Ślub w plenerze - fakty i mity PDF Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
piątek, 20 maja 2016 06:37

Ślub w plenerze – fakty i mity


Zamiast ponurych wnętrz urzędu stanu cywilnego – piękna, zielona przestrzeń, udekorowana kwiatami. Śluby plenerowe to dla jednych par młodych spełnienie marzenia o uroczystości w bajkowej scenerii, dla innych – sposób na oryginalną oprawę dla zawarcia małżeńskich więzów, jeszcze dla kolejnych – coś, co rekompensuje brak ceremonii w kościele. Choć śluby plenerowe dostępne są dopiero od marca zeszłego roku, narosło wokół nich wiele pytań i niejasności. Dlatego rozwiewamy niektóre mity i podajemy fakty.


 

Bajońskie sumy – mit
Część par do zorganizowania ślubu w plenerze zniechęca przekonanie, że to znacznie droższa ceremonia niż w przypadku tej tradycyjnej, w USC. Rzeczywiście, jest to większy wydatek, ale nie można mówić o bajońskich sumach. Jeśli chcemy mieć uroczystość w swojej wymarzonej scenerii, musimy zapłacić urzędowi stanu cywilnemu tysiąc złotych. Pokrywa to m.in. koszt dojazdu urzędnika na miejsce. Kwota jest jednak taka sama w całej Polsce, niezależnie od gminy.


Nie tylko cywilny – mit
Choć dotychczas zdarzało się, że pary młode organizowały ślub kościelny w plenerze, teraz już nie jest to możliwe. Jak informuje ks. dr Daniel Marcinkiewicz, rzecznik prasowy diecezji świdnickiej, Konferencja Episkopatu Polski wydała dokument zakazujący udzielania tego sakramentu poza kościołem czy kaplicą. Zgodnie bowiem z Kodeksem Prawa Kanonicznego, to jedyne właściwe do tego miejsca. Małżeństwo zawarte poza nimi nie będzie ważne.


Granice wyznacza fantazja – fakt
Zorganizowanie zaślubin w plenerze daje dużo większą swobodę realizacji wymarzonego scenariusza. W ciągu ostatniego roku mogliśmy przeczytać o nietypowym ślubie pod wodą płetwonurków z Jaworzna czy o parze z Przasnysza, która wypowiedziała słowa przysięgi małżeńskiej w samolocie, a po chwili skoczyła ze spadochronem. W przypadku tak ekstremalnych pomysłów na pewno trzeba do ich wcielenia w życie przekonać miejscowego urzędnika, który miałby udzielić ślubu. Jak jednak widać, nie zawsze jest to trudne.


Obowiązuje powaga – mit
O ile zarówno ślub cywilny, jak i kościelny muszą mieć pewne ramy, tj. np. odbywać się w poszanowaniu symboli kościelnych czy państwowych, sobie i swoim gościom można już podczas ceremonii zafundować nietypową zabawę. Jeśli narzeczeni są fanami jakiejś kreskówki, mogą zaproponować uczestnikom imprezy przebranie się za występujące w niej postaci. W przypadku, gdy jedno z małżonków reprezentuje inną narodowość, można poprosić gości, by ubrali się w kolory znajdujące się we fladze jego państwa. Pomysłów na tematyczne wesele jest dużo. Kto powiedział, że ślub musi być poważny?


W kościele bardziej doniośle – mit
Skromna uroczystość w urzędzie stanu cywilnego, w kościele – z wielką pompą. Do takich stereotypów zapewne przywykliśmy przez lata. Dla niektórych magia kościelnego ślubu jest niezastąpiona, inni zaczynają dostrzegać drogę pośrodku. Uroczystość w plenerze może się stać idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą się pobrać po katolicku, a jednocześnie marzą o wyjątkowej ceremonii. Wówczas zamiast ciasnej sali w USC i charakterystycznej paprotki mają wybraną przez siebie przestrzeń, piękną dekorację, oprawę muzyczną i wszystkie inne elementy, z którymi kojarzą się zaślubiny.


