Działka leczy i upiększa Drukuj Email
Wpisany przez Babcia Zosia   
środa, 17 czerwca 2009 09:10
Działka leczy i upiększa

Generalnie  nie jestem zwolenniczką uprawy warzyw na działce, gdyż zabiera to za dużo czasu i energii w stosunku do cen tych produktów na bazarku. Ponieważ jednak moje wnuczki, a zwłaszcza trzyletnia Basia lubią  wyjść do ogródka i zjeść coś prosto z krzaczka, mam trochę warzyw i owocowych krzewów.


Poziomki – można tak dobrać odmiany, że owocują przez cały rok, zawierają sporo witaminy C i soli mineralnych. Najlepiej jeść je prosto z krzaczka bez żadnych dodatków. Dzieci, które nie lubią owoców można skusić poziomkami w ten sposób, że zrywa się je razem z pędami i układa w bukiecik. Dziecko trzyma w rączce gałązki i oskubuje owocki.

Marchewka – młoda, prosto z gruntu jest bardzo soczysta i chrupiąca. Wysiewajmy tylko nasiona „zaprawione”, czyli zabezpieczone przed atakiem szkodników. Nie starajmy się wyhodować dorodnej marchewki, bo im cieńsza tym bardziej dzieciom smakuje.  O tym, że marchewka jest zdrowa, każdy wie.
Czasem w poradnikach mówi się o tym, że sokiem z marchewki można smarować skórę, aby nabrała ona ładnego kolorytu. Uważajmy  jednak. Zabieg trzeba przeprowadzić bardzo starannie, w przeciwnym razie pojawia się szpecące plamy, bardziej przypominające plamy wątrobowe niż ładną opaleniznę. Jednym słowem – szkoda zachodu.

Ziemniaki – lubię mieć w ogródku dwa, trzy krzaczki ziemniaków ponieważ podobają mi się one jako rośliny. Gdy ziemniaki po raz pierwszy pojawiły się w Europie, przywiezione przez żeglarzy Krzysztofa Kolumba sadzone były w ogrodach arystokracji, jako modne rośliny ozdobne właśnie. Ja na moje ziemniaczki lubię patrzeć ale też lubię podbierać im bulwy i dorzucać np. do zupki jarzynowej.
Surowe ziemniaki łagodzą podrażnienia skóry spowodowane przez słońce albo zetkniecie z pokrzywą. Bulwę trzeba pokroić na dosyć grube plasterki i przykładać do swędzącego miejsca. Kuracja taka podoba się dzieciom.

Rabarbar – wyszedł z mody, ale w moim ogródku rośnie ciągle, jest bardzo dorodny. Moi goście często pytają co to za roślina? Ma tak ogromne liście, jakby pochodziła z amazońskiej dżungli. A to poczciwy rabarbar. Rośnie  praktycznie wszędzie, nawet w lesie, za płotem mojego ogródka. Warzywo to jest bardzo bogate w wapń. Szklanka gotowanego rabarbaru zwiera więcej tego pierwiastka niż szklanka mleka! Pokrywa 33% dziennego zapotrzebowania na wapń osób dorosłych i 25% kobiet po menopauzie. W dodatku nie zawiera tłuszczu i mogą go jadać osoby uczulone na nabiał. Tylko ogonki liściowe rabarbaru nadają się do jedzenia, gdyż nie zawierają kwasu szczawiowego.
W czasach mojego dzieciństwa gotowało się kompoty z rabarbaru i piekło ciasta z rabarbarem. Jeśli ktoś zna przepis na takie ciasto albo pamięta jak jeszcze można wykorzystać rabarbar, proszę niech napisze do Babci Polki. Opublikujemy jego rady. Warto, aby rabarbar wrócił na nasze stoły.

