O szczepieniach bez uprzedzeń
Wpisany przez Zofia Zubczewska   
piątek, 24 stycznia 2020 17:24

O szczepieniach bez uprzedzeń

Nie znamy świata bez szczepionek. Tylko z opisów wiemy jak często i poważnie dzieci chorowały na ospę wietrzną czy koklusz, ile tragicznych skutków pozostawiała po sobie błonica, różyczka, polio... Dzisiaj przed chorobami tymi (oraz wieloma innymi) chronią szczepienia, lecz wirusy wywołujące choroby zakaźne ciągle występują w przyrodzie, dlatego szczepienia nadal są ważne.


 

Polskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego prowadzi kampanię pod nazwą „Szczepienia są ważne”. „Babcia Polka” przyłącza się do tej kampanii. Ja osobiście, nigdy nie miałam wątpliwości co do roli szczepienia, nie tylko dlatego, że dowiedziałam się czym są szczepionki, ale tez dlatego, że otarłam się o świat bez szczepionek. Miałam w szkole koleżanki nie sprawne po przechorowaniu na polio (czyli chorobą Hainego – Medina), sama zaś musiałam kilka tygodni spędzić w szpitalu z powodu błonicy (dawniej szkarlatyny). W moim przypadku błonica przeszła bez śladu, ale dziewczynka, która leżała ze mną na sali, ogłuchła. Dzisiaj rodzice nie muszą się bać tych chorób (i wielu innych), ani ich skutków o ile zaszczepią swoje dzieci. Fakt, że nie wiemy już jak te choroby wyglądają, daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Zapominamy, że szczepionki są najważniejszym osiągnięciem medycyny w dziejach ludzkości. To dzięki nim malutkie dzieci nie umierają na choroby wywoływane przez wirusy i bakterie. Dzięki nim nie ma epidemii wyludniających całe regiony. Jeśli więc stykam się z kimś kto kwestionuje wartość szczepień, to wiem że mam do czynienia z człowiekiem, który nie rozumie czym są szczepionki i jak działają.

Byłam na debacie zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego i oprócz stwierdzeń, które już przedstawiłam także jako własne dodam te, które szczególnie zapamiętałam.

Szczepienie się jest obowiązkiem wobec siebie i wobec społeczeństwa, tak powiedział (między innymi) Jarosław Pinkas, doktor medycyny, Główny Inspektor Sanitarny. Specjalnie nawet nie rozwodził się nad tym stwierdzeniem, bo przecież jest oczywiste, że człowiek zaszczepiony nie choruje, a nie chorując, nie rozsiewa wokół siebie zarazków, które mogłyby zaszkodzić innym. W szczepionkach znajdują się bowiem uśmiercone drobnoustroje, a często tylko fragmenty ich komórek, w ilości najmniejszej jaka jest potrzebna do wywołania reakcji obronnej organizmu ludzkiego. Reakcja ta jest całkowicie naturalna, taka sama jak w przypadku zetknięcia się z każdym zarazkiem. Polega na tym, że układ immunologiczny wytwarza przeciwciała, których zadaniem jest zwalczanie białka wirusa bądź bakterii zawartego w szczepionce. Przeciwciała te pozostają we krwi, przeważnie na całe życie, gotowe do zwalczania choroby zakaźnej. Dziecko zaszczepione może się zetknąć w przyszłości np. z wirusami polio i nawet tego nie poczuje. Wirusy zostaną zniszczone przez przeciwciała stojące na straży jego zdrowia właśnie dzięki temu, że w dzieciństwie zostało zaszczepione.
Szczepienia padły ofiarą własnego sukcesu, ponieważ są niezwykle skutecznym i prostym w zastosowaniu sposobem ochrony naszego zdrowia, lecz ich działania nie można zobaczyć gołym okiem – powiedział Andrzej Fal, profesor medycyny, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. Robimy jeden zastrzyk i choć nie widzimy dobroczynnych skutków tego działania, to przynosi ono korzyści zdrowotne na całe życie, gdyż zaszczepiony człowiek (dziecko lub dorosły) nie choruje, nie zaraża innych, a także nie stanowi zagrożenia dla osób (zwłaszcza dzieci), które zaszczepić się nie mogą.
Pomyślałam w tym miejscu o szczepieniach w ten sposób: aby nie osłabić swego zdrowia poprzez utycie, muszę bezustannie dbać o swoją dietę, bardzo jest to uciążliwe; aby zachować sprawność fizyczną – ćwiczę prawie codziennie, często zmuszam się do tego; ale żeby nie zachorować na zapalenie mózgu przenoszone przez kleszcze wzięłam tylko trzy zastrzyki-szczepionki na przestrzeni czterech lat.
Pan Profesor wyraził żal, że fala krytyki szczepień opóźniła sukces jaki moglibyśmy odnieść w zwalczaniu chorób zakaźnych, np. niemal wyeliminować zachorowania na polio, czy meningokoki (przypomnę, że powodują one zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz posocznicę u małych dzieci). Przekazał nam też optymistyczną wiadomość, że zainteresowanie szczepieniami wzrosło o 7%, co dobrze wróży na przyszłość.
Mamy w Polsce tylko najlepsze szczepionki czyli najbardziej skuteczne i najbardziej bezpieczne. O bezpieczeństwie szczepionek należy dodać i to, że nie ma oraz nie może być szczepionek niebezpiecznych. Różnice w jakości szczepionek produkowanych przez różne firmy są minimalne – oświadczył pan Ernest Kuchar, doktor pediatrii, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Oczywiście zdarzają się mali i dorośli pacjenci, którzy nie mogą się zaszczepić ze względu na swoje, zazwyczaj poważne, problemy zdrowotne; ale ci którzy są zdrowi szczepiąc się, chronią te osoby, praktycznie bezbronne wobec zetknięcia się z chorobą zakaźną.
Szczepienia są lepsze niż naturalne przechorowanie choroby, mówił dr. Kuchar. Nie wiem, czy jakiś rodzic ma odwagę dyskutować z tym stwierdzeniem po modzie na „ospa-party”, która zakończyła się zgonem dwójki malutkich dzieci, „naturalnie” zarażonych ospą wietrzną od dziecka chorującego. „Naturalna” ospa zaatakowała z całą swą zjadliwością, szczepionka nie jest w stanie tak zadziałać. Po pierwsze szczepionkę podaje się wtedy, gdy dziecko (lub dorosły człowiek szczepiący się np. przeciwko grypie) jest w dobrej kondycji. Po drugie szczepionka zwiera tylko tyle materiału biologicznego drobnoustrojów aby spowodować wytworzenie przeciwciał przez układ odpornościowy pacjenta. Czyli szczepionka nie powoduje choroby, a skoro nie powoduje choroby to również nie grozi powikłaniami charakterystycznymi dla wszystkich chorób zakaźnych. Np. w przypadku ospy wietrznej mogą to być stany zapalne opon mózgowych, ucha środkowego płuc i inne. Różyczki – bezpłodność u chłopców. 30% przypadków odry przebiega z poważnymi powikłaniami, które mogą skutkować osłabieniem odporności dziecka na całe życie.

