Jak wrócić ? Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
wtorek, 11 maja 2010 07:11

Jak wrócić?

 

Szanowny Dziadku!

Czytałam Twoją (i Babci Zosi) relację z podróży do Barcelony. Wiem, że utknęliście tam, czekali na otwarcie lotnisk a w rezultacie  wróciliście samochodem wynajętym w Polsce.

Przeżyłeś więc Dziadku przygodę, która może i mnie się przydarzyć, gdyż wybieram się (z przyjaciółkami) samolotem do Paryża. Co byś zrobił, gdyby się okazało, że loty odwołano i nie wiadomo kiedy zostaną wznowione? Czekałbyś? Czy natychmiast zacząłbyś wracać? Jaki sposób powrotu jest najtańszy? Jesteśmy emerytkami i naprawdę musimy uważać na wydatki.

Bożena

 

 

Bożeno!

 

Wyjazd do Barcelony dał mi wiele do myślenia. Wiem jedno. Na pewno nie należy w 100% ufać transportowi lotniczemu. Teraz np. znowu pozamykano lotniska w Hiszpanii do niewiadomo kiedy itd. Jeśli jechać gdziekolwiek, to albo pociągiem albo autobusem, a najlepiej własnym samochodem. Niestety benzyna jest coraz droższa, a nasze emerytury „stoją w miejscu”.

Co do kolei, to jest ona bardzo droga ale dość pewna. Jeśli autobusem – który jest tańszy – to albo ze organizowaną wycieczką, albo tzw. liniowym. Też nie jest tanio i na pewno niewygodnie.

Ja już długo nie będę planował żadnego wyjazdu, bo ta „nieszczęsna” Barcelona bardzo naruszyła mój całoroczny budżet.

Cóż Ci mogę poradzić. Do tej mojej barcelońskiej przygody korzystałem przeważnie z tanich linii lotniczych i dostosowywałem terminy moich podróży do rozmaitych promocji. Było to najtańsze i najwygodniejsze ale teraz cóż, musimy liczyć na to, że Islandia się opanuje i przestanie wypuszczać pył wulkaniczny. Niestety oglądałem dzisiaj film dokumentalny, który o tym mówił. Roztoczono w nim perspektywy paraliżu komunikacyjnego i to nie tylko lotniczego ale także telekomunikacyjnego. Czyżby przepowiednia 2012 roku o końcu naszego świata miała się spełnić? Na razie wybieram się w podróż barką w okolice Berlina. Wycieczka zaplanowana już w ubiegłym roku i dawno opłacona. Blisko, własnym samochodem czyli bezpiecznie (mam małolitrażowy więc koszty niewielkie). Relacja z tego rejsu już pod koniec czerwca na naszym portalu. Następna wyprawa to narty, ale to przyszły rok, nie mniej już zacząłem oszczędzać kaskę. Wiesz, w tej Barcelonie myśleliśmy o kupnie używanego, kilkuletniego busika, którego potem sprzedalibyśmy w Polsce. Po przeliczeniu wyszło nam, że było by to taniej niż wynajęcie busa z ojczyzny. Na przeszkodzie stanął nam weekend. „Komisy” z samochodami nieczynne no i ta hiszpańska „maniana”. Warto pamiętać o tym aby ktoś z grupy, z którą podróżujesz, miał jakieś (niemałe) pieniądze na koncie, tak aby mógł doraźnie wspomóc bliźnich. Bardzo, ale to bardzo ważną sprawą jest, aby zabrać ze sobą leki (jeśli je ktoś systematycznie przyjmuje) na co najmniej 5-6 dni dodatkowych. Nigdy nie wiadomo cza z jakichś powodów nasz wyjazd się nie przedłuży.Gdy opowiedziałem mojemu bratu o mojej przygodzie, przez którą wpadłem w dołek finansowy, powiedział krótko: ”…jak cię nie stać, to się nie szlajaj po Europie tylko siedź na d… w Ojczyźnie. Też jest tu ładnie i jest co oglądać, problemów z porozumieniem się nie ma, do domu blisko itd…”. Może i ma trochę racji, ale od kiedy otworzył się dla nas świat, dziwne to, ale jakoś się chce podróżować…

Dziadek Funio

Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 13:49