Dlaczego warto jeść lody latem i jakie lepsze, przemysłowe czy rzemieślnicze Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
poniedziałek, 05 września 2016 10:14

Dlaczego warto latem jeść lody?


Lody lubią niemal wszyscy. Deser ten, co oczywiste, szczególną popularnością cieszy się zwłaszcza latem – w upalne, wakacyjne dni przynosi przecież tak poszukiwane ochłodzenie. Po lody warto też jednak sięgać z innego powodu: są dużo mniej kaloryczne, niż wiele innych słodkich przekąsek.


Od dłuższego już czasu rośnie w Polsce liczba osób, które uważnie dbają o swoją sylwetkę, a jednocześnie nie chcą całkowicie rezygnować z odrobiny przyjemności, jaką dają różnorodne desery. W ich przypadku często najlepszym wyjściem stają się... lody.
Jak bowiem wyliczył Radosław Majewski, dietetyk z Centrum Dietetyki Stosowanej, 100 g loda czyli mniej więcej porcja odpowiadająca dużemu Americanos (sztandarowemu produktowi największej sieci franczyzowej w kraju, Lodów Bonano) to około 200 kcal, 11g tłuszczu i 24 g węglowodanów. Lody są więc w jednostce masy najmniej kalorycznym „grzechem dietetycznym”, jaki możemy popełnić w upalne popołudnie.
Dla porównania popularne batony czekoladowe dostarczą już 520 kcal, 30 g tłuszczu i 56 g węglowodanów. 100g ptasiego mleczka to 430 kcal, zaś 100 g czekolady to ok. 500 kcal. Nic nie zyskamy również na tym, że lody zamienimy na niesłodkie przekąski typu paluszki, krakersy czy herbatniki – 100g tych przysmaków to około 400kcal.
– Średni lód pokrywa tylko 9% dziennego zapotrzebowania energetycznego, dlatego ich okazjonalne spożywanie nie powinno przeszkodzić nam w walce o szczupłą sylwetkę – przekonuje przedstawiciel Centrum Dietetyki Stosowanej.
Z kolei Radosław Charubin, twórca marki Lody Bonano podkreśla, że w porównaniu do lodów innych producentów, te oferowane przez sieć zawierają od kilku do nawet kilkunastu procent mniej cukru. Była to przy tym odpowiednio przemyślana strategia zważywszy na rodzącą się w kraju modę na bycie fit.
– Lody to miły, orzeźwiający przerywnik, szczególnie w tak upalne dni. Tworząc recepturę szczególną wagę przykładamy do ich składu. Oczywiście ważny jest smak, wygląd i konsystencja, bo to przede wszystkim liczy się dla klientów, ale istotne jest również coś jeszcze. Podejmujemy wysiłki, aby nasze produkty były nie tylko smaczne, ale jednocześnie dostarczały możliwie najmniej tzw. pustych kalorii. Stąd również nasza decyzja o wprowadzeniu niskocukrowych wafelków do lodów.
W opinii właściciela sieci Lody Bonano, jeśli nawet w chwili przyjemności chcemy myśleć o obniżeniu kaloryczności lodowego deseru możemy zamówić samego loda bez dodatków w postaci polewy, ciasteczek czy czekolady. – W ten sposób możemy dodatkowo „uspokoić” nasze sumienie nie rezygnując zarazem z możliwości orzeźwienia – dodaje Radosław Charubin.
Jak zatem widać, tego typu przysmaki latem dają nie tylko tak poszukiwane ochłodzenie. Odpowiednio wybrane i jedzone z umiarem lody pozwalają bowiem również na cieszenie się słodkościami bez negatywnych skutków dla naszej formy fizycznej.

 

/źródło - /


Lody rzemieślnicze czy przemysłowe? Siła tkwi w prostocie.


Ojczyzną lodów rzemieślniczych są Włochy, gdzie istnieje ponad 13 tys. lodziarni, a Włosi zajadają się lodami przez okrągły rok. Największymi łasuchami są mieszkańcy Lombardii, Wenecji i Rzymu. Moda na lody rzemieślnicze dotarła już do Polski, a kolejne lodziarnie serwujące naturalne smakołyki wyrastają jak grzyby po deszczu. Jak odróżnić prawdziwe lody od ich przemysłowych podróbek?


