzialni za swoje szczęście. A przy okazji praca u podstaw wzmacnia nawyk uważności.
7. Podążanie za pasją.
W gruncie rzeczy mówimy tu o uczeniu umysłu słuchania głosu Ducha, czyli o postępowaniu zgodnie z intuicją, zamiast analizowania jej. Zrozumieć co się lubi i robić to, przynajmniej dwa-trzy kwadranse dziennie, pozwala umysłowi na określenie wewnętrznego planu osiągnięcia szczęścia. Jeśli nie robimy tego co lubimy, nie jesteśmy w porządku wobec siebie, a czy nie taki warunek zawierała wskazówka do szczęścia, do której doszliśmy w pierwszej części tego tekstu?
8. Konsekwencja w działaniach.
Kropla drąży skałę, delikatne kroki przełamią każdy opór. Mnożenie małych działań napędza wielkie sprawy. I warto powiedzieć sobie jasno, że jeśli się za coś zabieramy, to po to, by dojść do finału, a nie zrezygnować w jakimś punkcie powodowani niewiedzą, jak daleko jeszcze do końca, czy przynajmniej do zrozumienia tego, co robimy. Możemy coś zrobić, możemy tego nie robić, ale lepiej nie próbować. Na drodze do szczęścia nie ma półśrodków i można to zrozumieć patrząc na powyższe punkty. Nie będą mieć sensu, jeśli postąpimy jak radzą zaledwie raz lub kilka razy. Każda sprawa wygasa, gdy dobiegnie do końca, każde działanie wykonujemy dopóki nie osiągniemy celu.
9. Spełniaj marzenia – innych lub swoje.
Konsekwentne dążenie do spełniania marzeń nie jest niczym innym jak generowaniem wysiłków, by tak wpłynąć na rzeczywistość, by przyjęła kształt zgodny z naszymi oczekiwaniami i potrzebami. Co się dzieje, gdy się uda? Jesteśmy szczęśliwi.
Punkt o spełnianiu marzeń specjalnie został umieszczony na końcu Magicznej Dziewiątki - poprzedzających go osiem punktów może być użyte jako nauka spełniania marzeń. Myliłby się kto twierdzi, że postępowanie według nich mogłoby jakoś te marzenia zmienić ze szkodą dla nas samych. Ponieważ ten kto marzy dba o swoją higienę psychiczną, bez której nie ma mowy ani o marzeniach, ani o szczęściu.

We wstępie artykułu padło stwierdzenie, że szczęście uniezależnia nas przynajmniej na krótki moment od codziennego mechanizmu przyczyn i skutków. Warto wrócić do tej myśli, ponieważ ćwiczenia pomagające znaleźć szczęście nie tylko uczą, czym ono jest z perspektywy naszej relacji ze światem. Nawet po pobieżnej analizie sugerują, że kiedy jesteśmy szczęśliwi nie przekraczamy prawa przyczyny i skutku, tylko po prostu stajemy się nim. Magia harmonii, na którą liczy każde środowisko, w jakim się znajdziemy ma swoje oddziaływanie, dlatego opisana powyżej dziewiątka ćwiczeń w pełni zasługuje na miano magicznej. Potrzeba w końcu prawdziwych czarów, by człowiek cywilizowany chciał zrozumieć, że liczy się tylko to, co może zrobić ze swoim umysłem, a szczęście nie jest czymś co się dostaje, ale czymś, co się po prostu dzieje.

PARSZYWA DWUNASTKA, CZYLI NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ

Podświadomość nie toleruje negacji, dlatego tak ważne jest to, co nazywamy pozytywnym myśleniem. Nie chodzi o powtarzanie, że świat jest piękny ani o naiwne afirmacje, które na siłę miałyby zmienić postrzegania świata i przysłowiowe „czarne uczynić białym”. Liczy się to, że świadoma dbałość o korzystny przebieg procesów myślowych wyrabia w podświadomości nawyk ostrożności w przypadku tych impulsów, przy których da się przewidzieć negatywne konsekwencje. Za niedobrym myśleniem idą złe decyzje oraz zachowania, które zgodnie z prawem akcji - reakcji mogą przysporzyć kłopotów. Dobre myślenie zaś – w skrócie i uproszczeniu – skutkuje dobrym życiem.