Pogoda może pokrzyżować szyki – mit
Przy planowaniu ślubu w plenerze, na pewno trzeba wziąć pod uwagę czynnik pogodowy. Organizowanie uroczystości pod gołym niebem jest dość ryzykowne. Dlatego podczas załatwiania pierwszych formalności w USC usłyszymy, że przestrzeń, w której wypowiemy przysięgę, musi być zadaszona. To nie fanaberia urzędnicza, ale przede wszystkim praktyczne rozwiązanie. – U nas śluby plenerowe odbywają się w specjalnej altanie, dostosowanej do tego typu uroczystości – mówi Jakub Urbaniak z Dworu Złotopolska Dolina pod Warszawą. – Państwo młodzi i ich goście mają gwarancję, że nawet w przypadku deszczu albo silnego wiatru wszystko przebiegnie zgodnie z planem.

 

O udanym weselu decydują szczegóły
To wydarzenie, podczas którego nie może być żadnych pomyłek – tak wesele najczęściej wyobrażają sobie pary młode. Na pewno w dopracowaniu do perfekcji scenariusza „wielkiego dnia” pomaga czas – na zaplanowanie przyjęcia mamy najczęściej wiele miesięcy. Warto to wykorzystać i zadbać o najdrobniejsze detale, bo nierzadko to właśnie one mogą zaważyć na tym, czy ślub i wesele będą udane.


Wybór dekoracji, kwiatów czy dodatków do strojów państwa młodych – to kwestie, które przy planowaniu zaślubin i wesela wydają się naturalne i są wpisane w harmonogram standardowych działań. Znacznie mniej oczywistości jest w przypadku decyzji dotyczącej tego, w jakim miejscu odbędzie się przyjęcie. Na jakie, nie od razu rzucające się w oczy, drobnostki zwrócić uwagę?


Przestrzeń na zewnątrz
Jeśli wesele odbywa się w miesiącach wiosennych, letnich, a nawet jesiennych, dobrze wybrać takie miejsce, które – poza ładną salą – posiada również ogród. Gwarantuje nie tylko ładne zdjęcia, ale też wygodę. Goście mogą w dowolnym momencie przyjęcia zrobić sobie przerwę i odetchnąć świeżym powietrzem. Atutem jest też na pewno taras, na którym kolejnego dnia może być podane śniadanie.


Hol
To część lokalu, na którą zwykle nie zwraca się uwagi. Tymczasem może pełnić bardzo znaczącą rolę. Ile razy podczas wesela zdarza się, że to właśnie tu toczą się najlepsze rozmowy? Ciepły klimat holu budują na przykład miękkie kanapy i fotele, które pozwalają gościom wygodnie i miło spędzić czas.


Łazienka
Nigdy nie zapomnijmy do niej zajrzeć przed podpisaniem umowy. Takie szczegóły jak rodzaj papieru toaletowego, dostępność jednorazowych ręczników czy ciepłej wody w kranie mogą powiedzieć nam bardzo wiele o danym miejscu.


Pokoje
Jak są urządzone? Czy część z nich dostosowana jest do potrzeb rodziców z dziećmi albo osób starszych? Czy nie prowadzą do nich strome schody? Czy posiadają łazienkę? To na pewno pytania, na które warto znać odpowiedź, zanim zarezerwujemy lokal.


Umilacze nastroju
Dużą różnicę w jakości przyjęcia weselnego mogą też odegrać elementy takie jak plac zabaw dla dzieci czy kominek. Pierwszy z nich to miejsce, które podziała jak magnes na wszystkie kilkulatki. Kominek to natomiast tylko na pozór mało ważny detal. – To ulubione miejsce naszych gości – mówi Jakub Urbaniak z Dworu Złotopolska Dolina pod Warszawą. – Bardzo chętnie siadają przy nim pod koniec wesela. Otuleni w koce, w takim klimatycznym nastroju mogą prowadzić jeszcze długie rozmowy.


Zastawa stołowa
Tak samo, jak oglądamy salę weselną, łazienki czy pokoje, poprośmy o pokazanie zastawy, na której serwowane będzie jedzenie. To niezwykle ważny szczegół. Rodzaj nakryć stołowych musi korespondować przecież z resztą dekoracji, a także odpowiadać naszym gustom.
Powyższe to tylko niektóre ze szczegółów, które mogą odegrać dużą rolę w tym, jak wypadnie nasz „wielki dzień”. Ich sprawdzenie nic nie kosztuje, a nierzadko sprawi, że przyjęcie weselne naprawdę przebiegnie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy.


Więcej informacji na temat Dworu Złotopolska Dolina można znaleźć na stronie: http://www.zlotopolskadolina.pl/

/źródło - /

Poprawiony: piątek, 20 maja 2016 13:30