Co za historia! - zasłyszane w pomocowym call center Starter24 Drukuj Email
Wpisany przez S.Z   
czwartek, 30 kwietnia 2015 14:41

Co za historia! - zasłyszane w pomocowym call center Starter24

W pracy w call center liczy się szybkość. Po drugiej stronie słuchawki czeka w końcu ktoś, kto potrzebuje pomocy. W takiej pracy, w której za każda wykonaną zbędną czynność płaci się bezcennymi sekundami, nie można pozwolić sobie na choćby chwilę dekoncentracji. Zdarzają się jednak sytuacje, które ze względu na swój zabawny charakter, zapadają w pamięć pracowników na bardzo długi czas.

 

Płyn spod maski – czy na pewno pochodzi z wewnątrz auta?

Sytuacja jest nieciekawa. Podchodzimy do zaparkowanego samochodu, gdy nagle spostrzegamy, że pod maską znajduje się jakaś plama. Co robić? Lepiej nie ryzykować. Dzwonimy po assistance. To oczywiście najlepsze z możliwych rozwiązań, zwłaszcza, gdy nie mamy pewności, jaka ciecz wydostała się z auta. Czasami okazuje się jednak, że nic wielkiego nam nie grozi. Plamę zostawiła zwykła woda, która wyciekła z klimatyzacji lub... kot, który załatwił swoje potrzeby:)

Zwierzątka lubią ciepły silnik

Szczególnie kuny upodobały sobie zaparkowane auta, które niedawno były używane i które nadal mają ciepły silnik, jako miejsce, w którym się ogrzewają. Rano często okazuje się, że wizyta lokatorów zakończyła się poprzegryzanymi kablami pod maską.

Silnik wydaje kocie odgłosy

Kontynuując historie zwierząt: call center odebrało kiedyś zgłoszenie o „miauczeniu" silnika. Zaskoczony operator potrzebował chwili na zorientowanie się w temacie, ale już po kilku minutach wszystko było jasne. Mechanik natomiast musiał wyciągnąć małego kotka, który utknął pod deską rozdzielczą.

Ślubne perypetie

Zabawne okazują się czasem nawet sytuacje, które z założenia są bardzo poważne. Ślub to wydarzenie, szczególnie dla pary młodej, wyjątkowe. Co, jeśli zepsuje się auto wiozące młodych z kościoła na wesele? Awarię zgłosił w call center kierowca samochodu, jeszcze podczas trwania ceremonii. Akcja była błyskawiczna. Mechanik Starter24 zdążył naprawić usterkę i zniknąć dyskretnie, nim wszyscy wyszli z kościoła.

Inną śmieszną historią są zatrzaśnięte w samochodzie buty panny młodej, w których za godzinę miała pojawić się na ślubnym kobiercu. I tym razem mechanik zażegnał kryzys w ekspresowym tempie, ratując tym samym ten piękny dzień przyszłego małżeństwa.

Ups, to nie to paliwo

To się zdarza. Chwila nieuwagi, i lejemy do zbiornika nieodpowiednie paliwo. W takiej sytuacji należy koniecznie wezwać pomoc, bo silnika nie wolno uruchamiać. Eksperci w dziedzinie samochodów, czyli mężczyźni, niechętnie przyznają się jednak do tego, że się zagapili. Podczas zgłaszania problemu call center, często próbują szukać innych przyczyn unieruchomienia auta, wykluczając możliwość własnej pomyłki. Czyż nie jest to urocze:)?

Gdzie jestem? A czy to ważne?

Ma to miejsce zwłaszcza poza miastem, gdzie w określeniu lokalizacji nie pomoże nam nazwa ulicy. Call center musi jednak wiedzieć, gdzie wysłać pomoc. Jednego razu Klient zgłosił, że ma usterkę i znajduje się na autostradzie A2. Mechanik Starter24 niezwłocznie ruszył z pomocą. Nie dotarł jednak, okazało się bowiem, że Klient był na A1:)

/źródło - Pomarancza PR/


 

Poprawiony: czwartek, 30 kwietnia 2015 14:47