GENOdieta a nauka... Drukuj Email
Wpisany przez S.Z   
sobota, 28 lutego 2015 00:04

GENOdieta a nauka - na ile potwierdzona jest ta metoda?

O tym, że geny decydują o kształcie naszej sylwetki wiemy od dawna - to w nich zapisane jest między innymi to, czy mamy predyspozycje do tycia, czy nie. Jedni z nas bezkarnie mogą zajadać pizzę, makarony i ciastka, ciesząc się przy tym nienaganną figurą, innym wystarczy dodatkowy pączek a ich obwód w biodrach już poszerzy się o kolejny centymetr. Ale czy dietą stworzoną pod dyktando genotypu można owe predyspozycje oszukać?

Zgodnie z ustaleniami uczonych z londyńskiego Imperial College, naszą figurą dyryguje 13 genów, z czego pierwsze skrzypce odgrywają te, które składają się na chromosom 16. Jakie życie byłoby piękne, gdybyśmy wszyscy go posiadali... Niestety, tak nie jest. A szkoda, bo jak dowiodły badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii oraz w Szwajcarii - brak tego fragmentu genu zwiększa nasze predyspozycje do tycie aż 43 krotnie!

Za w czepku urodzonych mogą się uważać ci, którzy posiadają dodatkowy „gen szczupłości" - taki miły nadbagaż ma tylko jedna na dwa tysiące osób. Poznacie ją po tym, że niezależnie od tego, czy pije tylko wodę i podjada surowe warzywa, czy pałaszuje fast food, makaron i czerwone mięso - utrzymuje wiotką sylwetkę... Choć i genetycznym chudzielcom odradza się zajadanie wszystkiego, co popadnie - zdrowa dieta to klucz nie styl do dobrej sylwetki, ale do dobrego samopoczucia oraz długowieczności. Codzienne menu nie powinno być przypadkowe - musimy oprzeć je na wiedzy i świadomości. Skąd tę wiedzę wziąć? Tu znów pomoże nam genetyka!

Geny decydują nie tylko o tym, czy jesteśmy szczupli, czy okrąglejsi, ale - w przypadku osób pozbawionych genu szczupłości - jak i od czego tyjemy. Jedni zaokrąglają się po węglowodanach: makaronach, pieczywie i ciastach, inni - jeśli w swoim menu mają za dużo tłuszczów, na przykład w postaci serów, oliwy, awokado i potraw smażonych. Na szczęście badania DNA dosłownie każdego dnia posuwają się do przodu, nasza wiedza w tym zakresie jest coraz pełniejsza. Obecnie coraz większą popularnością cieszą się diety oprarte na testach DNA.

GENOdiety komponuje się po przeprowadzeniu nieinwazyjnego testu DNA. Na podstawie materiału genetycznego, pobranego z wnętrza policzka, określa się, jaka jest nasza konfiguracja genetyczna i czy posiadamy gen szczupłości. Jeśli nie - sprawdzane jest, jaki kod reguluje nasz metabolizm - czy lepiej spalamy tłuszcze, węglowodany, czy może mamy problem z metabolizmem obu tych składników pokarmowych. Na podstawie wyniku badania dietetyk układa indywidualną dietę, dopasowaną do naszego materiału genetycznego, wieku i trybu życia. Na efekty nie trzeba długo czekać - już po miesiącu poprawia się nie tylko sylwetka, ale też ogólne samopoczucie. Taką GENOdietę stosuje już wiele gwiazd. W Stanach Zjednoczonych jej ambasadorką jest Jessica Alba, w Polsce przyznają się do niej Agnieszka Szulim, Kasia Cichopek, czy Anna Dereszowska.

Za GENOdietą przemawia wszystko, poza ceną. Takie badanie jest zazwyczaj kosztowne - wynika to z jednej strony z ceny komponentów diagnostycznych, z drugiej - z tego, iż większość firm działających w Polsce testy DNA wysyła do zagranicznych laboratoriów. Wyjątkiem jest stołeczna Genosfera, która współpracuje z MedGenem - warszawską kliniką genetyczną. Zaletą badania próbek w kraju jest nie tylko oszczędność pieniędzy, ale także czasu - na wynik czeka się maksymalnie dwa tygodnie.

Czy GENOdieta gwarantuje szczupłą sylwetkę? Tu naukowcy jeszcze się spierają, ale na pewno do niej przybliża, zwiększa też świadomość naszego ciała i naszych możliwości. Największe szanse na sukces mamy, decydując się na kurację kompleksową, jak ta oferowana przez Genosferę - łączącą badania z rozpisaną dietą, indywidualnie komponowanym cateringiem i treningiem.

Więcej na temat diety DNA: www.genosfera.pl

 

/źródło - Sisu.PR.Design.Marketing/