Nastoletni wnuczek Drukuj Email
Wpisany przez Babcia Zosia   
niedziela, 11 października 2009 11:12

Nastoletni wnuczek

 

Babciom i dziadkom wydaje się zazwyczaj, że  potrzebni byli najbardziej do pomocy przy małych dzieciach – nastolatki już są odchowane, nie trzeba ani odprowadzać ich do przedszkola, ani odgrzewać obiadów, ani opowiadać bajek.

 

Ale nie są to jedyne powody dla których my, babcie odsuwamy się od dorastających wnuków. Inne to:

1.    My same jesteśmy starsze o te dobrych dziesięć lat i stajemy się mniej aktywne niż kiedyś.

2.    Nastolatki nas męczą, gdyż są pyskate, zbuntowane, niegrzecznie się odzywają i walczą ze swoimi rodzicami. Zauważamy z pewną niechęcią, że w rodzinie, w której jeszcze niedawno szczebiotał rozkoszny berbeć, pojawił się pryszczaty młodzieniec lub panna, z którymi trudno się dogadać.

3.    W domu naszych dzieci panuje napięta atmosfera. Żal nam i wnuczka i jego rodziców, ale  usuwamy się w cień, gdyż uważamy, że nic nie możemy na to poradzić. Wszyscy (łącznie z nastolatkiem) muszą cierpliwie poczekać aż dziecko dojrzeje, bo wtedy w rodzinie znów zapanuje harmonia.

Otóż nieprawdą jest, że nic nie możemy zrobić, że nikt nie oczekuje od nas pomocy, że nie jesteśmy potrzebne wnuczkom. Tak jak pomagałyśmy rodzicom przy maleńkich dzieciach, tak teraz możemy pomóc im przy dorastających. Mamy przecież za sobą doświadczenie. Pamiętamy okres dojrzewania naszych własnych dzieci. Musimy tylko odpowiedzieć sobie na pytania:

 

Czy chcemy nawiązać bliższe kontakty z wnuczkiem - nastolatkiem? Czy starczy nam na to siły i rozsądku?

Jeśli odpowiedź brzmi tak – zastanówmy się jak zabrać się do tego.

 

 

☼ Pierwsza zasada: nie możemy wobec wnuczka nastolatka zachowywać się tak, jakbyśmy byli jego rodzicem.  Czyli nie wymagamy od niego ani nie przypominamy mu żeby:

- Posprzątał w swoim pokoju ( i tak nie posprząta, zacznie to robić dopiero za kilka lat, gdy będzie miał swoje własne mieszkanie. Tak przecież było z naszą córką, a także z synem)

- Odrobił lekcje ( chyba, że poprosi nas o to rodzic nastolatka. Wtedy mówimy: mama prosiła, żebym ci przypomniała o pracy domowej).

- Ubierał się „jak człowiek” i jadł „to co wszyscy”. Pamiętamy przecież, jak nasze własne dzieci (dzisiaj rodzice nastolatka) ubierały się będąc w wieku kilkunastu lat i jakim ulegały modom żywieniowym. Wiemy więc, że wszystko to minęło.

 

☼ Druga zasada : unikamy zakazów i nakazów. Jeśli chcemy, aby wnuczek coś dla nas zrobił, prosimy go o pomoc. Np. Czy możesz pomóc mi zamieść w łazience – nie mogę się dzisiaj schylać.

Czy możesz zetrzeć kurz na tej szafce – dla mnie jest ona za wysoka.

Prośby te jednak stosujmy z umiarem, w przypadkach, gdy pomoc jest nam naprawdę potrzebna, aby wnuczek nie zaczął podejrzewać, że go wykorzystujemy, że jeszcze jedna osoba czegoś od niego chce, tak jak czegoś o niego chcą WSZYSCY.

 

☼ Trzecia zasada: wyciągamy wnuczka na rozmowy. Jest to najtrudniejsze zadanie dla babci, a jednocześnie najbardziej potrzebne wnuczkowi. Dlaczego jest to najtrudniejsze dla babci?

Bo jej rola w rozmowie powinna polegać głównie na słuchaniu. Powinna pozwolić, aby wnuczek wygadał się, wykrzyczał nawet.

