"Czerń kruka" - recenzja książki Drukuj Email
Wpisany przez Gaina   
czwartek, 22 sierpnia 2013 20:11

"Czerń kruka" - recenzja książki Ann Cleeves


Dziewczyna na śniegu, oczywiście martwa
W samotnym domu, na dalekich Szetlandach mieszkał staruszek Magnus Tait. Nikt go nigdy nie odwiedzał, porozmawiać mógł tylko ze swoim oswojonym krukiem, którego nauczył kilku słów. Ale w sylwestra wpadły do niespodziewanie dwie licealistki - tak, dla żartu.

Blondynka była ładniejsza i rozmowniejsza, ale to milcząca brunetka, Catherine Ross zainteresowała Magnusa. Wkrótce znaleziono ją martwą na śniegu, z czerwonym szalikiem zaciśniętym na szyi, a nad dziewczyną krążyły czarne kruki.
Tak zaczyna się najlepsza, zdaniem znawców powieść angielskiej autorki kryminałów Ann Cleeves, "Czerń kruka" o morderstwie wśród niewielkiej społeczności wyspy, na której wszyscy się znają i gdzie nie ma żadnych tajemnic. Tę fascynującą mroczną opowieść widzimy oczami opóźnionego w rozwoju, odrzuconego przez sąsiadów starca.
"Czerń kruka" to pierwsza z cyklu powieści szetlandzkich Ann Cleeves. Wcześniejsze jej książki mogliśmy poznać chociażby sfilmowane jako serial "Vera" o bardzo niestereotypowej policjantce (w tej roli cudowna Brenda Blythyn).
Seria szetlandzka ma innego bohatera. Jest nim inspektor Jimmy Perez, którego rodzina, pochodząca od rozbitka z hiszpańskiej Armady, mieszka na Szetlandach od wieków. Rozwiedziony, samotny, tęskni za bliskością i ciepłem. Niełatwo o to na wietrznych, dalekich wyspach. Ciało licealistki znajduje zaś niedawno osiadła na Szetlandach Fran Hunter. Wróciła na archipelag, by jej córeczka, Cassie, wyrastała bliżej ojca.
Pierwszym podejrzanym jest Magnus. Przed ośmioma laty zamieszany był w sprawę zaginięcia kolejnej dziewczynki w opowieści, dziesięcioletniej Catriony. Jej ciała nie znaleziono, ale miejscowi byli przekonani, że zabił ją wyspowy "wariat". Detektyw Perez nie przyłącza się jednak do nagonki i szuka innych podejrzanych.
W powieściach Ann Cleeves najbardziej podoba mi się wnikliwe przedstawienie lokalnych społeczności, gdzie poza jawnymi, znanymi układami są ukryte, podskórne motywy i związki, a także odsłanianie prawdziwej natury bohaterów. Jakże lubi obnażyć podświadome pragnienia najbardziej wiernego członka rady parafialnej, albo chore marzenia oddanego syna samolubnej matki, nie mówiąc o zahamowaniach i ukrytych obsesjach licealistek. Na Szetlandach zaś wszystko widać jak na dłoni. A jednak wcale nie tak łatwo będzie znaleźć mordercę Catherine i ocalić kolejną dziewczynkę z imieniem na "C" przed śmiercią na śniegu.
Ciarki chodzą po plecach, marzną stopy nawet w upał, a po rozwiązaniu zagadki wciąż czujemy lód pod powiekami. I nieprzezwyciężone pragnienie przeczytania kolejnego tomu szetlandzkiego kwartetu z detektywem Perezem w roli głównej.

Gaina

Poprawiony: piątek, 10 stycznia 2014 17:55