Zazdrosna o mojego wnuczka Drukuj Email
Wpisany przez Dziadek Funio   
środa, 10 lutego 2010 12:24

Zazdrosna o mojego wnuczka?

Muszę się z Tobą, Drogi Dziadku podzielić pewną sprawą, która mnie trochę boli i nieco niepokoi. Może mi coś poradzisz? Przyjaźnimy się z Elą serdecznie od czasów młodości. Obie mamy mężów i dzieci, ale tylko ja mam już wnuczka. 

Jak chyba każda babcia, zakochana jestem w Adasiu: odbieram go z przedszkola przynajmniej raz w tygodniu, lubię zabierać do kina, kupować zabawki, czytać książeczki, no i w ogóle sprawia mi przyjemność przebywanie z Adaśkiem (nie za długie – co przyznaję szczerze). Lubię też o nim opowiadać. Najchętniej dzieliłabym  się swoim zachwytem nad mądrością i niezwykłością Adasia ze swoją koleżanką, Elą. Już dawno jednak zauważyłam (Adaś ma pięć lat), że ją te opowieści irytują i nudzą. Za każdym razem, gdy ja przechwalam się, że Adaś zrobił to, czy tamto, ona mi tłumaczy: „To przecież normalne w jego wieku. Każdej babci wydaje się, że jej wnuczek jest wyjątkowy, a już na pewno genialny. Jesteś zaślepiona. Twój wnuczek jest taki, jak inne dzieci”.

Przecież ja wiem, że „statystycznie”  Adaś jest zwyczajny, ale dla mnie jest wyjątkowy, gdyż jest mój. Próbowałam jej to kilka razy wytłumaczyć, lecz bezskutecznie. Powstrzymuje się więc od opowiadań o Adasiu, myśląc w duchu, że gdy Eli urodzą się wnuki, lepiej będzie rozumiała moje emocje.

Ostatnio jednak Ela zrobiła dosłownie awanturę, o której trudno mi zapomnieć.

Było to tak. Spędzaliśmy niedawno miły weekend na wsi okrytej białymi zaspami. Wieczorem, przy winku rozmawialiśmy o tym i owym, także o naszych najbliższych planach wyjazdu na narty: jedziemy raz w roku, w dużej grupie najbliższych kolegów i rodziny. W zeszłym roku pojechał z nami Adaś, który świetnie radził sobie na nartach. Opiekować się nim nie musiałam, gdyż był ze swoimi rodzicami, ale wielką przyjemność sprawiało mi kibicowanie poczynaniom Adasia. Spędzałam z nim trochę czasu na stoku. Bardzo mile wspominam ten wyjazd, zatem w tym roku znowu Adaś z rodzicami dołącza do naszej grupy i właśnie o tym zaczęłam opowiadać przy kolacji. A Ela na to podniesionym tonem: „ Wiesz co, to znowu was (czyli mnie i mojego męża) nie będzie dla nas (czyli dla Eli i jej męża). Będziemy bez was i na wyciągu, i przy kolacji, gdyż wy, jak rok temu będziecie kręcić się wokół Adasia. Czy twój Adaś nie ma swoich rodziców? Dlaczego ty się nim musisz zajmować? Wyjeżdżamy raz w roku, tylko na tydzień i nie możesz być z nami?  Nie możesz mieć swobody?” itd… w tym duchu. Kompletnie nie mogłam jej wytłumaczyć, że narty z Adasiem to dla mnie nowa, ekscytująca przygoda. Zresztą większość czasu jednak spędzam z dorosłymi nie z nim, gdyż nie wytrzymuję długo na „oślej łączce”. Po prostu jednak nudzę się, a przede wszystkim marznę.

W związku z reakcją mojej serdecznej koleżanki Eli mam takie pytania:

Czy Ela jest zazdrosna o Adasia? A jeśli tak, to czy to dobrze o niej świadczy. Dlaczego moja najbliższa przyjaciółka nie może zaakceptować mojej miłości do wnuczka? Wiele razy jej mówiłam, jak bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu, że mam wnuczka. Czyżby Ela była potworną egoistką, czego wcześniej nie dostrzegałam?