Postrzeganie myśli jest częścią wiedzy wrodzonej – nikt nigdy nie złapał nas za głowę, by ją przytrzymać i powiedzieć „spójrz, oto jest myśl”. Wiemy to sami. I sami wiemy, jak myśli rozpoznajemy. Zdolność obserwacji i rozpoznania umiejscawia nas głębiej od poziomu, na którym myślenie się dokonuje, daje też świadomość, że źródłem myśli są ruchy umysłu racjonalizowane przez mózg w określony i schematyczny sposób. Dodatkowo daje pewien wgląd w mechanizm widzenia, w którym oczy nie biorą udziału, co sprawia, że w większości sytuacji liczy się tylko to, co możemy zrobić ze swoim umysłem. Aby więc zadbać o jego dynamikę, od której zależy kształt naszej rzeczywistości warto zwrócić uwagę na niektóre fragmenty życia codziennego.
- Jeśli codziennie przez jedną pełną godzinę będziemy uczyć się języka włoskiego, po roku takiej nauki, czyli niespełna 365 godzinach nie będziemy podczas zwiedzania Rzymu potrzebować tłumacza. Ta cudowna właściwość działa też w drugą stronę – jeśli codziennie zrobimy coś, co będzie zakłócać nasz rozwój albo degenerować zdolności umysłu, działanie takie może przekształcić się w nawyk, który może być również silny jak palenie papierosów – uważa Krzysztof Sadecki, trener mentalny.

Na co należy zwrócić uwagę?
Na akcenty rozwojowej ostrożności i wzajemnie powiązane cechy. Właśnie owo powiązanie powoduje, że ich wykorzenianie może być niezwykle trudne, ponieważ na pierwszy rzut oka trudno je wyszczególnić – razem stanowią dość litą ścianę na drodze do lepszej kondycji umysłu. Barierę tę jednak można przeanalizować, cegła po cegle, wtedy jej rozebranie stanie się realne, a zdobyty w ten sposób materiał budowlany wzbogacony doświadczeniem da się spożytkować do lepszych celów.

12 nawyków, na które należy zwrócić uwagę, by być szczęśliwym według Krzysztofa Sadeckiego:

1. Chroniczne narzekanie
Złośliwi twierdzą, ze to nasza narodowa cecha, ale gdyby tak było naprawdę, to nie ostrzegaliby przed nią swoich czytelników amerykańscy mistrzowie literatury motywacyjnej. Każdy z nas nosi dziurę w sercu, przez którą przy braku świadomości ucieka radość chwili obecnej. Wszystko się kiedyś kończy, na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Te i inne przypadłości egzystencji regularnie rekompensujemy sobie narzekaniem. Zwykle robimy to, by wyrzucić z siebie negatywne emocje, ale częściej tylko pogarszamy sobie nastrój. Na mocy autosugestii to, na co narzekamy zapada w nas głębiej a umysł, który odzwierciedla każde zjawisko jakie się pojawi w jego zasięgu zaczyna wykazywać cechy tego, na co narzekamy. Czas zawrócić. Nie jest to łatwe, gdyż narzekanie mocno wiąże się z kolejną sprawą na którą powinniśmy być uczuleni.

2. Bycie krytycznym w stosunku do siebie i innych
Czy rzeczywiście warto podchodzić do wszystkiego w sposób krytyczny? Na ile takie podejście ma racjonalne podstawy, a na ile mają na to wpływ media, gdzie stale trwa bezlitosna wojna informacyjna? Krytycyzm jest uzasadniony, ale w nadmiarze szkodzi, zwłaszcza samoocenie. Zgodnie zaś z zasadą wzajemności, jeśli będziemy nadmiernie promieniować krytycyzmem, otoczenie odpowie nam tym samym, co może mocno zakłócić realizację zamierzonych celów.

