Fakty o pedałach wspomaganych elektrycznie Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
niedziela, 15 kwietnia 2018 09:36

Fakty o pedałach wspomaganych elektrycznie

Czy to prawda, że jazda na rowerze elektrycznych zwalnia z konieczności pedałowania? Czy pojazd ten jest czymś w rodzaju motorynki? Przejechałam się na nim. Zaskoczył mnie. Rower ze wspomaganiem elektrycznym ułatwia pedałowanie, ale go nie zastępuje. Poza tym ładnie wygląda.

Na warszawskim Powiślu przed restauracją Zachodni Brzeg, w słoneczne przedpołudnie 11 kwietnia 2018, marka rowerów miejskich Le Grand zorganizowała spotkanie poświęcone rowerowym trendom oraz zaprezentowała premierową linię Electric, czyli stylowych, miejskich rowerów... elektrycznych. Spotkanie poprowadziła dziennikarka i prezenterka Dorota Gardias oraz Kacper Sosnowski, pomysłodawca marki Le Grand.

Rower elektryczny nie zwalnia z naciskania na pedały

Wśród rowerzystów, którzy nie mieli dotąd okazji jeździć na rowerze elektrycznym panuje przekonanie, że na tego rodzaju rowerze się „nie zmęczą”, gdyż w zasadzie nie trzeba pedałować. Ale jeśli tak jest, to po co kupować taki rower? Lepsza byłaby motorynka. Przyznam, że myślałam podobnie do czasu, gdy przejechałam się na eBiku, testując zaprezentowany na "śniadaniu prasowym" rower elektryczny eLille3. Efekty zaskoczyły mnie. Rower ruszył dzięki sile moich mięśni lecz po krótkim rozpędzie włączyło się wspomaganie elektryczne (co się wyczuwa). Musiałam jednak pedałować dalej. Gdybym pojechała w teren, wspomaganie to ułatwiło by mi wjechanie pod górkę, czy pokonanie długiego dystansu. Może być regulowane (co jest bardzo łatwe) czyli dostosowane do kondycji i potrzeb rowerzysty ( nie każdy przecież pragnie się umęczyć na rowerze). Zatem pojazd na dwóch kołach jedzie dzięki sile naszych mięśni, ale wkładana w ten wysiłek praca może być różna. Możemy zmęczyć się mniej lub więcej, ale zawsze... musimy pedałować, gdyż rower ze wspomaganiem elektrycznym ułatwia pedałowanie, ale go nie zastępuje!

Dla kogo rower elektryczny?

Pomysłodawca marki, Kacper Sosnowski, opowiadając o korzyściach z jazdy na rowerze elektrycznym, zwrócił uwagę, że błędem jest uznawanie go tylko za rower np. dla gadżeciarzy, którzy lubią testować technologiczne nowości, albo osób starszych, które mogą mieć słabszą kondycję lub kłopoty ze stawami. Spokojnie mogą jeździć na nim również osoby pędzące rano do pracy i chcące uniknąć korków czy też ci, którzy chcą jeździć częściej i dalej np. podmiejska wycieczka nawet do 120 km nie będzie już wyzwaniem dla tych z najlepszą kondycją, ale dla każdego posiadacza roweru ze wspomaganiem elektrycznym. Zaprezentowany na spotkaniu eLille3 wygląda zupełnie jak stylowy rower miejski i jedynie co na pierwszy rzut oka odróżnia go od „zwykłego” roweru to bateria umieszczona na bagażniku. Przejechałam się na dwóch typach rowerów elektrycznych. Pierwszy miał silnik umieszczony centralnie, zintegrowany z pedałami; drugi posiadał silnik w przedniej piaście , czyli miał przedni napęd, jak, nie przymierzając, samochód marki TRABANT. Na pierwszym jechało mi się zupełnie normalnie, nie licząc oczywiście odczuwalnej pomocy w naciskaniu na pedały. Drugi mnie zaskoczył, gdyż na zakręcie przedni napęd "wyciąga" rowerzystę z łuku, rower wyraźnie przyspiesza na co nie jest się przygotowanym i do czego na pewno trzeba sie przyzwyczaić. Dowiedziałam się też, że wspomaganie elektryczne wyłącza się, gdy rowerzysta przekracza szybkość 25 km/h. Baterie trzeba doładowywać mniej więcej co 120 km.

Tymczasem za granicą...

Dorota Gardias i Kacper Sosnowski przedstawili uczestnikom dane dotyczące popularności rowerów elektrycznych w krajach Europy Zachodniej. Okazuje się, że rowery te w takich państwach jak np. Austria czy Szwajcaria stanowią już ponad 20 proc. ogólnej sprzedaży, natomiast w ojczyźnie dwóch kółek, czyli Holandii – już co trzeci kupowany rower to eBike. Ciekawostka – najwięcej fanów rowerów ze wspomaganiem elektrycznym mieszka w... Belgii, w której nawet 39 proc. sprzedawanych pojazdów na dwóch kołach to rowery elektryczne. Pan Kacper Sosnowski wyraził przekonanie, że trend ten ma szansę przyjąć się również w Polsce.

Uwagi Babci Polki

Podobały mi się te rowery. Wygodnie mi się na nich siedziało. Bardziej przyjazny wydał mi się rower z silnikiem centralnym. Myślę, że świetnie się jeździ na takich pojazdach. Babci czy dziadkowi nie grozi przemęczenie się, nie wskazane w naszym wieku. Minusem eBika jest jego cena. Zaczyna sie od czterech - pięciu tysięcy złotych. W związku z tą "zaporową" dla mnie ceną wpadłam na pomysł, który zamierzam przekazać mojej rodzinie przy najbliższej okazji, gdy będą mnie pytać co chcę dostać na urodziny lub pod choinkę. Powiem żeby zrobili zrzutkę na rower elektryczny. Dlaczego nie? Przecież na szczególnie drogie prezenty, które wręczmy dzieciom przystępującym na przykład do Pierwszej Komunii, lub biorących pierwszy ślub składamy się. Na babcię obchodzącą okrągłe "siąte" urodziny też można się złożyć, podobnie zresztą jak na dziadka.


Opracowała Zofia Zubczewska - fot.Gamma PR