Moje pierwsze lanie Drukuj Email
Wpisany przez Marek   
sobota, 13 czerwca 2009 06:05
Moje pierwsze lanie...

Miałem wtedy 4 latka (dzisiaj o 60 więcej). Nie było zabawek, każdy bawił się tym co gdzieś znalazł. Mój kolega z sąsiedztwa miał coś, co było marzeniem chyba wszystkich chłopców. Kółko popychane drutem. To kółko, było przeważnie fajerką z kuchni węglowej, a drut do popychania – pogrzebaczem. Moim jedynym celem w życiu (wtedy) było stać się właścicielem takiej zabawki.
alt
Kuchni węglowej u nas nie było, bo oczywiście  nie było by sprawy… Były natomiast u nas w domu inne „dobra” nadające się do wymiany. Zaprosiłem więc kolegę, właściciela „kółka i drutu” do domu i zaproponowałem mu wymianę. Powiedziałem wybieraj co chcesz. Wybrał… aparat telefoniczny. Nie wiele się zastanawiając odciąłem kabel nożyczkami i dokonałem wymiany. Szczęście moje nie miało granic, do czasu powrotu ojca z pracy. Był lekarzem, których wtedy było jak na lekarstwo. Telefon w domu był mu nieodzowny. Ojciec był na dyżurze 24 godziny na dobę. Konsekwencje mojego „machniom” były oczywiste. Lanie i nakaz odzyskania telefonu. Cudem jakimś telefon znajdował się jeszcze u kolegi, ale jeszcze moment, a poszedł by dalej za… misia. Odzyskałem telefon, żegnając się ze łzami z kółkiem i musiałem koledze dopłacić za to całe zamieszanie rulonikiem dropsów. Straszne przeżycie. Co do misia to mając już chyba 6-7 lat dostałem takiego, małego pluszaka i… mam go do dzisiaj (fot. obok). Była to moja jedyna prawdziwa zabawka przez wiele lat. Czasem go „odwiedzam”…

Marek
Poprawiony: czwartek, 09 stycznia 2014 19:44