A ona, Grochola ciągle tańczy Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
poniedziałek, 22 marca 2010 19:21

A ona, Grochola ciągle tańczy

 

Szanowny Dziadku!

Mam ochotę wejść pod stół i odszczekać PRAWIE wszystko, co napisałam na temat występu mojej ulubionej pisarki Katarzyny Grocholi w „Tańcu z gwiazdami”.

  Przypomnę, że głównie obawiałam się, że się ona ośmieszy. Widziałam (podobnie jak Ty) wiele żałosnych występów starszych ludzi w „Szansie na sukces”. Nie chciałam, aby pani Grocholi podobna rzecz przydarzyła  się w „Tańcu…”, oglądałam więc ostatni odcinek turnieju naprawdę z biciem serca. Na szczęście mojej faworytce poszło nadspodziewanie dobrze. Wygrała dzięki swej inteligencji. Nie udawała młodej siksy, która wywija nogami. Była kobietą w swoim wieku, uwodzącą, dosyć stanowczo, młodego mężczyznę do słów piosenki Starszych Panów: „Butem, knutem znęcaj się nad ciałem mem zepsutem…męcz mnie, dręcz mnie, ręcznie…”. Piosenka wybrana została nadzwyczaj dowcipnie. I w jej rytm Pani Kasia chwyciła młodego Jana z Czech za ramię, pchnęła, przewróciła na plecy, potem  szarpnęła do pionu, położyła swe ręce na jego pośladkach i dopięła swego – młodzieniec stał się jej powolny (jak dawniej mówiono). Do tego wszystkiego wykonała prawidłowo (według sędziów) wszystkie kroki oraz potrząsania głową, należne tangu. Zajęła czwarte miejsce. Pokonała wszystkich młodszych od siebie: i Olę Szwed urodzoną w 1990 roku, i Olgę Bołądź z 1984, i  Łukasza  Mrozu z 86, który zresztą okazał się najgorszy zatem odpadł z turnieju.

Może więc data urodzenia nie znaczy tak wiele jak nam się wydaje. Może po przekroczeniu jakiejś granicy wieku przestaje nam się chcieć konkurować, uczyć nowego, próbować swoich sił w nieznanym. A także stajemy się ustępliwi wobec młodszych, co okazuje się niesłuszne, bo wielu spośród nich jest gorszych od nas - ludzi z przedziału 50+.

Kompleks wieku jest jednak powszechny, mimo że ciągle występują z ogromnym powodzeniem Skaldowie (Andrzej Zieliński urodził się w 1944 roku) i Rollig Stones’i (Mick Jagger w 1943). Ja też go mam, dlatego właśnie napisałam ten list o Pani Grocholi. I ona go ma, dlatego trochę tłumaczyła się ze swego występu. Powiedziała, że ostatni rok był dla niej trudny, myślała, że nic już jej nie czeka poza siedzeniem na kanapie, niczego nie napisze, była nieszczęśliwa. Przyjęła więc propozycję zrobienia czegoś szalonego i to odnowiło ją.

Na koniec wytłumaczę się dlaczego tylko prawie wszystko odszczekuję. Otóż Pani Grochola znowu pozwoliła położyć się na podłodze, znowu widać było jak  trudno jej się wstaje. Po co ujawnia swoje słabości? Niech już lepiej nie kładzie się w następnych tańcach, niech lepiej ujarzmia młodych chłopców i pokazuje swoje zgrabne nogi. Uważam, że jej występ dużo dobrego robi dla jej rówieśników. Udowadnia, że nie potrzebnie usuwamy się w cień. 

Zatem, Szanowny Dziadku, choć w zasadzie przyznałeś mi rację, gdy napisałam pierwszy list, to teraz jestem ciekawa, czy nie zmieniłeś zdania po obejrzeniu kolejnego występu Katarzyny Grocholi?

Katarzyna przyznająca się do pomyłki

 

 

Kasiu!

 

Przyznałem Ci rację w 100% w poprzedniej Twojej wypowiedzi i podałem za przykład „Szansę na sukces”. W „Tańcu…”, który oglądam od czasu do czasu, bo jakby się już „wypalił”, jest trochę inaczej. Tym razem oglądałem cały program i znowu się z Tobą zgadzam w 100% (choć, aż sam się sobie dziwię). Pani Katarzyna Grochola jest osobą odważną, dowcipną i jak się wyraziła „…nie chce już siedzieć na kanapie”. Ma rację. Nie ma nic gorszego jak „zapaść się w siebie” i spocząć na… kanapie. Podoba mi się, że dała „popalić” młodziakom. Jednak nasze pokolenie jest nie do zdarcia. Pani Kasiu, (to do Pani Grocholi) będę Pani kibicował i jak widzę Kasia, autorka listu do mnie, również. Jednym słowem trochę zdanie zmieniłem, ale co do „Szansy na sukces” nie, choć od pewnego czasu już nie widuję tam moich równolatków...

 

 

Zrzędliwy Dziadek Funio

         (fcomment}

Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 13:43