Pietruszka – sieję jej troszeczkę ( półmetrowy rządek) głównie dla natki, której jednak nie mogę używać, gdy gotuje posiłki dla wnuczków ( nie znoszą jej smaku) .  Swoją natkę mam przez cały rok, ponieważ jesienią ścinam listki, siekam,  upycham do słoiczków i zamrażam. Warzywo to wspomaga trawienie i zawiera substancje anty rakowe, ponadto jest znanym od wieków kosmetykiem rozjaśniającym cerę i wybielającym plamy na skórze.
Na całą twarz można stosować maseczkę: trzy łyżki drobno posiekanej natki zmieszać z naturalnym jogurtem i rozprowadzić po twarzy omijając okolice oczu oraz ust.
Do wybielania przebarwień trzeba przygotować miksturę:   100 g. korzenia drobno posiekać, zalać jak najmniejszą ilością wrzątku, przykryć pokrywką i gotować przez 15 minut. Ostudzić w pokojowej temperaturze, odcedzić, wlać do słoika i przechowywać w ciemnym miejscu. Przemywać plamy codziennie rano i wieczorem.

Maliny – uprawiam tylko maliny owocujące późnym latem aż do przymrozków, ponieważ nie ma w nich „robaków”, odstraszających dzieci.  Są to jednak owoce idealne dla babć i dziadków ponieważ:
Zawierają mnóstwo składników odżywczych, ale są niskokaloryczne (oczywiście gdy zjadamy je bez cukru i śmietany).
Mają pektyny (podobnie jak jabłka jedzone ze skórką,) które wzmagają pracę jelit i chronią przed nowotworami przewodu pokarmowego, witaminę C wzmacniającą układ krążenia i odporność oraz potas, który chroni przed udarem mózgu i zawałem, gdyż reguluje ciśnienie tętnicze krwi.

Porzeczki – mam wszystkie kolory, ponieważ owocują w różnych terminach. Pierwsze dojrzewają białe i one są najsłodsze, potem czerwone mniej więcej razem z czarnymi, ale czarne najdłużej utrzymują się na krzaczku,  ich smak jest „amatorski”. Porzeczki to witaminy, pektyny i sole mineralne. Dobre dla wnuczków i babć. Nie robię z nich przetworów. Jeśli ich nie zjemy, opadają na ziemie z czego bardzo zadowolone są mrówki.

Ogórki – nie uprawiam, za dużo zachodu, zwłaszcza podlewania, ale przez całe lato mam ogórki w kuchni do jedzenia oraz jako kosmetyk. Polecam maseczkę ze świeżych ogórków, ale nie na całą twarz tylko na oczy. Grube (półcentymetrowe) plasterki kładziemy na powieki i pod oczy, trzymamy je tak długo aż nam się znudzi. Ta maseczka najlepsza jest rano. Nic tak nie budzi i nie odświeża oczu, likwidując przy okazji nocną opuchliznę,  jak właśnie ona.
Kiszone ogórki (i kapusta)  dla dzieci, które często się przeziębiają są wprost lekarstwem. Doskonale bowiem wpływają na florę bakteryjną jelit, która odpowiada za odporność organizmu. Dzieci mogą i powinny jeść te warzywa do woli.

Sałata – jak ją jeść każdy wie, ale nie każdy zdaje sobie sprawę że liście sałaty lekko zgniecione, przyłożone na stawy zmniejszają obrzęki. Każda sałata tak działa również kapusta pekińska. Listki trzeba przykładać ogonkami na dół, nie wiedzieć czemu okłady z sałaty lepiej wtedy skutkują.

Kapusta – do jedzenia oczywiście.  Porcja duszonej kapusty pokrywa dzienne zapotrzebowanie osoby dorosłej na witaminę A i C. Ponadto zawiera błonnik i potas (patrz maliny). Kto ją jada ma piękne błyszczące włosy.
Pół szklanki surowej, pokrojonej drobno kapusty pekińskiej dodanej do gorącego rosołu z kurczaka skutecznie chroni przed przeziębieniami.
Okłady ze zmiażdżonych listów kapusty łagodzą skutki stłuczenia. Wnuczkom można robić takie okłady na posiniaczone kolanka i łokietki.

Babcia Zosia