X Święto Konika Polskiego rajd, ścieżka, wyścig, festyn Drukuj Email
Wpisany przez Zofia i Stefan Zubczewscy   
piątek, 13 sierpnia 2010 14:25

X Święto Konika Polskiego – rajd 

 

Pierwszą część imprezy „X Święto Konika Polskiego” mamy za sobą, ponieważ odbył się rajd w Puszczy Piskiej na terenach Leśnicrwa Rostek, należącej do nadleśnictwa Strzałowo.
alt alt alt alt
Rozmazane ale to nic. Tak było szybko... Na szlaku rajdu w Puszcy Piskiej Prof. Antoni Gamota ... ...bada puls Konika Polskiego


Trasa miała lekko ponad
20 km, trzy rundy po prawie 7 km. każda. Liczył się czas, dla każdego zawodnika był on mierzony osobno ale najważniejsze było… tętno konika po zakończeniu biegu. Po przejechaniu linii mety koniki odpoczywały 15 minut ( z zegarkiem w ręku ), a następnie poddawane były pomiarowi tętna. Musiało ono wynosić 60 uderzeń na minutę. Konik, który miał tętno wyższe, niestety, był eliminowany. Każdy z tętnem niższym „przechodził” do dalszej rozgrywki. Przepadły trzy koniki, co jak na 25 startujących to niewiele.

 

Tym razem rajd obstawiała bardzo silna ekipa weterynaryjna, która mierzyła tętno konikom. Zaproszono profesora Antoniego Gamota z Ukrainy, a także dwie młodziutkie, świeżo  upieczone adeptki sztuki weterynaryjnej z Litwy, bała to Simona Kainovaityte i Alina Taliataite. Tym razem Sławek Niedbalski (też weterynarz) miał wolne. Nad pracami komisji weterynaryjnej czuwał niezastąpiony dr Zbigniew Wróbel. Całości przyglądali się z boczku prof. Zbigniew Jaworski i Ania Niedbalska, która jako gospodyni całości nie miała innego wyjścia :).
Tak więc po zsumowaniu czasu i tętna zwycięzcą rajdu został Jan Osman Płoński z klubu Rudziszki na koniu Notatnik z czasem 1h 24 min. 06 sek. , drugie miejsce zajęła Agnieszka Zofia Tarkowska z Jakubowa na koniu Lapsus z czasem 1.24.12, a trzecie Konrad Tomasz Tarkowski również z Jakubowa na koniu Nostrzyk z czasem 1.24.12.

 

Jutro - sobota - próby terenowe, wyścig, wręczenie pucharów i festyn na cześć Konika Polskiego.

alt alt alt
Od lewej prof. Antoni Gamota, dr Zbigniew Wróbel i prof. Zbigniew Jaworski Jak na Wyścigu Pokoju. Koniki orzeźwiają się podczas biegu... ...jeźdźcy też.
alt alt alt
Wody nie zabrakło... ...nie wiadomo od kogo brać.  Lekarki weterynarii z Litwy. Alina i Simona
alt alt alt
Konik Dorotki niestety miał puls 67/min i odpadł. Nic to! Osman i jego zwycięzki Konik Nad całością czuwała Ania Niedbalska


Próby terenowe i wyścig

Sobota przed południem na Dziesiątym Święcie Konika Polskiego

 

Druga konkurencja WKKP to Próby Terenowe, czyli tzw. ścieżka. Zawodnicy musieli przejechać trasę najeżoną przeszkodami, takimi z jakimi konik może mieć do czynienia na mazurskim szlaku. Były więc to: bramka w płocie, którą zawodnicy muszą sobie sami otworzyć, kłody przegradzające drogę, między którymi trzeba było przejść bez potknięcia, slalom między tyczkami – nie wolno było ominąć żadnej z tyczek, mostek z poręczami, niby łatwy lecz budzący lęk u wielu koników, kładka nad bagienkiem, mały placyk, na którym trzeba było zatrzymać się w miejscu itp.  Za każdy błąd w pokonywaniu przeszkód sędziowie zapisywali punkty karne. Najwięcej punktów zdobywa zawodnik, który ma najmniej punktów karnych i najszybciej przejedzie całą trasę.

