Zdrowa egoistka - nowy model Babci PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zofia Zubczewska   
wtorek, 07 czerwca 2011 11:20

Zdrowa egoistka – nowy model Babc

Kochani Dziadkowie, proszę Was, abyście wtedy, gdy napadnie Was chętka na poświęcenie się dla dzieci lub wnuków najpierw pomyśleli o sobie, potem przespali się z decyzją, a na koniec wybarli rozwiązanie…najlepsze dla siebie.

Dziadkowie, a zwłaszcza babcie mają skłonności do poświęceń. Poświęcamy się bo:

 

w ten sposób możemy coś dać dzieciom i wnukom, najczęściej chodzi tu o czas albo pieniądze, ale też przestrzeń życiową. Np. babcia przeprowadza się do mniejszego pokoju w mieszkaniu, po to, aby wnuczkowi było wygodniej w jej  dotychczasowym – większym. Babcia więc przez ostatnie lata swego życia będzie męczyć się w ciasnocie, a wnuczek po staremu będzie buszował po całym domu; a po kilku miesiącach cała rodzina zapomni o geście babci, więc przestajnie też cenić jej poświęcenie.

Wystrzegajcie się szybkich pożyczek np. na wakcje dla wnuczka. Taka pożyczka jest wysokooprocentowana co oznacza, że będziecie musieli oddać dużo więcej (o 20 i więcej procent) pieniędzy niż pożyczyliście. Spłaty są oczywiście rozciągnięte w czasie, dokonuje się je ratami lecz to oznacza, że przez rok będziecie żyć w prawdziwej biedzie, może zrezygnujecie z lepszego jedzenia lub lekarstw (ciągle w ramach poświęceń dla rodziny) co pogorszy waszą kondycję, a wnuczek we wrześniu nie będzie już pamiętał, gdzie był na obozie.

I co, warto się w ten sposób poświęcać?

●zależy nam, aby dzieci miały jak najmniej z nami kłopotu. W takich przypadkach wpadamy w szpony reklam namawiających emerytów do ubespieczeń na życie.

Jeśli czujemy się już co raz mniej samodzielni, uważamy że stajemy się co raz większym ciężarem dla rodziny i wiemy, że sytuacja będzie się pogarszać, to najlepszym wyjściem jest przeprowadzenie się do domu (pensjonatu) opieki. Wiem, że boimy się tzw. domów straców, jednak czasy się zmieniają i miejsca te robią się co raz bardziej przyjazne dla starych ludzi. Powiecie, że kosztują. Ale pielęgnacja w domu też kosztuje, a ponadto wyczerpuje siły i męczy psychicznie nasze dzieci, które przecież również są co raz starsze. Decyzja o przeprowadzce do domu opieki powinna wyjść od nas, nie od dzieci.

 

Zupełnie bezsensowne jest ubezpieczanie się na życie. W reklamach mówią, że ubezpieczenie to uchroni naszych bliskich przed wydatkami na nasz pogrzeb, wypłacane jest ono po naszej śmierci.

 

 

Dlaczego mielibyście się tym przejmować? Jesteście przecież emerytami i rodzina otrzyma zasiłek pogrzebowy, pokrywający koszty pochówku. Jest on co prawda niższy o dwa tysiące złotych (wynosił ponad 6 tysięcy, a od 1.03.2011 roku po cięciach oszczędnościowych tylko 4 tysiące). Tak się składa, że na przełomie 2010 i 2011 roku miałam w rodzinie dwa pogrzeby. Koszty pierwszego pokrywaliśmy ze starego zasiłku. Starczyło na wszystko, łącznie z kwiatami zamówionymi w zakładzie pogrzebowym. Drugi, odbył się w kwietniu miał identyczną oprawę lecz już nie starczyło na wieńce. Właściel zakładu powiedział nam jednak, że gdyby pochówek poprzedzała kremacja zwłok starczyłoby na kwiaty. Kremacja jest tańsza niż tradycyjny pogrzeb w trumnie. Wypływa stąd jedyny rozsądny  wniosek: zamiast pozbawić się ostatnich groszy, wydając je na ubezpieczenie na życie, zażyczcie  sobie kremacji, wtedy koszt pogrzebu pokryty zostanie z zasiłku wypłacanego przez ZUS.

●przejmujemy opiekę nad wnukami, gdyż uważamy, że trzeba je ochronić przed nieodpowiedzialnymi rodzicami. Dzieci powinny być wychowywane przez swoich rodziców – zapamiętajcie to sobie. Może wam się niepodobać jak karmi je synowa, abo jak bawi się z nimi zięć, ale musicie to akceptować jeśli zależy wam, aby atmosfera w rodzinie była przyjazna, a wnuczki wyrastały w otoczeniu osób szanujących się.

Zdarzają się niestety sytuacje ekstremalne – np. rodzice wpadają w uzależnienie od alkoholu, albo w chorobę czy tym podobne nieszczęścia. Dziadkowie nie mogą stać wtedy z boku, muszą się włączyć w ratowanie wnuczków. Jak to robić? Rozsądnie i z umiarm, bez histerii – ta rada jest trudna do wprowadzenia w życie. Boimy się przecież o to, co się stanie z naszymi dziećmi i wnuczkami. Sytuację pogarsza to (zwłaszcza w przypadku alkoholizmu czy narkomanii) że staramy się cały ten problem utrzymać w tajemnicy. Nie chcemy, aby wnuczki wytykane były palcami.

Proszę, nie zamykajcie się w domu ze swoimi nieszczęściami, mogą was one przytłoczyć. Poszukajcie pomocy na zewnątrz w grupach anonimowych alkoholików, w gminie w komórkach pomocy społecznej, u szkolnego pedagoga. Ktoś się zawsze znajdzie – ktoś z kim można pogadać i usłyszeć jak sobie radzić w zaistniałej sytuacji. Nie bierzcie na swoje barki ciężaru ponad siły, bo co się stanie z waszymi wnuczkami, gdy was zabraknie?

  

Zatem jeszcze raz przypominam Babciom – zanim poświęcicie się dla rodziny, pomyślcie o sobie lub zapytajcie Dziadka, co on sądzi o Waszych zamiarach. Mężczyźni nastawieni są bardziej egoistycznie niż my, kobiety i częściej niż byśmy były skłonne przyznać, mają w tym rację. Bieżmy więc pod uwagę to ich nastawienie na własną wygodę. Starość to ostatni moment, gdy możemy nauczyć się zdrowego egoizmu, nazywanego teraz asertywnością.

 

 

Zofia Zubczewska – babcia kulejąca na drodze ku asertywności, której przewodnikiem jest Zrzędliwy Dziadek

 


 
Poprawiony: wtorek, 07 stycznia 2014 21:21