3. Życie ponad stan
To życie, które możemy rozumieć tak, jak życie na kredyt. Chęć pokazania się i udowadnianie otoczeniu oraz samemu sobie, że „coś się należy” może dać satysfakcję tylko na krótką metę zwłaszcza, gdy wiąże się z krytycyzmem. Ekonomia opiera się na fakcie, że natura nie znosi próżni – potrzeba ustawicznego zapełniania jej a potem pogłębiania szybko zaczyna męczyć, a potem budzić negatywne emocje, które prędzej czy później wrócą do nas w postaci cudzej złości i gniewu. Brak dyscypliny w planowaniu i realizowaniu budżetu zawsze grozi katastrofą. Ponieważ głupotę możemy rozumieć jako powtarzanie tych samych błędów, to jeśli nie dostrzeżemy jak nadrabianie statusu na pokaz w rzeczywistości tylko ściąga nas w dół, umysł zacznie przypisywać sobie tę cechę i programować stosowne do niej zachowania. Te zaś zdegradują nas społecznie.

4. Złe nawyki
Nawyki, zwłaszcza w myśleniu, oszczędzają czas i energię. Można je jednak zastępować i należy to robić stosownie do sytuacji, w której się znalazło. Rozwój postępuje, a jego wspomaganie może wymagać nowych strategii. Niektóre z nich poskutkują zmianą, czyli gruntowną przebudową tworzonej rzeczywistości. Czy do nowych metod działania będą pasować stare schematy? Czy zachowania, które ułatwiały nam życie dziesięć lat temu mają dziś rację bytu? Każdy odpowiada sobie na to pytanie sam, odpowiedź jednak powinna poprzedzić gruntowna analiza do czego właściwie przywykliśmy. Czy nie był to efekt, np. lęku, którego wspomnienie dziś nieświadomie dzięki takim nawykom podtrzymujemy, czy nasze obawy są aktualne, czy nawyk rzeczywiście pozwala oszczędzać nasz potencjał, czy może zaczął go niepostrzeżenie trwonić. Jednym z takich nawyków jest piąte miejsce na naszej liście cech zachowania, na które warto zwrócić uwagę.

5. Roztrząsanie przeszłości
Co by było, gdyby? Dlaczego ja? Nikt właściwie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, a jednak wciąż je zadajemy. Niestety ma to swoje konsekwencje – umysł regularnie pogrążany w przeszłości zaczyna być smutny, a nasze życie traci kolory. Jak moglibyśmy je dostrzec przywiązując się do tego, co już było i stopniowo blaknie wraz ze wspomnieniami? To niemożliwe, ale rzeczywistość stworzona przez umysł odbijający realne cechy wspomnień również będzie blada i niewyraźna.

6. Obawa przed zmianą bądź przyszłością
Jest takie chińskie powiedzenie „cokolwiek się stanie, przyszłość nastąpi”. Nie należy się bać tego, co nieuchronne, ani nastawiać na najgorsze, bo właśnie wtedy, zgodnie z zasadą samospełniającego się proroctwa, ściągamy na siebie kłopoty. Wysyłając swój umysł w przyszłość ryzykujemy pojawieniem się lęku, szczególnie wtedy, gdy robimy to często. Lęk ten jest bezprzedmiotowy, a jako taki szczególnie dokuczliwy. Próbując go złagodzić przypisujemy mu hipotetyczne źródło, utożsamiając je z czymś, co jeszcze nie nastąpiło i być może nigdy nie nastąpi a jednocześnie podcinamy sobie skrzydła. Obawa przed przyszłością skutkuje głównie stratą energii oraz życiem w ciągłym stresie i strachu.