Wybierając szczepienie, wybieramy czas, miejsce oraz intensywność kontaktu dziecka z chorobą w taki sposób, że kontakt ten przynosi korzyści dla jego organizmu.

W XXI wieku wzrosła liczba zachorowań z powodu pneumokoków czyli bakterii nazywanej dwoinką zapalenia płuc. Doktor Aneta Górska-Kot pediatra opowiadała o przypadkach, gdy walka z pneumokokami trwała wiele tygodni, kosztowała tak dużo pieniędzy, że nie ma sensu wymieniać wysokości kwot. Podsumujmy więc: mnóstwo cierpienia dziecka i jego rodziny, które można by uniknąć (jedno z dzieci ma zniszczone nerki, jest już dializowane, czeka w kolejce na przeszczep). Mnóstwo pieniędzy, których brakuje przecież w lecznictwie. A wszystko przez to, że dzieci nie były zaszczepione.
Do tych uwag na temat egoizmu osób nie szczepiących siebie i swoich dzieci Robert Gniazdowski, profesor prawa, współtwórca Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej dodał ciekawą uwagę wziętą z „innej beczki”, bo nie medycznej. Powiedział on, że wśród wielu badań socjologicznych bada się też skłonność do ryzyka poszczególnych społeczeństw. Otóż my Polacy łatwo podejmujemy ryzyko, dlatego niektórzy z nas rezygnują ze szczepień. Kombinują: a może się uda, a może właśnie moją rodzinę ominą pneumokoki czy inne drobnoustroje. Liczą też na coś, co Pan Mecenas nazwał efektem pasażera na gapę, żerują bowiem na tym, że większość dzieci jest zaszczepiona, czyli bezpieczna dla ich dziecka. Lekarze na tego rodzaju myślenie odpowiedzą, że osoby nieszczepione stanowią potencjalną pożywkę dla drobnoustrojów, które mogą w nich rozwijać się, wytwarzając nowe szczepy. Podano przykład pneumokoków. Pierwsze szczepionki przeciwko tym bakteriom zawierały tylko trzy typy, najczęściej występujące w naszym kraju. Szczepionka nie była popularna z czego bakterie skorzystały, a zatem współczesna szczepionka musi już zawierać kilka typów.

W 2022 roku mają się znaleźć w kalendarzu szczepień szczepienia dziewczynek przeciwko HPV – wirusowi brodawczaka ludzkiego, a w późniejszych latach także chłopców.

Wirus ten stanowi najpoważniejszy czynnik ryzyka wystąpienia raka szyjki macicy i raka gardła oraz krtani. Mamy w Polsce najwyższy w Europie wskaźnik zachorowalności na raka szyjki macicy i najwięcej zgonów z tego powodu. W innych krajach europejskich problem został opanowany dzięki szczepieniom.
Przed napisaniem tego artykułu zerknęłam na strony internetowe, żeby sprawdzić, co tam słychać u przeciwników szczepień. Odniosłam wrażenie, że głównym tematem ich artykułów jest walka z przymusowymi szczepieniami, do których zaliczają szczepienia obowiązkowe. Otóż pan Robert Gniazdowski wyjaśnił, że wprowadzenie szczepień obowiązkowych jest zgodne z konstytucją, leży w interesie całego społeczeństwa, nie narusza praw obywateli ale nie znaczy to, że można kogoś zaszczepić na siłę. Takie postępowanie jest sprzeczne z konstytucją. Można namawiać do szczepień (co ja właśnie czynię), stosować zachęty ekonomiczne (seniorzy mają darmowe szczepienia przeciwko grypie), stwarzać sprzyjające warunki (ogłaszanie tzw. dni szczepień) a nawet wymagać, by dziecko w przedszkolu przebywało jedynie wśród zaszczepionych kolegów (co oznacza, że nie zaszczepieni muszą poszukać innego przedszkola); ale łapać i szczepić – nie, nie wolno. Nikt tego nie robi. Wszyscy o tym wiedzą, nie ma więc o co kruszyć kopii.
Tekst – Zofia Zubczewska
Zdjęcia – Stefan Zubczewski

Poprawiony: piątek, 24 stycznia 2020 17:57