Ela wypomina mi, że za bardzo angażuję się w opiekę nad Adasiem. Mówi, że powinnam zająć się przede wszystkim sobą, że Adaś ma swoich rodziców, więc mnie nie powinien obchodzić. Ja się z nią nie zgadzam. Adaśko obchodzi mnie tak, jak obchodziły mnie(i obchodzą) moje rodzone dzieci, choć oczywiście kocham go inaczej i inaczej się nim opiekuję. Jestem przecież babcią, a nie matką, co doskonale rozróżniam i co mnie zadawala, gdyż codzienna opieka nad małym dzieckiem (czyli taka, jaką musi sprawować matka) jest bardzo uciążliwa. Nie miałabym na nią siły. Ela uważa, że wystarczyłoby, jak bym raz w miesiącu zadzwoniła i zapytała „jak tam Adaś”, a widywała się z nim tylko z okazji świąt oraz imienin.

Ja natomiast uważam, że Ela nie ma racji. Nie buduje się miłości w rodzinie przez telefon. - Nie zaprzyjaźnię się z Adasiem, gdy będę go widywała raz na pół roku - powiedziałam jej.

- A musisz się z nim zaprzyjaźniać?  – zapytała mnie Ela. - Tak, muszę, moje serce tego potrzebuje.

- Dziwne masz potrzeby – skomentowała naburmuszona Ela.

Co tu jest dziwne, pytam Ciebie Dziadku? Czy jej niechęć do tego, że ja lubię przebywać ze swoim wnuczkiem, przez co mam mniej czasu dla niej?

Czy moje angażowanie się w opiekę i zabawę z Adasiem? W jaki sposób zagraża mi to, że kocham wnuka? W czym mi ta miłość może przeszkodzić? Co przez nią tracę?

 

Krystyna

 

 

Niespokojna Krysiu!

 

Nie wiem, czy Twój problem mnie nie przerasta. Nigdy nie byłem Babcią ale… Z dziadkowego punktu widzenia wszystko jest w normie. Jeździliście razem na narty, a jest to sportindywidualny, o ile mi wiadomo, natomiast  tzw. koleging odbywa się dopiero po nartach, no i trochę podczas jazdy gondolkami (bo tylko w nich można w spokoju pogadać). To chyba da się jakoś pogodzić. Wnuka z rodzicami wkładaj do jednej gondolki, a Ty z Elą wciągajcie się na górę drugą gondolką.

Myślę jednak, że Twoja koleżanka Ela, która jest w podobnym do Ciebie wieku, jak sądzę, czyli „babcinym” i, jak piszesz, nie ma własnych wnuków, jest po prostu o ich posiadanie trochę zazdrosna i tu właśnie  „pogrzebany jest pies”. Ela ma dzieci. Zobaczysz, że jak tylko się one rozmnożą, problem zniknie, a Ty z Elą będziecie miały bardzo wiele sobie do opowiadania, znacznie więcej niż do tej pory. Po prostu nie będziecie się mogły nagadać o wnuczkach właśnie. Jestem tego pewien. Przekonasz się, że Ela nie będzie wtedy pamiętała, że kiedykolwiek robiła Ci wymówki z powodu Adasia. Będzie przekonana, że to niemożliwe, a Ty najlepiej jak jej tego nie przypomnisz.

Pamiętam jak ja się czułem, gdy moja żona chodziła do wnuczków na codzienne „dyżury”. Myślałem, że jestem zbędnym balastem w domu. To minęło, wnuczki poszły do przedszkola i znowu cały czas jesteśmy razem. To tyle ode mnie. Więcej nie wymyślę. Dam Twój list do przeczytania psychologowi. Sam jestem ciekaw, czy się z moją opinią zgodzi. Jak tylko dostanę odpowiedź, to dodam ją do tego tekstu. Pozdrawiam Cię i spoko… 
 

Zrzędliwy Dziadek Funio    

 


Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 13:37