7. Życie w ciągłym stresie/strachu
Gdyby szkodliwe emocje nie męczyły nas samą obecnością to może nie byłoby problemu z ich efektami. Powtarzanie dowolnego działania umysłu umacnia świadomość, jeśli więc obawa przed zmianą, bądź przyszłością będzie nam towarzyszyć wystarczająco długo, może wygenerować rodzaj neurotycznej przypadłości. Paradoksalnie z jednego stanu lękowego robią się dwa różne – wciąż boimy się przyszłości i zmian, ale strach ten jest wyłącznie pojawiającym się sinusoidalnie akcentem ogólnego stanu lękowego, który paraliżuje nasze działania i wyniszcza. Przyszłość, a wraz z nią rozwój, nigdy się nie kończą, a jedną z funkcji życia jest pokazać, że nasze przewidywania na ogół nie mają podstaw – żadna istota nie jest w stanie ogarnąć wszystkich zmiennych danej sytuacji, szczególnie, gdy za mocno pamięta o sobie samej. Odpuszczenie choć częściowe nacisku na „ja” dowodzi takiego rodzaju zaufania do siebie, które jest podstawą życiowej mądrości. W jej obliczu warto przytoczyć powiedzenie „niektórzy wolą pozostać głupcami, tylko dlatego, że prawda powoduje zmiany”. Sztucznie wzbudzane obawy, zgoda na życie w strachu, podobnie jak opisane powyżej życie ponad stan, jako cyklicznie powtarzane błędy zasługują na miano głupoty. A przecież skoro istnieje wiedza wrodzona – taka jak wspomniana na wstępie wiedza, czym jest myśl – musi istnieć także wrodzona mądrość, której blokowanie jest błędem rozwojowym. Wydobywanie tej mądrości i pożytkowanie jej uwidacznia się kiedy rozwiązujemy problemy. Akceleracją tego procesu jest praca nad sobą i stymulacja rozwoju, które jako proces korzystają z impulsów mądrości pojawiających się w świadomym myśleniu w postaci marzeń i konkretnych celów. Jeśli możemy coś wymarzyć, możemy to osiągnąć, ponieważ nic nie dzieje się przypadkiem i każda, nawet najdziwniejsza fantazja ma głęboki korzeń zasilony ukrytymi w podświadomości źródłami mocy. Kształt marzenia może sugerować, że umysł wymaga takiej, a nie innej stymulacji, która poprawi jego kondycję i tym samym zrealizuje marzenie albo zmieni jego kształt myśli na taki, który będzie świadczyć o zdrowiu życia wewnętrznego. Cofnięcie się przed tym jest zaprzepaszczaniem szansy.

8. Poddawanie się w osiąganiu swoich celów i spełnianiu marzeń
Powiedzmy to sobie jasno – cel jest stanem świadomości, dlatego rezygnacja z celu jest rezygnacją z siebie. Skoro rzeczywistość jest dziełem umysłu, samo wstąpienie na jakąś drogę jest solidną obietnicą, którą dajemy samym sobie. Nie będzie w tym nic dziwnego, jeśli będziemy pamiętać, że marzenie senne bywa definiowane jako list od nas do nas samych. Złamanie każdej obietnicy przesuwa nas na kontinuum skali zdrowia psychicznego w kierunku szaleństwa, dlatego słowa należy dotrzymywać. Rezygnacja z celu jest takim właśnie złamaniem obietnicy. A najczęściej jej powodem jest brak cierpliwości. Wiemy, że kiedyś coś się stanie. Ale proces czekania na cokolwiek wzmaga napięcie i niszczy końcówki komórek nerwowych, dlatego tylko uważność w stosunku do swoich myśli pozwala ochronić się przed zniechęceniem. Zamiast przewidywać na co, np. wydamy sumy uzyskane po odniesieniu sukcesu przez jakiś projekt, lepiej skupić się na samym procesie jego prowadzenia. Dopóki się nie zakończy, nie ma nic ważniejszego, a sam fakt pracy, kiedy stanie się nawykiem będzie nas rozwijać, w końcu nawyki kształtują charakter. Nie sposób jednak mówić o charakterze, jeśli pojawiają się w naszym życiu kolejne negatywne dla rozwoju działania.

9. Obmowa i plotkowanie
To prawda, że w przekazywaniu informacji i dzieleniu się swoimi opiniami nie ma nic nagannego. Problem pojawia się kiedy przypisujemy sobie wszechwiedzę, zwłaszcza na temat drugiego człowieka. Informujemy otoczenie nie tylko o tym, co ktoś zrobił – podajemy też od razu interpretację faktu i ferujemy wyrok. Między opinią a osądem jest przepaść, warto zadbać, by nie wpadać w nią za każdym razem kiedy mamy ochotę pogadać, a nie wiemy o czym. Jeśli rozmowa się nie klei, warto czasem pomilczeć.