 

alt alt alt
Adam Domżała mierzył czas na dwa stopery... Tutaj konik musiał zatrzymać się w określonym punkcie.. . Furtkę konik musiał otworzyć własną piersią...
alt alt alt
Nie każdy konik sprawnie pokonywał mostek... Pan Kazimierz (czytaj o Nim niżej) na Borowiku w całej okazałości... Niby niska to przeszkoda ale nie dla każdego...


Próby zaczęły się o dziewiątej rano. Przebiegały bez problemowo aż do chwili, gdy na starcie stanął wczorajszy zwycięzca Rajdu – Jan Osman Płoński na Notatniku. Okazało się, że Notatnik ma mocno nadwyrężony grzbiet po piątkowych zawodach. Weterynarze orzekli, że można na nim jechać lecz bez siodła. Osman przystał na takie rozwiązanie, wystartował więc na oklep. Ruszyli zatem, przebiegli przez bramkę, przeskoczyli przez żerdź, pokonali kłody oraz mostek i dotarli do kładki nad bagienkiem. Tutaj Notatnik poślizgnął się, Osman spadł z niego, tak nie fortunnie, że konik nadepnął mu na stopę. Zawodnik, nie zważając na ból, wskoczył jednak na konika i ukończył próby na drugim (jak się później okazało) miejscu. Mało tego – obandażował stopę i wystartował w wyścigu – też naturalnie na oklep.

 

Wyniki Próby Terenowej „Na Mazurskim Szlaku”:

I miejsce Agnieszka Zofia Tarkowska na Lapsusie ze stajni Jakubów.

II miejsce Jan Osman Płoński na Notatniku ze stajni Rudziczki.

III miejsce Konrad Tomasz Tarkowski na Nostrzyku ze stajni Jakubów.

Po próbach wszyscy przeszli na inną łąkę na Majdanie gdzie…

 

…w południe rozpoczął się wyścig pt: "Z rozwianą grzywą"

 

Koniki startowały pojedynczo, z tzw. lotnego startu. Widzowie leżeli na okolicznych pagórkach. Słońce grzało niemiłosiernie, podkręcając i tak już rozpaloną atmosferę. Zawodnicy byli bardzo przejęci. Wiadomo było, że faworyci po dwóch pierwszych konkurencjach czyli rodzeństwo Tarkowskich i kontuzjowany Osman, nie odpuszczą.  Starowali na bardzo dzielnych konikach. Zwłaszcza Notatnik Osmana i Lapsus Agnieszki dały się poznać jako konie o silnym charakterze. Jednak ostro zamierzali walczyć też ci, którym wynik w wyścigu poprawiał punktację w całym Memoriale.  Nastrój bezlitosnej walki rósł z minuty na minutę. Sędziowie musieli wręcz mitygować zawodników: – Uspokój się – doradzali - pojedź jak potrafisz, nie wypadnij z trasy, ważne żebyś trafił do mety, między te dwie tyczki z czerwonymi kokardkami…

Mimo napięcia, konkurencja przebiegała nadspodziewanie gładko. Widzowie dopingowali zawodników, wykrzykując albo imiona koni albo zawodników – zależy kogo faworyzowali.

alt alt alt
Prawda że ładna ta rozwiana grzywa? Koniki w oczekiwaniu na start Międzynarodowa komisja sędziowska od tyłu...
alt alt alt
...i od frontu. Dorota Chodkowska pędzi po 3 miejsce. Widzowie leżeli i stali na okolicznych pagórkach...
alt alt alt
Relunia Ochenkowska córka sołtysa z Wojnowa... Dobiegamy do mety... Koniec wyścigu i na grochówkę...