Skład lodów rzemieślniczych jest prosty i ograniczony do minimum – to mleko, śmietana, masło, cukier, prawdziwa czekolada, świeże owoce. W przypadku sorbetów lista jest jeszcze krótsza: woda, cukier i świeże owoce. Żadnych półproduktów, zagęszczaczy czy związków przedłużających ich trwałość. Z tego też względu lody rzemieślnicze mają ograniczony termin przydatności do spożycia, gdyż zachowują świeżość do 3-4 dni. Kręcone są w małych, rodzinnych lodziarniach, gdzie receptura przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Mają charakterystyczną konsystencję, są ciężkie, kremowe, zawierają więcej tłuszczu i są mało napowietrzone.
Najlepsze lody, zdaniem Marco Ghia - szefa Akademii Kulinarnej Whirlpool w Warszawie - można zjeść na Sycylii, gdzie zresztą powstały pierwsze receptury na ten wspaniały, mrożony deser. Sycylijczycy z dumą twierdzą, że nauczyli się produkcji lodów od Arabów już w IX lub X wieku. Ponoć śnieg do mrożenia lodów pozyskiwali ze zboczy Etny. Jeśli będziecie w tym roku na Sycylii, koniecznie zajrzyjcie do San Vito lo Capo, niedaleko Trapani. W Gelateria Minaudo serwują lody tak pyszne, że dałbym się za nie pokroić. Smaku ricotty z mleka owczego nie da się z niczym porównać. – mówi Marco Ghia i porównuje proces przygotowania lodów rzemieślniczych do pracy... krawca, którego zadaniem jest przecież usatysfakcjonowanie klienta i przygotowanie dla niego produktu, który będzie spełniał jego indywidualne oczekiwania. Wystandaryzowany proces produkcji przemysłowej, oderwany od sezonowości i nie uwzględniający lokalnych zasobów, jest anonimowy i pozbawiony tożsamości. Wybór łatwych rozwiązań i drogi na skróty nie ma nic wspólnego z prawdziwym rzemiosłem, które wymaga czasu, cierpliwości i nadzwyczajnych umiejętności cukierniczych. Lody przemysłowe, by mogły leżeć długie miesiące w sklepowych zamrażarkach i zadowolić gusta jak najszerszej grupy konsumentów, są nafaszerowane zagęszczaczami, emulgatorami, barwnikami i sztucznymi aromatami.
Wybór jest zatem oczywisty, a jedyne, co nas ogranicza, to wyobraźnia twórcy. Dzięki sprytnym ułatwieniom, takim jak sorbetiera i dobry zamrażalnik, można zmierzyć się z lodowym wyzwaniem w domowym laboratorium i wypróbować dwa przepisy Marco Ghia, które były realizowane podczas ostatniego warsztatu w Akademii Kulinarnej Whirlpool w Warszawie. To sorbet ananasowy z kolendrą i pieprzem lub w wersji dla dorosłych granita ogórkowa z Moijto. Oba przepisy przedstawiamy poniżej.


Sorbet ananasowy z kolendrą i pieprzem
Syrop:
1 kg białego cukru
1 kg wody
Wsyp cukier do wody i podgrzewaj w temperaturze 85 stopni Celsjusza. Cukier musi się całkowicie rozpuścić. Następnie schłodź syrop i wstaw do lodówki. Taką bazę do sorbetów możesz przechowywać do tygodnia.
1 kg dojrzałego ananasa
1 g kolendry w proszku
2 g różowego pieprzu
1 laska wanilii
200 g syropu
70 g soku z cytryny
Do syropu dodaj kolendrę i pieprz, podgrzej do temperatury 40 stopni Celsjusza i pozostaw do naciągnięcia przez 6 godzin w lodówce. Przefiltruj syrop, połącz go ze zblendowaną pulpą ananasową, dodaj wanilię i sok z cytryny, zmiksuj wszystko na krem. Schłodź masę w sorbetierze lub zamrażalniku. Podawaj ze świeżo zmielonym pieprzem.


Granita ogórkowa z Mojito
500 g miąższu ogórka
80 g syropu (jak wyżej)
50 g rumu
30 g liści mięty
Włóż wszystkie składniki do blendera i zmiksuj je na gładką masę. Schłodź masę w sorbetierze lub zamrażalniku.

Zapraszamy po wakacjach!
http://akademiakulinarnawhirlpool.pl/ 

/źródło - Akademia Kulinarna Whirpool/