Dlaczego nie chudnę ? Drukuj Email
Wpisany przez Anna Bielska   
niedziela, 17 lutego 2013 15:40
Dlaczego nie chudnę?

Mówi się, że mniej obecnie jadamy niż nasze babcie, a mimo to coraz więcej spośród nas cierpi na nadwagę. Dlaczego tak się dzieje? Czy możliwe aby głównymi przyczynami tego było życie w stresie, hormonalna kuracja zastępcza i picie dużej ilości wody?
Iwona

W 2012 roku ogłoszono wyniki największego badania sytuacji ludzi starszych w Polsce. Projekt nosił nazwę PolSenior. Był on już szeroko omawiany, tutaj przypomnę jedynie, że  z raportu wynikło to, co widać gołym okiem, że bardzo rozpowszechniła się wśród nas - seniorów otyłość. Ponad połowa mężczyzn i jeszcze więcej kobiet (odpowiednio 55% i 64%) zaczyna tyć na przedpolu starości, czyli w wieku 55 – 59 lat i z wiekiem przybywa im kilogramów. Czy to jest powód do zmartwienia?
Tak, i to duży, gdyż otyłość zwiększa ryzyko wszystkich chorób, które odbierają nam możność sprawnego życia na emeryturze i przyspieszają naszą śmierć.  Są to przede wszystkim choroba wieńcowa, cukrzyca i niektóre nowotwory.
Wato więc bardzo uważać, aby nie utyć po pięćdziesiątce, a jeśli już to się stało – warto schudnąć bez względu na to ile ma się lat.
Nie istnieje cudowna dieta odchudzająca, czyli taka po której każdy człowiek szybko i skutecznie traci nadwagę. Każdy z nas tyje z innych powodów, dlatego dobrze jest, aby dietę ustalił specjalista, często wystarczy porozmawiać o tym z lekarzem pierwszego kontaktu. Człowiek całkiem zdrowy bez problemu straci trzy kilo w ciągu miesiąca, jeśli przestanie się przejadać, ograniczy w posiłkach tłuszcze i słodycze oraz zacznie być bardziej aktywny fizycznie (wystarczą długie spacery szybkim krokiem co drugo dzień).

Pani Iwona pyta w swoim liście o pewne utarte opinie na temat tycia i chudnięcia. Odpowiem teraz na nie.
Otyłość bierze się z nadmiaru jedzenia. Wtedy to dostarczamy organizmowi więcej energii niż jej wydatkujemy. Ten nadmiar odkłada się w naszych tkankach w postaci tłuszczu.

Sam stres nie może być przyczyną tycia. Osoba żyjąca w stresie wtedy tyje, gdy „zajada” stres, czyli pociesza się jedzeniem – przeważnie słodyczami. Trzeba znaleźć inny sposób na rozładowanie stresu np. wysiłek fizyczny, wyjście do kina, do muzeum, na wystawę, na zajęcia dla seniorów itp. Można też stosować wybiegi oszukujące apetyt, np. chrupać surowe warzywa (cykorie, seler naciowy) napić się wody, umyć zęby.

Hormonalna kuracja zastępcza nie powoduje tycia, jednak pod wpływem tabletek czasem dochodzi do zatrzymania wody w organizmie. Ciało kobiety staje się wtedy pulchne, wygląda jak bułeczka pięknie wyrośnięta na drożdżach.  Jest to indywidualna reakcja każdej z nas na konkretny lek. Jeśli on powoduje takie „działanie uboczne” to trzeba powiedzieć o tym ginekologowi i poprosić o zmianę leku. Jest ich naprawdę dużo.
Ponadto, gdy tak właśnie tyjemy (jakby od wody i na bułeczkę) to musimy zrobić sobie badania poziomu hormonów tarczycy. Często bowiem, tego rodzaju otyłości towarzyszy (i powoduje ją) niedoczynność tarczycy.
Przestrzegam przed braniem środków odwadniających bez porozumienia z lekarzem. Zatrzymanie wody może mieć wiele przyczyn, a wśród nich także związek z poważnymi schorzeniami – niewydolnością krążenia, chorobami wątroby i nerek.

Anna Bielska – internista na emeryturze


Poprawiony: sobota, 11 stycznia 2014 12:41