Co dalej z sześciolatkiem... Drukuj Email
Wpisany przez Teresa Marzec   
wtorek, 26 stycznia 2010 11:04

Co dalej z sześciolatkiem…

Pytanie to spędza sen z powiek rodzicom i dziadkom dzieci, które w tym roku skończą sześć lat. Sześciolatki muszą opuścić przedszkole. Pójdą do szkoły, a w niej albo do zerówki, albo do pierwszej klasy – wybór należy do rodziców.

Dopiero w 2012 roku wszystkie sześciolatki mają uczyć się w pierwszej klasie, o ile, rzecz jasna, nic się do tego czasu nie zmieni.

Ministerstwo Edukacji informuje nas, że uczniowie zerówek i pierwszych klas mają przede wszystkim bawić się i poprzez zabawę zdobywać wiedzę. Mają mieć wydzielone dla siebie sale w szkole i w szatni, a nawet kawałki korytarza i fragmenty boiska. Oddzielenie od starszych uczniów ma służyć bezpieczeństwu maluchów.

Naukę pisania, czytania i liczenia mają rozpocząć sześciolatki w pierwszej klasie. Te z zerówki, będą powtarzać drugi raz to samo, czyli program przewidziany dla dzieci pięcioletnich.

Spróbujmy więc sobie przedstawić podobieństwa i różnice pomiędzy zerówką, a pierwszą klasą.

 

1.Przeniesienie do nowego miejsca. Wszystkie sześciolatki będą musiały to przeżyć, gdyż wszystkie opuszczają przedszkola.

2.Jaki będzie skład klasy. Rodzice muszą sprawdzić, gdyż powinno to zaważyć na decyzji, co do dalszej edukacji dziecka. O co pytać? Przede wszystkim o to z kim sześciolatki będą w pierwszej klasie? Czy z samymi sześciolatkami? Czy dołączone zostaną do siedmiolatków, a jeśli tak, to których dzieci będzie więcej w klasie: sześcio, czy siedmioletnich.

Najlepiej by było, gdyby sześciolatki były same. Jeśli się trafi na taką sytuację, to ona powinna przemawiać za tym, aby zapisać dziecko do pierwszej klasy.

   Jeśli jednak sześciolatków miałoby być mniej w klasie niż siedmiolatków, to lepiej, żeby nasz maluch poszedł do zerówki.

Z zerówką, oczywiście nie będzie tego problemu, gdyż w niej będą same sześciolatki.

3.Kto będzie uczył. Jak w przypadku każdej wcześniejszej reformy, tak i w tym wszystko zależy od ciała pedagogicznego, co z lubością i często podkreślają urzędnicy ministerialni, jakby z góry szykując  sobie kandydatów na kozła ofiarnego. Wygląda na to, że oni także, nie tylko rodzice, obawiają się września 2010.

Opinie o nauczycielach można zdobyć tylko pocztą pantoflową. Warto więc rozmawiać z rodzicami starszych dzieci, po prostu rozpytywać. Pójść do szkoły obejrzeć klasy, świetlicę, boisko poznać nauczycielkę pierwszaków i zerówek.

4.Co dzieci będą robiły? Wszystkie będą się bawiły i poprzez zabawę, uczyły, ale nauka literek i cyferek prowadzana będzie tylko w pierwszej klasie (w zerówce nie). Można się zatem spodziewać, że pierwszoklasiści będą mieli trochę więcej siedzących zajęć wymagających skupienia uwagi, częściej będą musieli wykonywać polecenia, ponadto będą oceniani.

Co z tego wynika dla naszego dziecka?

Jeśli nie wykazuje ono zainteresowania czytaniem i pisaniem, jeśli zdecydowanie woli się bawić niż rozwiązywać zagadki lub układać układanki, jeśli jest mniej samodzielne i śmiałe niż jego rówieśnicy, niech idzie do zerówki.

Pozostałe dzieci, także te które szybko się nudzą, stają się niegrzeczne, gdy nie mają co robić – powinny trafić do pierwszej klasy.

5.Co szkoła powinna zapewnić sześciolatkom?

Oprócz odpowiednich warunków nauki, także opiekę po południu. Ma to być nie przechowalnia w świetlicy, lecz zorganizowane zajęcia. Rodzice muszą o tym pamiętać i sprawdzać, czy faktycznie tak się dzieje. Zajmowanie się dziećmi po południu to nie żadna łaska, żadne dodatkowe godziny dla nauczycieli, a obowiązek szkoły wprowadzony przez reformę nauczania. A reforma wchodzi w życie wbrew ogólnym nastrojom. Nie znam bowiem żadnego rodzica, który pochwalałby te zmiany. Wiadomo, że spowodowane zostały przede wszystkim tłokiem w publicznych przedszkolach.

6.Czy pierwsza klasa skraca dzieciństwo sześciolatka?

Słyszę ten argument zawsze wtedy, gdy mama (bądź tata) mówi, że zapisuje swoje dziecko do zerówki.

Według mnie jest to argument mało zrozumiały. O co chodzi z tym skracaniem dzieciństwa? Co się dziecku zabiera? Swobodę? To że może spać jak długo chce? Bawić się, jak mu się podoba? Że nie musi samo ubierać się, załatwiać, jeść? Nie musi wykonywać poleceń? Przestrzegać dyscypliny? Uczyć się? Jeśli tak, to z tego rodzaju przywilejami dziecko już dawno pożegnało się. Skróciliśmy mu dzieciństwo z chwilą, gdy poszło do przedszkola.

Czytając o programach nauczania dla zerówek i pierwszych klas widzę, że uczniowie i tu, i tu mają uczyć się poprzez zabawę. Tyle, że wiadomo co z tej zabawy ma wyniknąć dla pierwszoklasistów. A co z uczniami zerówek?  A nic, po prostu przeczekają rok. Czy dzięki temu zyskają dłuższe  dzieciństwo? Bardzo wątpię.

Argument o skracanym dzieciństwie jest, moim zdaniem nieprzemyślany i dlatego nie powinien decydować o tym, jak dalej potoczy się edukacja dziecka.

  

Na koniec przypomnę, że MEN wpisał polecenie do „ustawy w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych oraz niepublicznych szkołach i placówkach”, by uczniowie nie nosili za ciężkich tornistrów, gdyż szkodzi to ich zdrowiu. W poleceniu stwierdza się, że uczeń może nosić tornister, którego ciężar nie przekracza 10 % ciężaru jego ciała, a zatem dziecko, które waży 20 kg może nosić tylko 2 kg bagażu. Ogólnie MEN zaleca, aby młodsi uczniowie nosili tornistry do 4 kg, a starsi do 7.

Warto o tym wiedzieć, warto ważyć tornistry także starszych naszych dzieci i domagać się, aby szkoły dostosowały swoje wymagania do tego polecenia.

 

Teresa Marzec 
 

Poprawiony: wtorek, 07 stycznia 2014 18:36