Wyniki wyścigu „Z rozwianą grzywą”:

Nazwa wyścigu absolutnie uzasadniona. bo nie ma nic piękniejszego od: „Piękne jak okręt pod pełnymi żaglami, jak konie w galopie i niebo nad nami…” (R.Gawliński – Wilki – w piosence „Baśka”). Koń w galopie, z rozwianą grzywą jest prześliczny…

 

I miejsce Jowita Jaworska na Orfiku ze stajni Popielno.

II miejsce Agnieszka Zofia Tarkowska na Lapsusie ze stajni Jakubów.

III miejsce Dorota Chodkowska na Dolku z KTJ „Laszka”.

Większość koników nie traciła nerwów przed zawodami. Luna wnuczka Loli pod Martą Niedbalską kręciła się w kółko bez entuzjazmu, rozgrzewając się przed startem. (Babcia Lola startowała rok temu obok swej córki i wnuczki). Potem w trakcie wyścigu Marta musiała do niej pokrzykiwać: - biegnij, ruszaj się…itp.  Luna nie lubi wyścigów, biegnie bo jej karzą.

alt alt alt
Michał Niedbalski serwuje grochówkę... Niektórzy ją jedli w pełnym słońcu... ...a niektórzy gdzie popadnie.


Nielicznym konikom udzielało się wszakże napięcie jeźdźców, te dreptały niespokojnie, potrząsały głowami, przysiadały na zadzie. Wśród nich był Topór 26 letni wałach, o którym pisałam rok temu Tym razem jednak uwagę „Babci Polki” przykuł niezwykle zgrabny, młody ogier z gęstą, dziko rozwianą grzywą.  W dodatku dosiadał go najstarszy zawodnik w tych zawodach, pan Kazimierz Krawczyk.

Dwaj przyjaciele: pan Kazimierz i konik Borowik

altDowiedzieliśmy się, że pan Krawczyk ma gospodarstwo rolne – 60 ha łąk pod Ełkiem w Mąkach. Jest absolwentem Akademii Rolniczo – Technicznej w Olsztynie (obecnie Uniwersytet Warmińsko – Mazurski). – Dopiero w drugiej połowie życia mogłem spełnić marzenia – powiedział – gdyż od młodości chciałem mieć konie. Jako student jeździłem w klubie w Kortowie, potem przez długie lata nie miałem kontaktu z końmi. Wreszcie udało mi się założyć własne gospodarstwo  ekologiczne. Wiedziałem od razu, że będę w nim hodował konie.

Pan Kazimierz pojechał do Popilna, by bliżej zapoznać się z konikami polskimi, wydawało mu się bowiem, że właśnie ta rasa najlepiej nadaje się na jego łąki. W decyzji pomagał mu pan profesor Jaworski. Widok tych koników, a także opowieści Pana Profesora spowodowały, że zakochał się (to jego własne słowa) w konikach polskich. Kupił z Popielna wałacha Tobołka i młodego ogiera Borowika oraz dziewięć klaczy. Dzisiaj pan Kazimierz ma już 30 koników. – Borowika sam ujeżdżałem, przypominając sobie jednocześnie jak jeździ się na koniu – opowiada. - Jest to niezwykle dzielny, a jednocześnie przyjaźnie nastawiony do ludzi ogierek. Podobne zresztą usposobienie ma też Tobołek, jednak moim przyjacielem jest Borowik. Zostaniemy razem aż do końca naszych dni. Tak postanowiłem.

Pan Kazimierz już czwarty raz brał udział w WKKP. Mówi, że nie ściga się z młodzieżą, dla niego jest to zabawa, impreza towarzyska, startuje ostrożnie, dużo poniżej możliwości Borowika. Borowik chciałby szybciej biec, potrząsa grzywą, wygląda wtedy dziko i pięknie. Wydaje się, że za chwilę wyrwie się spod kontroli jeźdźca – Ale nie – zapewnia pan Kazimierz – on nigdy tego nie zrobi, doskonale mnie rozumie, potrafi się opanować.