Babcia musi zachować spokój, mimo że wnuczek gada ewidentne bzdury. Spokój i jeszcze raz spokój, który nie oznacza braku dyskusji. Na przykład dziecko powie tak.: Nigdy nie wyjdę za mąż, instytucja małżeństwa jest do niczego, przecież rodzice bez przerwy kłócą się.

A ty (babcia)  odpowiesz na to: Nie wolno ci tak mówić o rodzicach. Gdyby nie ich małżeństwo, nie byłoby cię na świecie!

Co się wtedy stanie? Wnuczek zamilknie. Przerwie rozmowę. Zerwie z tobą kontakt.

Spróbuj więc odpowiedzieć : Tak, też to zauważyłam. Jak myślisz dlaczego tak się dzieje? Czy można to zmienić?

Przekonasz się, że ta odpowiedź jest lepsza. Skieruje waszą rozmowę na poważne tory, omówicie sprawy istotne dla rodziny, pomoże wnuczkowi w rozumieniu problemów ludzi dorosłych. No i nie zamknie mu ust, bo przecież dziecko ma prawo do obserwacji własnych rodziców i oceniania ich.  Mając mądrą i dyskretną babcię, może mówić o swoich rodzicach szczerze, mając pewność, że nikt nie rozgada po rodzinie jego uwag.

Babcia, o ile znajdzie na to w sobie siły i cierpliwość, może też wciągać wnuczka w rozmowy o charakterze ogólnym (nastolatki bardzo je lubią) np. o wegetarianizmie, o religii, o rywalizacji wśród ludzi, o polityce. W tego rodzaju dyskusjach trzeba pamiętać, że nastolatki mają skłonność do wygłaszania skrajnych, radykalnych poglądów. Musimy więc trzymać nerwy na wodzy i walczyć TYLKO na argumenty. Nie jest to łatwe, bo przecież rozmawiamy nie z obcym, pryszczatym rozczochrańcem, tylko z ukochanym wnusiem, który jeszcze niedawno był rozkosznym, jedynym naszym słoneczkiem.

 

☼ Czwarta zasada: nie dać się wciągać w spory między wnuczkami a ich rodzicami.

Jak to może wyglądać?

Nasza córka mówi: Widzisz mamo, co on (czyli wnuczek) robi? Ciągle słucha muzyki! A już wczoraj miał wynieść śmieci.

Wnuczek : Bo ty (do matki) ciągle czegoś ode mnie chcesz. Wydajesz mi polecenia, jakbym był twoim niewolnikiem. Czy ja nie mam prawa ( zwraca się do babci)  do chwili spokoju, dlatego że jestem dzieckiem?

Co na to babcia: kiwa głową i słucha. Nic nie mówi, nikogo nie popiera. To jedyna sensowna, w jej przypadku, reakcja. Potem, gdy wnuczek zamknie się już w swoim pokoju, a córka z ciężkim westchnieniem opadnie na krzesło w kuchni, babcia wysłucha córki – doradzi jej cierpliwość. Następnie pójdzie do pokoju wnuczka i też pozwoli mu się wygadać, zauważając mimo chodem, że śmieci trzeba wyrzucać, bo śmierdzą.  Babcia wystąpi w roli moderatora, spowoduje, że rodzina uspokoi się i może nawet dojść do tego, że wnuczek wyrzuci nieszczęsne śmieci. Najważniejsze jest jednak to, że emocje opadną. Wszyscy odetchną od trudów okresu dojrzewania. Porozmawiają ze sobą normalnie, może więc następne spięcie matki z synem (lub z córką) będzie miało łagodniejszy przebieg.

Nie nawiążecie bliskiego kontaktu ze swoim wnuczkiem jeśli podczas jego wizyt będziecie:

● Strofować go, pouczać i krytykować.

● Skarżyć się  na swoje zdrowie i mówić co was boli.

● Narzekać na współczesne czasy, zapewniając, że dawniej było lepiej.

 

Babcia Zosia  


       


Poprawiony: wtorek, 07 stycznia 2014 18:33