Brak wychowania Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
czwartek, 08 kwietnia 2010 14:52

Brak wychowania

 

Szanowny Dziadku!

Chciałabym abyś mi doradził, jak się zachować w sytuacji, która mnie spotkała. Byłam na wycieczce zagranicznej w grupie zaprzyjaźnionych osób po pięćdziesiątce oraz gromadce naszych dzieci w wieku starszej młodzieży (25 – 30 lat). Było mi naprawdę sympatycznie przez prawie cały tydzień aż do dnia „wieczoru integracyjnego”.

Na szczęście odbył się on w piątek, a w sobotę już wracaliśmy do Polski. Spóźniłam się na ten wieczór i nie było już miejsca ani przy stoliku moich własnych dzieci, ani najbliższych mi kolegów. Przyznam, że poczułam się bardzo zaskoczona tym, że nikt na mnie nie czekał. Ponieważ jednak nie mam wygórowanego mniemania o swoich walorach towarzyskich, zaczęłam rozglądać się za miejscem dla siebie. Zobaczyłam dwa puste krzesełka, zapytałam czy są wolne, ktoś powiedział, że tak, więc usiadłam. Po chwili usłyszałam uwagę: „przecież to miał być młodzieżowy stół”. Rozejrzałam się. Rzeczywiście przy stoliku siedziała cała ta nasza młodzież i gapiła się na mnie. „Mam rozumieć, że nie jestem tu mile widziana – powiedziałam. – Dobrze, poszukam sobie innego miejsca”. Wstałam, ktoś bąknął „Ależ nie, skądże” ja jednak odeszłam. Znów rozejrzałam się po sali. Nikt nawet nie kiwnął w moją stronę, opuściłam więc imprezę. Potem siedząc samotnie w pokoju hotelowym  pomyślałam, że zrobiłam co najmniej dwa głupstwa.  Po pierwsze nie zadbałam należycie o siebie.  Trzeba było po prostu upomnieć się głośno o krzesełko i nakrycie, które mi się należały. Może i zrobiłabym to, gdyby nie zdołowało mnie ostatecznie zachowanie młodzieży, sympatycznej, jak mi się wcześniej zdawało. I tu popełniłam drugi błąd – pozwoliłam, aby jej  arogancja zepsuła mi wieczór i pozbawiła kolacji.

Ciekawa jestem Dziadku, jak Ty byś się zachował w podobnej sytuacji. Mężczyźni są bardziej agresywni, liczę więc, że się czegoś nauczę od Ciebie i w przyszłości będę umiała wykorzystać to w praktyce.

 

Zofia

 

 

Droga Zosiu!

 

Coś tak czuję, że przemawia przez Ciebie pewna gorycz. W zasadzie już odpowiedziałaś sobie na zadane pytanie. Trzeba było głośno upomnieć się o swoje, a nawet z pewną dozą humoru. Przeważnie jest tak, że jeśli sam się człowiek o siebie nie zatroszczy, to na innych bliźnich liczyć nie za bardzo może. Podejrzewam, że to było tak. Spóźniasz się trochę na imprezę. To tak jak w kinie, gdy spóźniasz się na film. W sali jużciemno, lecą napisy, a Ty skulona starasz się nie przeszkadzając innym znaleźć swoje miejsce. Jest zajęte. Co robisz? Siadasz na pierwszym wolnym, a tam Ci ktoś szeptem zwraca uwagę, że zasłaniasz, bo masz za duży kapelusz na przykład. Co robisz? Siadasz na innym miejscu już bez kapelusza i po sprawie. Ty się spóźniłaś, pewnie już wszyscy się jakoś bawili, może nawet byli po jakimś drinku, zapewne byli zajęci rozmowami, a Tobie się zdawało, że czekają tylko na Ciebie. Pewnie przy jednym stoliku Twoi przyjaciele nawet nie zauważyli Twojego wejścia, przy innym kiwali na Ciebie bo mieli miejsce, ale Ty nie zauważyłaś i nie chcąc przeszkadzać znalazłaś sobie to wolne miejsce właśnie pechowo przy stoliku „młodzieżowym”. Nie trzeba się było unosić „honorem” tylko sprawę potraktować lekko i tyle. Ale, że Ty, duża dziewczynka w końcu  pozwoliłaś sobie aby „młodziaki” pozbawili Cię posiłku? Nie było to tego warte. Ja bym się nie dał i na przykład zwrócił bym się do jakiejś z moich „turnusowych” koleżanek aby mnie „przytuliła”. Jestem pewien, że by się jakaś znalazła i jestem także pewien, że Ty też byś tak była potraktowana przez „obozowych” kolegów. Wiedząc, że się spóźnisz powinnaś też poprosić kogoś o zajęcie dla Ciebie miejsca. Wiadomo, że na tego typu imprezach przeważnie ludzie siadają blisko „żłoba” lub przy scenie. Wiadomo również, że podczas takich „integracyjnych” imprez pojawia się pewne podniecenie, rozkojarzenie itp. Piszesz, że nikt na Ciebie nie kiwnął, a może jak zobaczyli, że siadasz przy innym stoliku zajęli się swoimi talerzykami i kieliszkami nie zauważając, że nastąpiło to co nastąpiło. Zosiu! Więcej luzu, humoru i pewności siebie na przyszłość. To moja rada. Dałaś swemu zapytaniu tytuł „Brak wychowania” ja bym dodał znak zapytania i na tak zadane pytanie odpowiedział bym – nie, to normalna reakcja i zapewniam Cię, że tym „młodziakom” było strasznie głupio, że postąpiłaś jak postąpiłaś. Czy pytałaś kogoś o to jaka była reakcja tych „młodziaków”? Pamiętaj iż młodość ma to do siebie, że szybciej się czasem mówi niż myśli… Pewnie to też miało wpływ na całą powstałą sytuację.

 

Zrzędliwy Dziadek Funio

Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 13:45