Nie rezygnuj z nart Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
wtorek, 23 marca 2010 20:20

Nie rezygnuj z nart

 

Szanowny Dziadku!

Wydaje mi się, że jesteś człowiekiem bardzo aktywnym. Nie lubisz przesiadywać na kanapie, prawdopodobnie uprawiasz jakieś sporty, a jeśli mam szczęście, to również jeździsz na nartach.

Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo uwielbiam narty. Czekam na nie już od jesieni. Od lat wyjeżdżam z moją przyjaciółką, Ewą, która w tym roku powiedziała mi, że już więcej nie wyjedzie na narty, gdyż jej się nie chce, jest to dla niej zbyt męczące, a w tym roku jeździło jej się gorzej niż w poprzednich latach. Jestem zrozpaczona. Nie wiem jak przekonać Ewunię, aby nie rezygnowała. Przecież nikt nie oczekuje, że będzie najlepsza na stoku. Chodzi o to aby wyjechać w piękne miejsce, pooddychać czystym powietrzem i rozruszać stare kości. Pożyć przez tydzień życiem tak różnym od codziennej rutyny. Proszę Dziadku abyś mi pomógł przekonać Ewę. Podsuń mi mądre argumenty przemawiające za narciarstwem, rekreacyjnym oczywiście


Anka

 

Droga Aniu!

 

Chyba Ci nie pomogę choć to„…nie ja jestem Ewą…” ale mam podobny problem co Ona. Moja Babcia Zosia też uwielbia narty, a ja jeżdżę z nią od lat choć mnie to już od dawna trochę nudzi. Ciągle tylko góra dół, góra dół. Robię to tylko dla niej, a ostatnio także dla wnuka. Wnuk już się nauczył więc ten argument odpadł. Jeździmy stale tą samą grupą i z moich obserwacji wynika, że jeździmy coraz gorzej. Szybciej się męczymy, już nie tak dobrze panujemy nad nartami. Niestety, starość nie radość. Obserwuję swoich przyjaciół, słucham ich rozmów i zauważam, że wolą na stoku posiedzieć przy piwku i kiełbasce, a tylko od czasu do czasu wykonać jakiś zjazd. Mamy jednego takiego ambitnego, który nawet wykupił sobie lekcje u instruktora, a także nabył kask. Nic mu to jednak nie pomaga, jeździ gorzej niż w roku ubiegłym, a w kasku wygląda jak spawacz w stoczni.  Strasznym na stoku stało się także to, że pojawiło się masę młodych „ścigantów” co to nie zwracają uwagi na słabo ślizgających się i stanowią naprawdę zagrożenie. Ja najbardziej boję się tych na deskach. Są nieprzewidywalni. Nigdy nie wiadomo gdzie taki skręci, a jak nas wyprzedza to sam dźwięk wydawany przez taką deskę paraliżuje moje nogi. Też mi się już nie chce jeździć na narty. Kask, w który na siłę chcą mnie ubrać moje dzieci jeszcze bardziej mnie zniechęca. Przecież najwięcej urazów dotyczy rąk i nóg, a na te ochraniaczy na razie się nie stosuje. Kaski przydają się podczas pakowania nart do autokaru bo można głową zawadzić o klapę bagażnika i tyle. Ja używam kasku przez prawie 6 miesięcy w roku gdyż jeżdżę na motocyklu i niestety muszę takowego używać. Zięć mówi do mnie ”…kupię Ci kask bo na stoku jest coraz niebezpieczniej, jeździ coraz więcej ludzi, jeżdżą coraz szybciej i trzeba się jakoś chronić”. Sorki, ale jeżeli ja mam jeździć na narty po to aby się stresować, bronić przed innymi narciarzami jeszcze za to płacić i to nie mało, to nie niestety pasuję. Przestało mi to sprawiać jakąkolwiek przyjemność. Babcia Zosia (zapytana wprost) też mi odpuściła, bo stwierdziła, że jej nie zależy abym z nią jeździł więc i ten argument odpadł choć, byłbym skłonny nadal się poświęcać. Przyjemniej jest na stoku we dwójkę. Tak więc solidaryzuję się z Ewą. W tym roku jeździłem z wnuczkiem i służyłem mu głównie za tarczę i trochę jako nauczyciel. Być może jeszcze się pojawię na jakimś stoku jako tarcza wnuczki, którą rodzice w przyszłym roku wezmą na narty, ale to też z obowiązku i troski, a nie z przyjemności. Odpuść Ewie. Piszesz, że dobrze jest rozruszać kości itd. Masz rację ale można to robić w sposób inny, bezpieczniejszy i nie stresujący np. basen czy morze w Turcji lub Tunezji. Cieplej, milej, taniej… Za jeden tygodniowy wyjazd na narty do Austrii można pojechać na dwa tygodnie w ciepłe kraje, a tam pływanie, piłka plażowa, rowery lądowe i wodne, żaden porąbany narciarz nie podetnie Cię stojącej w kolejce do wyciągu i nie połamie Ci „starych” kości. Tego też się boję niestety, inwalidztwa na stare lata spowodowanego przez jakiegoś nieodpowiedzialnego pędziwiatra w kasku na dodatek… Wiem. Jesteś zawiedziona że Ci nie pomogłem w sprawie Ewy. Przepraszam

 

 

Zrzędliwy dziadek Funio

Poprawiony: sobota, 11 stycznia 2014 13:43