Po wyścigu Borowik poszedł do swojego boksu, a pan Kazimierz (i wszyscy zawodnicy oraz kibice) na grochówkę i bigos z kotła. Poczęstunek, jak zwykle zresztą u Niedbalskich, był przepyszny.

 

Festyn

 

Zaczął się o 16.00 w gospodarstwie Joanny Siwonia w Wojnowie. Pierwszym punktem była dekoracja generalnych zwycięzców tegorocznych zawodów.

 

 

Wyniki VI Memoriału Profesora Tadeusza Vetulaniego:

 

I miejsce Agnieszka Zofia Tarkowska na Lapsusie ze stajni Jakubów.

II miejsce Jan Osman Płoński na Notatniku ze stajni Rudziczki.

III miejsce Konrad Tomasz Tarkowski na Nostrzyku ze stajni Jakubów.

IV miejsce Jowita Jaworska na Orfiku ze stajni w Popielnie.

Nesaja – klacz z KTJ „Laszka” została wyróżniona jako najpiękniejsza klacz hodowlana, biorąca udział w zawodach.

Głównym sędzią Memoriału był pan Adam Domżała.

Wyniki faworytów Babci Polki:
Marta Niedbalska na Lunie - 10 miejsce
Aurelia Ochenkowska na Nesaji - 6 miejsce
Kazimierz Krawczyk na Borowiku - 20 miejsce
Koń Topór pod Elżbietą Opałką - 12 miejsce

 

alt alt alt
Agnieszka i Konrad Tarkowscy - 1 i 3 miejsce... Osman Płoński 2 miejsce Na festynie można było "pobawić" się w kowala...
alt alt alt
... i garncarza... ...zobaczyć wystawę "Prasowe Zdjęcie Roku 2009... ...kupić obrazy od Hani Żebrowskiej...
alt alt alt
...zobaczyć jak Tomek nauczył Koniki Polskie węgierskiego...pocztu... ...i inne kaskaterskie sztuczki.
alt alt alt
Marta Niedbalska otrzymała statuetkę za wytrwałość. Jako jedyna brała udział we wszystkich dziesięciu zawodach. Pokojowy Patrol Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy służył wszystkim ... pomocą Zachód słońca nad miejscem festynu nie zapowiadał burzy...

 

 

Po dekoracji goście zaczęli oglądać stoiska rękodzielnicze, kupować koszyki, kolczyki, sery kozie i chleby domowego wypieku, a także obrazy Hanny Żebrowskiej oraz podziwiać wystawę fotograficzną „Prasowe Zdjęcie Roku 2009”. Obok stoisk na wydzielonym placu odbyły się pokazy tresury koni, takie jak w zeszłym roku. Nowością był pokaz pocztu węgierskiego (czyli jazdy na stojąco na grzbietach dwóch koni) na konikach polskich w wykonaniu Tomka Olszewskiego.

alt alt
Statuetka Marty Niedbalskiej w całej okazałości... ...a to mama Marty, Ania Niedbalska która ststuetki nie otrzymała, choć powinna za to, że cała ta impreza spoczywała na Jej barkach. Dziękujemy Ci Aniu. :)

Festyn zakończył się dramatycznie. Ostatnim punktem jego programu było „Kino pod gwiazdami”. Uruchomiono stary projektor i na profesjonalnym ekranie zawieszonym na ścianie obory pojawił się film pt. „Alvin i wiewiórki 2”. Taśma rwała się, a na niebie coraz bliżej i mocniej błyskało. Nadciągała burza. Niestety lunęło nim film dobiegł końca. Widzowie musieli w popłochu uciekać pod dachy, no i do dzisiaj nie wiedzą, czy przygody Alvina miały szczęśliwe zakończenie.

Ci którzy w imieniu Babci Polki objęli Patronatem Medialnym X Święto Konika Polskiego to:

Zofia Zubczewska  - tekst
Stefan Zubczewwski - zdjęcia

 

 

Poprawiony: wtorek, 07 stycznia 2014 13:53