Nieudana randka Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
poniedziałek, 25 stycznia 2016 14:27

Nieudana randka

Szanowny Dziadku!
Minęły dwa miesiące od wydarzenia, które Panu opiszę, ponieważ ciągle czuję się upokorzony. Mam 63 lata, umówiłem się w hotelu z panią, na oko, 55-letnią. Oboje wiedzieliśmy po co idziemy do hotelu, czyli co tam będziemy robić, jesteśmy przecież dorośli.

Spotkanie rozwijało się bardzo przyjemnie, dużo sobie po nim obiecywałem aż do chwili, gdy oboje zostaliśmy w samej bieliźnie. Wtedy pani zapytała, czy mam prezerwatywę. Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Nie miałem prezerwatywy. Po co miałbym ją mieć, skoro zamierzałem kochać się z panią po klimakterium (zwierzyła mi się z tego wcześniej). Ona wtedy wyciągnęła z torebki prezerwatywę i poprosiła, żebym ją sobie nałożył. Niestety, wszystko mi opadło. Poczułem się upokorzony tą prośbą. Zapytałem czego się boi, przecież nie ciąży. A ona na to, że mężczyzna może zarazić kobietę chorobami podczas stosunku.
Było to dla mnie straszne. Dlaczego poszła ze mną do hotelu, skoro mi nie ufała.
Powiedziałem, że straciłem ochotę na seks. Dopytywała się dlaczego, lecz nie chciałem o tym rozmawiać. Inteligentna, rozwiedziona kobieta powinna wiedzieć dlaczego. Ubrałem się i wyszedłem. Rachunek za hotel, oczywiście zapłaciłem. Chciałbym wiedzieć, czy Pana spotkało takie upokorzenie. Co Pan sądzi o tego rodzaju zachowaniach kobiet? Dlaczego niektóre z nich nie liczą się w ogóle z uczuciami mężczyzn? Proszę o odpowiedź.
Henryk z Krakowa

 

Panie Henryku z Krakowa

Napisał Pan: "Oboje wiedzieliśmy po co idziemy do hotelu, czyli co tam będziemy robić, jesteśmy przecież dorośli." Jak się okazało nie wiedzieliście po co idziecie do hotelu, no i z tą dorosłością też jakoś nie tak. Gdyby był Pan młodzikiem, na pewno niezależnie od opisanego żądania Damy, nic by panu nie opadło, ale lata już nie te (choć powiem Panu, że ja w Pana wieku to...) i skoro oboje jesteście "dorośli" i tak wszystko wiecie, to powinniście tą sprawę obgadać przed pójściem do hotelu. Pozostawił Pan rozczarowaną Panią samą w zapłaconym pokoju i tak naprawdę trochę się Pan zachował nieładnie. Pisze Pan dalej, że "...dopytywała się dlaczego...inteligentna, rozwiedziona kobieta powinna wiedzieć dlaczego". Pana niedoszła Partnerka okazała sie bardziej dorosła od Pana. Chciała poszukać wyjścia z tej sytuacji, a pan dał (jak to mówi młodzież) ciała. Niepotrzebnie poczuł się Pan upokorzony. Trzeba było pogadać, wyjaśnić sprawę, wypić kieliszeczek winka, puścić stosowną muzyczkę i wszystko poszło by wspaniale. Skoro tacy dorośli oraz wszystko wiedzący, po cholerę pośpiech. Niech Pan na przyszłość pamięta, że "dobrej gospodyni ciasto samo w rękach rośnie". Powiem Panu, że pańska "niedoszła" wykazała się bardzo rozsądną i nowoczesną kobietą. Przy pierwszym takim spotkaniu, zanim przyzwyczailiście się do siebie, nabierali zaufania oraz wszystko zaczęliście sobie mówić, to prezerwatywa jest wskazana ze względów higienicznych po prostu. Wracając do tego "...wszystko mi opadło", powiem Panu dowcip jak to do seksuologa przyszedł facet w Pana wieku i powiedział:
- Panie doktorze mam problem. Podczas stosunku słyszę w uszach gwizdy. Co to jest, co się dzieje?
- A ile ma pan lat?
- No jestem po sześćdziesiątce...
- Panie, w tym wieku chciałby pan słyszeć co, oklaski?

Pyta Pan czy mi się zdarzyło takie upokorzenie. Jak na razie nie (choć mam 70 lat), ale zdaję sobie sprawę, że nie jestem młokosem ciągle zwartym i gotowym: i że już nigdy nie będzie tak, jak w piosence biesiadnej z lekka frywolnej: "Niech mu życie wartko płynie, jak Wisła do Gdańska, a fujarka niech mu stoi, jak lanca ułańska..."
Dalej pyta Pan, co sądzę o takim zachowaniu się kobiet. Uważam że było ono, to zachowanie, jak najbardziej na miejscu chyba, że wcześniejsze "ustalenia" były inne, ale przecież nie było ustaleń. Kolejnym pytaniem było "dlaczego niektóre kobiety nie liczą się WOGÓLE z uczuciami mężczyzn?"
Panie Henryku z Krakowa. O co Pan pyta. Co wspólnego ma prezerwatywa z uczuciami mężczyzn. Może Panu chodziło o odczucia. Ja też nie lubię prezerwatyw, ale w sytuacjach nazwijmy to "hotelowych" bardzo popieram zachowawczość. Mało tego uważam, że dzięki temu zdobywam zaufanie partnerki ponieważ taka ostrożność działa w obie strony. Polecam Panu nosić przy sobie jednak prezerwatywy, tak długo, jak długo będzie pan czół tzw. wolę Bożą. Niech się Pan nie poddaje. Pisał pan o "uczuciach mężczyzn" czyli było uczucie a nie przygodny seks, a skoro tak to niech Pan zadzwoni do Pani, która Pana "upokorzyła", kupi bukiecik kwiatków i niech się Pan podda jej działaniom oraz pomysłom. Jak widać, choć młodsza, jest bardziej rozsądna. Niech Pan też pamięta o tym cieście co to samo w rekach rośnie oraz o tym, że seks polega nie tylko na finalnej penetracji. Ona jest na deser.

Dziadek Funio

Poprawiony: poniedziałek, 25 stycznia 2016 14:46