Powrót kuzynów zsiadłego mleka Drukuj Email
Wpisany przez Zofia Zubczewska   
środa, 25 listopada 2009 22:38

Powrót kuzynów zsiadłego mleka

 

W latach naszego dzieciństwa, Kochane Babcie, gdy nabiał przynosiła do domu tzw. baba, część mleka wypijało się od razu, a część nastawiało na zsiadłe.

 

Nikt się specjalnie nie zastanawiał co ono zawiera. Wiadomo było, że jest zdrowe i pyszne zwłaszcza lekko oziębione w piwniczce. Nie wiem, czy pamiętacie, ale nie było wtedy lodówek i mleko odstawione nawet w chłodne miejsce najpierw się „kwasiło” a potem „zsiadało”. No tak, ale to już było i się nie wróci. Po zsiadłym mleku pozostał smak w naszej pamięci oraz  tzw. dobroczynne bakterie, które dodawane są obecnie do różnych wyrobów mleczarskich, robiąc nową, oszałamiającą karierę.

Czym są te bakterie? Organizmami, które żyją wokół nas, w naturalnym środowisku, są czymś tak zwyczajnym i powszechnym jak tlen oraz wodór. I tak jak powietrze wypełnia nasze  płuca, tak one bytują w naszych jelitach. Jest to bardzo liczna grupa najróżniejszych gatunków bakterii. Naukowcy dzielą je na dwie rodziny: Enterobacteriacea i Bacteroidaceae, czym się specjalnie nie musimy przejmować. Dla nas ważne jest to, że bakterie jelitowe pomagają nam zachować zdrowie.

Jak one to robią? Biorą udział w syntezie wielu witamin, a zatem podnoszą odporność organizmu, ułatwiają, a właściwie umożliwiają trawienie celulozy czyli głównego składnika warzyw i owoców, chronią przed inwazją innych bakterii, które mogą być chorobotwórcze. To ostatnie działanie naukowcy opisują jako działanie antagonistyczne. Polega ono na tym, że bakterie dobroczynne, wypełniając jelita sobą i swoimi enzymami, nie dopuszczają do osiedlenia się innych drobnoustrojów, zwłaszcza, że wytwarzają też substancje o charakterze antybiotyków.

W środowisku naturalnym, natomiast, niektóre z tych bakterii przetwarzają surowe mleko tak, że zsiada się ono, albo zamienia w jogurt czy inny napój z którego zresztą można zrobić serek. W takim napoju, o ile nie zostanie poddany pasteryzacji, bakterii dobroczynnych jest całe mnóstwo. W jogurcie (czy innym produkcie) pasteryzowanym po bakteriach pozostaje tylko smak, bo one same giną od wysokiej temperatury. Picie takiego napoju, nie wypełnia naszych jelit dobroczynnymi bakteriami, choć, naturalnie, może sprawić nam przyjemność.

Można zatem powiedzieć, że współczesna nauka zmierzyła i zbadała poczciwe zsiadłe mleko, potwierdzając jego zdrowotne właściwości, znane ludziom od czasów, gdy jakiejś pra,pra…babci skwasiło się mleko. A cała grupę dobroczynnych bakterii jelitowych nazwała probiotykami.

Czy szukać nabiału z „żywymi bakteriami”? Tak, warto to robić, zwłaszcza gdy mamy problemy trawienne lub jesteśmy osłabieni, albo leczono nas antybiotykami. Te ostatnie zabijają bakterie dobroczynne, lub tak zmieniają warunki panujące w jelitach, że bakterie te nie mogą się rozwijać, więc giną. My natomiast cierpimy z powodu  tzw. skutków ubocznych zaleconej przez lekarza kuracji, czyli dostajemy przeważnie grzybicy. Dlaczego? Bo w miejscu opuszczonym przez dobroczynne bakterie zaczynają namnażać się grzyby właśnie.  Czemu dawniej ludzie nie musieli jadać takiego nabiału? Bo mieli na co dzień zsiadłe mleko, lub twarożek domowej roboty i nie znali antybiotyków (pierwszy antybiotyk – penicylinę - zaczęto stosować dopiero podczas drugiej wojny światowej. Od tamtej pory antybiotyki uratowały życie milionom ludzi i nadal ratują. W wielu schorzeniach sa po prostu niezbędne.).

Najlepiej jest kupować produkty, które zawierają całe rodziny dobroczynnych bakterii (napis na etykiecie informuje o kulturze dobroczynnych bakterii). Z takiej mieszaniny organizm sam sobie wybierze te gatunki, które są mu w danym momencie potrzebne. Kontrowersyjny okazał się actimel, zawierający jeden gatunek bakterii (L.casei). Bakterie te giną w jelitach osób ciężko i przewlekle chorych, zatem chorzy ci muszą uzupełnić ich brak spożywając np. actimel. Inni nie muszą tego robić systematycznie, a nawet nie powinni, gdyż mogą przyzwyczaić swój organizm do dostarczania tych bakterii z zewnątrz, a wówczas giną te, które wcześniej same namnażały się w jelitach.

W zsiadłym mleku znajdują się głównie bakterie kwasu mlekowego (Laktobacillus acidophilus), te same, które zawarte są w lekach (np.trilac) osłaniających jelita przed szkodliwym wpływem antybiotyków, a także w najnowszym produkcie Piątnicy, twarożku.  Bakterie te rozkładają laktozę na kwas mlekowy dzięki czemu powstaje w jelitach najlepsze środowisko dla rozwoju dobroczynnej flory jelitowej. Wystarczy, że kwas mlekowy zaniknie z naszego przewodu pokarmowego na pięć dni, aby dobroczynne mikroorganizmy zaczęły wymierać, co szybko odbije się na naszym samopoczuciu i zdrowiu.

No cóż, nie ma zsiadłego mleka ale są inne produkty z „acidophillusem” – warto po nie sięgać.

Zofia Zubczewska