"W co się bawić?- bez smartfona też jest fajnie" - o książce Drukuj Email
Wpisany przez S.Z.   
czwartek, 22 lutego 2018 08:18

TRADYCJA KONTRA NOWOCZESNOŚĆ – W CO SIĘ BAWIĄ DZIECI?

Przeciętne dziecko spędza aż 7 godzin i 38 minut w Sieci - smartfon lub tablet w ręku – oto obraz naszego młodego pokolenia. Już kilkulatki znakomicie serfują po Internecie, wyszukując gier oraz bajek do oglądania. Nowoczesne urządzenia tak pochłonęły nasze pociechy, że zapomniały, czym są tradycyjne zabawy w berka, chowanego czy ciuciubabkę. Negatywne skutki uboczne tej sytuacji są już widoczne. W trosce o prawidłowy rozwój naszych pociech - warto je zachęcać do tradycyjnych zabaw pobudzających kreatywność oraz kształtujących wyobraźnię. Ale jak to zrobić, jeśli wirtualny świat jest tak wciągający?


Zabawa jest wpisana w beztroskie czasy dzieciństwa. Dzięki niej dzieci zaspokajają swoje potrzeby, poznają rówieśników, nawiązują pierwsze przyjaźnie czy uczą się zachowań społecznych. To ona pobudza kreatywność, wyobraźnię oraz rozwija nowe umiejętności i pamięć. Nic dziwnego, że dorośli szukając nieszablonowych rozwiązań, wracają do najmłodszych lat i aktywności, które sprawiały im przyjemność.

Czy dobra zabawa jest możliwa bez smartfona?

Odeta Moro – mama, dziennikarka, w swojej pierwszej książce „W co się bawić. Bez smarftona też jest fajnie” ukazała dawny świat dziecięcych i kreatywnych zabaw. Ze swoimi rozmówcami wspomina, jak świetnie się oni bawili grając w zbijaka, gumę, klasy czy bierki. Udaje się w sentymentalną podróż w czasie, by znowu zagrać w kapsle, cymbergaja na guziki i chowanego.
- Pamiętam, że jako dziecko z moim podwórkowym gangiem nigdy się nie nudziłam. Ilość zabaw, nowych pomysłów, zaskakujących kombinacji była tak ogromna, że każdy dzień przynosił coś nowego. Ponieważ nie mieliśmy wielu zabawek, sami byliśmy zmuszeni do wymyślania nowych zabaw - i tak ze zwykłego kija chłopaki strugali pistolety, a my z kilku szmatek potrafiliśmy zrobić lalkę. Kreatywności i inspiracji nam nie brakowało. - mówi Odeta Moro. Dodaje: - Postanowiłam spisać zabawy mojego dzieciństwa, zaprosiłam do podzielnia się tymi wspomnieniami także moich znajomych. Dzięki tym wszystkim opowieściom udało mi się zebrać pomysły na kolejne zabawy, ale też pokazać, jak wyglądał świat bez komputerów, smartfonów i Internetu. Myślę, że moja książka zainspiruje rodziców i same dzieci – aby wyłączyć laptopy i smartfony, wyjść na świeże powietrze i pobawić się w te stare, zapomniane, tradycyjne zabawy. - mówi Odeta Moro.

Jak obecnie bawią się nasze pociechy?

Niestety, współczesny świat dzieci to w większości świat wirtualnych znajomych, gier komputerowych, pełnych krwi, agresji i „morza” wyzwisk. Nasze pociechy nie grają z rówieśnikami w ziemniaka czy ciuciubabkę, a żyją w świecie swoich nierealnych bohaterów - wcielają się w nich i stają się tacy jak oni. Młode pokolenie niemal całe godziny spędza w cyberrzeczywistości z dżojstikiem w ręku. Nawet kilkulatki wiedzą już, jak włączyć laptopa, znaleźć w Sieci grę i w nią zagrać. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez amerykański instytut Kaiser Family Foundation, dzieci w Sieci spędzają średnio aż 7 godzin 38 minut dziennie . Nowoczesne urządzenia pochłaniają za dużo czasu naszym pociechom, a skutki uboczne są już widoczne.
- Wielogodzinne siedzenie przed komputerem utrudnia kształtowanie prawidłowych relacji interpersonalnych, opartych na wymianie emocjonalnej. Doprowadza do nieumiejętności skutecznego komunikowania potrzeb, uczuć i myśli oraz rozwiązywania sytuacji konfliktowych. - mówi dr Hilarie Cash, współzałożycielka i dyrektorka pierwszego w USA stacjonarnego oddziału leczenia osób uzależnionych od komputera – reStart. Dodaje: Długotrwałe epizody grania prowadzą do kłopotów ze snem, koncentracją i nauką. Brak właściwego odpoczynku staje się źródłem stresu i frustracji. Zła postawa ciała prowadzi do chorób kręgosłupa. Dzieci zwykle zatracają naturalną chęć do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Dodatkowo gracze źle się odżywiają, często mają nadwagę lub niedowagę .

Odrobina wyobraźni i szczere chęci – to klucz do sukcesu!

Dzieci to wulkany energii, potrzebują ruchu, bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami. Warto je zachęcać do aktywnego spędzania wolnego czasu, który rozwinie ich kreatywność i wesprze ich prawidłowy rozwój. Bezcenna jest tu postawa rodziców, którzy zamiast włączyć dziecku kolejną bajkę, znajdą czas, by nauczyć je swoich zabaw z dzieciństwa, pokażą, że istnieje świat z dala od laptopa czy smartfona
- W codziennym poznawaniu świata pomocny jest odpowiedni strój, dostosowany do rodzaju i miejsca zabawy. Wygodny dres, trampki i skarpetki dadzą możliwość niczym nieskrępowanej zabawie. Firma Wola tworząc kolejne serie skarpetek, dba o to, by chroniły stopy dzieci nawet podczas najbardziej szalonych zabaw, wypraw, czy to sportowych czy domowych – mówi Karolina Kochańska, brand manager firmy Wola, produkującej skarpetki dla całej rodziny. Dodaje: Uczmy więc dzieci, że mogą jak MacGyver zrobić coś z niczego i dobrze się przy tym bawić. Bawmy się razem z nimi.
Na łamach książki swoimi wspomnieniami z dzieciństwa podzielili się m.in. znani aktorzy, muzycy czy sportowcy: Cezary Pazura, Karol Okrasa, Robert Korzeniowski, Robert Makłowicz, Jarosław Kret, Kayah, Natasza Urbańska, Grażyna Wolszczak, Michał Piróg, Maciej Orłoś, Mateusz Damięcki oraz Joanna Krupa. Ich historie pokazują, że można przeżyć radosne dzieciństwo z dala od wynalazków nowoczesności.

/źródło - Wola.BP/