10. Złe odżywianie
Większość systemów treningowych kładzie duży nacisk na dietę. Zapowiedź zmiany i wprowadzanie jej w życie najczęściej zaczyna się od koncentracji na nawykach żywieniowych. Praca nad sobą to także trening, głównie umysłu. Zmiany w życiu zachodzą kompleksowo, warto więc na wstępie zadbać o to, co życie podtrzymuje by poruszyć pozostałe jego dziedziny. Dieta pomaga w usystematyzowaniu dnia. Żeby zjeść musimy wiedzieć co powinniśmy, co możemy, czego będziemy potrzebować. Posiłek przed treningiem nie powinien być za ciężki, posiłek przed dniem na budowie zbyt lekki – to logiczne. Ale dochodzą jeszcze do tego niuanse związane z samopoczuciem – przyprawy, dobór warzyw i owoców ze względu na porę roku oraz potrzebne mikroelementy. Brzmi prosto, ale wymaga przemyślenia, dokładnego zaplanowania i konsekwentnej realizacji. Czas na zdobycie i dostarczenie produktów do kuchni też wymaga zaplanowania i przewidzenia jak potoczy się reszta dnia. Oddając się pichceniu i wiedząc, ile na nie poświęcamy czasu osiągamy na moment spokój porównywalny ze spokojem medytacyjnym – żadna siła nie ruszy nas z kuchni dopóki ryż nie dojdzie, a potem żadna nie przeszkodzi w spokojnym zjedzeniu i wypiciu herbaty. To nic, że ta chwila trwa tylko kwadrans z okładem. Spokój i stałość, które jej towarzyszą pozostaną w nas jeszcze długo – jesteśmy tym, co jemy i jak jemy oraz jak przygotowujemy. Konsekwentne pilnowanie nawyków żywieniowych skutkuje konsekwencją na innych płaszczyznach. Szybkie jedzenie szybko prowadzi do lekarza. A jedzenie byle czego może zniweczyć nasze wysiłki. W ten sposób ryzykujemy, że nasz umysł zwróci się sam przeciwko sobie.

11. Żywienie urazy
Rany się goją, ale blizny zostają. I tyle wystarczy. Gdybyśmy mieli wciąż pamiętać o chwilach, gdy otrzymywaliśmy ciosy, umieralibyśmy po latach z wykrwawienia i zakażeń. Jesteśmy jednak tak stworzeni, by przeszłość bladła, a my pozostawali z pamiątkami zachęcającymi do ostrożności. Trudno ocenić co się właściwie stało, kiedy ktoś zawiedzie nasze zaufanie. Być może sami ponosimy winę, dopuszczając do takiej czy innej sytuacji, być może wpływ na zdarzenie miały czynniki, o których nie mamy pojęcia. Dwóch świadków jednego wypadku samochodowego podaje dwa diametralnie różnie zeznania. Kierowcy nie mogą mieć pretensji do żadnego z nich. Kiedy bodziec wygasa, układ powraca do równowagi. Natomiast żywienie urazy jest procesem sztucznym i wymuszonym.

12. Sztuczne nakręcanie skali naszego problemu
Zwykle, kiedy po latach wracamy wspomnieniem do jakiegoś momentu w swoim życiu, dochodzimy do wniosku, że to, co uważaliśmy za problem wcale nim nie było. Równie często dochodzimy do konkluzji, że gdyby nie wyboje na drodze życia i zawirowania losu, nie bylibyśmy dziś tacy fajni jak jesteśmy, a upływ czasu uczyniłby nas tylko dojrzałymi nudziarzami. Życie samo zadba o to, byśmy się rozwijali, jeśli jednak możemy mieć możliwość, by ten rozwój stymulować warto czasem spojrzeć na zdarzenia chłodnym okiem i zrozumieć, że niektóre rzeczy po prostu się zdarzają, że niektórych kolei losu nie da się uniknąć, a wołanie o pomstę do nieba z takiego czy innego powodu w większości wypadków można porównać do życia ponad stan.

Poszczególne skłonności w kierowaniu pracą umysłu wiążą się ze sobą, dlatego wykorzeniając jedną, automatycznie zaczynamy dostrzegać pozostałe, zwiększając tym samym siłę naszej świadomości. Proces takiej naprawy jest kolejną lekcją na drodze stymulacji rozwoju i pracy nad sobą. Warto też pamiętać, że tak jak każda część ciała jest człowiekowi potrzebna, tak i każdy odruch umysłu można zagospodarować, przekształcić i uczynić podstawą mądrości. Dokonana w niniejszym artykule analiza daje nam do ręki konkretną wiedzę A dotyczy dwunastu konkretnych spraw, na które warto zwrócić uwagę, by ułatwić pracę nad sobą.

/źródło - /

Poprawiony: niedziela, 02 lipca 2017 09:08